Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
88 postów 76 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Moje komentarze

  • @Arjanek 20:07:37
    Dziękuję za komentarz.
    Metoda pokazana na filmie jest bardzo ciekawa.
    Porusza dwa tematy. Pierwszy to poprawa sylwetki poprzez zmniejszenie obwodu w pasie, druga to "nastawianie" kręgów i likwidacja bólów kręgosłupa.
    W temacie zmniejszenia obwodu w pasie to cudów nie ma - w 5 minut możemy zmniejszyć obwód, ale wagi, czy zawartości tkanki tłuszczowej tak dalece się nie zmieni, więc jest to efekt jedynie wizualny (kosmetyczny).

    Z kolei jeśli chodzi o terapię bólów kręgosłupa, to teoretycznie i na filmie wszystko jest OK. W praktyce jak do znudzenia powtarzam różnie to bywa i zalecam dużą ostrożność. We wszystkim liczą się szczegóły. Na tym filmie ważne są następujące szczegóły: pacjent jest młody wiekiem, ma elastyczne i wysportowane ciało, fizycznie jest w stanie się położyć na podłodze. Nie pokazywał on swego zdjęcia RTG lub MRI kręgosłupa, ale domyślam się, że nie ma on ekstremalnych kręgozmyków, przepuklin, zwyrodnień, choroby nowotworowej, RZS, ZZSK itd.
    Proszę zauważyć, że pacjent na filmie w pozycji leżącej na plecach prawie dotyka łokciami do podłogi. Na filmie to prawie te łokcie się uniesione jakieś 2-5 cm powyżej podłogi. Przy docisku zapewne bez problemu dotknąłby podłogi łokciami. Moi pacjenci z kolei bardzo często fizycznie nie są w stanie dotknąć łokciami podłogi. Odległość łokcia od podłogi w zależności od mego pacjenta wynosi 10, 20 a nawet i 30 cm przy wyprostowanych ramionach. Przy tak zablokowanym kręgosłupie i barku z góry wiadomo, że mogą się zdarzyć najdziwniejsze i niekorzystne sytuacje i reakcje organizmu.
    Kolejny temat to pacjent swobodnie kładzie się na podłodze. Ja miałem pacjentów z takimi bólami, że fizycznie nie byli w stanie położyć się na podłodze z powodu bólu kręgosłupa. Miałem też pacjentkę, która fizycznie sama choć terapia była na łóżku, to samodzielnie nie była w stanie przetoczyć się z boku na bok z powodu bólu kręgosłupa. Musiałem jej pomagać, bo moja pomoc łagodziła ból i pozwala się przetoczyć z boku na bok.
    Więc tak jak wszędzie potrzebny tak i tu potrzebny jest zdrowy rozsądek i krytyczne spojrzenie.
    Ogólnie warto spróbować tej metody. Jeśli fizycznie jesteśmy w stanie położyć się na podłodze i przyjąć pozycję taką, jaką pokazuje pacjent to czemu nie. Warto spróbować i ocenić efekty. Zasada ogólna wszędzie jest taka sama. Jeśli takie ułożenie przynosi ulgę, a jeszcze lepiej likwiduje bóle kręgosłupa to jest super. Jeśli jest inaczej - pozycja przynosi dyskomfort, albo jeszcze gorzej ból lawinowo narasta, to zalecam natychmiast przerwać i poszukać albo innej pozycji, albo w ogóle zrezygnować z tej metody. Zawsze można do wrócić do tej metody później, po opanowaniu stanów ostrych.
    Jeszcze jedna uwaga odnośnie medycyny dalekiego wschodu, w tym przypadku Japończyków. Japończycy to naród bardzo pracowity i ruchliwy. Oni statystycznie są lepiej wysportowani i bardziej elastyczni niż statyczni Polacy. Więc to co dla nich jest łatwe wcale i wręcz oczywiste nie musi być łatwe ani oczywiste dla Polaków.
    Podobna sytuacja występuje przy porównaniu mojej sprawności do sprawności statystycznego mego rodaka w wieku 58 lat. Ćwiczenia oczywiste i proste dla mnie są bardzo często poza zasięgiem możliwości większość moich rówieśników wiekowych.
    Ja swoją sprawność osiągnąłem poprzez regularne ćwiczenia, tak samo Japończycy osiągają swoją sprawność poprzez regularne Ćwiczenia. Nikt nikomu nie zabrania ćwiczyć. Jest to indywidualny wybór każdego z nas co robi w wolnym czasie ze swoim ciałem. Więc ćwiczyć może każdy na sali czy w domu. To ćwiczenie jest o tyle fajne, bo nie wymaga żadnego dodatkowego drogiego sprzętu i zajmuje mało miejsca. Można je wykonać niemal wszędzie, a także w mieszkaniu.
    Sam to ćwiczenie z przyjemnością sprawdzę na swoim organizmie. Ciekawe jestem jak zareaguje mój zdrowy organizm. Być może dołączę je jako coś w rodzaju rozgrzewki do moich ćwiczeń? Zobaczymy

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Autoterapia bólów kręgosłupa za pomocą pozycji ułożeniowych
  • O ruchu
    W temacie ruchu jest wiele nieporozumień i niedopowiedzeń.
    Osoby, które nie ćwiczą tłumaczą się brakiem czasu. Jednak każdy z nas ma 24 godz. na dobę do wykorzystania i każdy ten czas wykorzystuje na swój sposób.
    Gdybym posłuchał swego kolegi kardiologa i ograniczył swój ruch do delikatnych spacerów i tzw. oszczędzania się w jego wyobrażeniu, to pewnie nigdy w życiu bym nie przebiegł 10 km, również nigdy w życiu bym nie robił tego co obecnie robię.
    Różnica jest taka, że ja przechodzę salę gimnastyczną na rękach i wykonuję wiele akrobacji, a on nawet gdyby chciał to zrobić to nie ma żadnych szans bo jego organizm jest zbyt słaby, choć jednocześnie ten kardiolog jest młodszy ode mnie.
    Jeśli chodzi o ruch, to ważny jest zdrowy rozsądek, systematyczność i odpowiednia dawka tego ruchu dostosowana do możliwości organizmu.
    Ja nie zaczynałem treningów biegania od dystansu 10 km. Na samym początku mój dystans był od latarni do latarni, czyli 20 metrów zwykłym truchtem. Tyle to potrafi nawet 90-letnia babcia.
    Jak zaczynałem chodzenie na rękach to zaczynałem od pozycji ułozeniowych ciała na łóżku, bo mnie wtedy bolał kręgosłup i nawet metra nie byłem w stanie przejść bez bólu kręgosłupa. To również potrafi zrobić 90-letnia babcia. A potem to już wytrwałość, determinacja, konsekwencja i SYSTEMATYCZNOŚĆ.
    Jeśli ktoś o tym zapomni, to kończy się to w opłakany sposób. Typowym przykładem jest wielu sportowców. Ich organizmy są regularnie przeciążane. Do tego dochodzi ogromny stres. Brak regeneracji. Efekty końcowe - każdy zna, to kontuzje, a niejednokrotnie to przedwczesna śmierć lub kalectwo.
    Kolejny temat przykład własny, rodziny lub znajomych.
    Ja za pomocą ruchu odzyskałem zdrowie, zatrzymałem i cofnąłem swoje procesy starzenia się, więc zupełnie inaczej patrzę na ruch i jego terapeutyczne właściwości niż mój 58-letni rówieśnik, który ostatni raz ćwiczył na WF w szkole średniej lub na studiach bo po prostu musiał.

    Życzę dużo zdrówka i radości życia
    Janusz Danielczyk
    Jak odzyskałem swoje zdrowie, siłę i sprawność przed 60-tką
  • @interesariusz z PL 22:52:34
    Panie Interesariuszu
    Bardzo dziękuję za ciekawe i twórcze komentarze. Może to dziwnie zabrzmi, ale od dłuższego czasu są one dla mnie pozytywną twórczą inspiracją.
    W wielu aspektach tego, co Pan opisuje ma Pan rację.
    Wydaje mi się też, że choć w szczegółach się nie do końca zgadzamy to w istocie sprawy myślimy o tym samym, a mianowicie o tym, że jak kogoś boli kręgosłup nawet bardzo mocno, to nie jest to równoznaczne z tym, że musi się to zakończyć operacją nawet jeśli autorytety medyczne tak zalecają.
    W praktyce realizacja tego, by pacjentowi pomóc skutecznie w pokonaniu choroby czy własnych ograniczeń napotyka na trudności, gdyż każdy organizm, a nawet psychika inaczej reaguje na chorobę i terapię. Stąd też jest wiele różnych metod skutecznej terapii, często metody te wzajemnie się uzupełniają albo nawet i wykluczają.
    Jeśli chodzi o Pana, to super, że Pan trafił na książkę prof. Rakowskiego - Kręgosłup w stresie. Kiedy prof. Rakowski pisał tę książkę, to w temacie kręgosłupa siedział już pewnie kilkadziesiąt lat i miał wszystko fajnie logicznie poukładane w jedną sensowną całość. Dodatkowo Pan w sposób właściwy odczytał tę książkę i dzięki niej odzyskał Pan zdrowie. Nie pamiętam, czy prof. Rakowski tę książkę napisał już jako profesor, czy też człowiek z doktoratem. Więc miał Pan również za sobą jakiś autorytet medyczny.
    Z kolei jeśli chodzi o moje metody terapii, to ja dopiero niejako wchodzę w temat. Kilka lat praktyki to jest NIC. Mam wiele niewiadomych, brakuje mi jeszcze jakiejś sensownej logicznej całości. Wiele tematów terapeutycznych opartych jest o moje prywatne doświadczenie i intuicję, którą wypracowuję oraz o doświadczenie ruchu, którego na dobrą sprawę chyba nikt medycynie nie traktuje poważnie. Mam tu oczywiście na myśli praktykę, a nie teorię, bo w teorii ruch to oczywiście kinezyterapia, którą się stosuje od dawna. Natomiast nie znam nikogo z medycyny poza mną, kto w swojej ofercie terapeutycznej kinezyterapię ceni bardziej niż np. terapię manualną. Nie mam też doktoratu z medycyny, więc niejako wartość tego co robię jest mniejsza w porównaniu z wartością tego co opisują różne autorytety naukowe.
    Odnośnie masażu, to podam Panu prosty przykład z mojej praktyki. Swego czasu przyszła do mnie ok. 65-letnia pacjentka ze zdiagnozowanym kompresyjnnym złamaniem kręgosłupa. Była ona z mężem. W tym stanie krytycznym nie dała się nawet dotknąć. A jednak zacząłem masaż rozluźniający dotykając ją delikatnie ok. 30 cm miejsca złamania. Po 15 minutach delikatnego masażu mogłem masować jej całe plecy z kręgosłupem włącznie gdzie chciałem i jak chciałem. Wydawało mi się, że jest już fajnie. Zachęciłem jej męża do nauki masażu rozluźniającego. Kiedy obserwował to, co robiłem wydawało się to banalnie proste. Po krótkiej nauce przystąpił on do masażu. Po jego najdelikatniejszym masażu - jaki potrafił tylko zrobić - pacjentka skakała z bólu "niemal pod sam sufit". Pytanie dlaczego. Po nim ja ją masowałem - robiłem z nią co chciałem - niemal zero bólu. Okazuje się, że on nie miał takiego czucia w palcach jakie ja miałem. Więc w tym przypadku odradziłem mu jakiekolwiek masaże i ograniczyłem masaże tylko i wyłącznie do moich osobistych.
    Panie Interesariuszu - mamy zupełnie różne doświadczenia w powrocie do zdrowia i to jest super, bo na to samo patrzymy z innej perspektywy. Pana pytania są dla mnie zawsze ulubionymi pytaniami. Będą kolejne artykuły. W kolejnych artykułach będę opisywał inne historie. Dzięki Pana pytaniom być może niektóre artykuły poprę zdjęciami lub filmami, aby ludziom lepiej przybliżyć to o co mi chodzi.
    W każdym razie - mam w tej chwili sporo sukcesów terapeutycznych w różnych schorzeniach. Są różne metody terapii, choć fundamentem mojej terapii jest zawsze ruch w takiej czy innej formie. Będę te historie sukcesywnie publikował i będzie mi niezmiernie miło, jak Pan zada mi kolejne pytania, a powtórzy te same.
    Ja sam również się rozwijam. Osiągnąłem pod względem sprawnościowym nieprawdopodobne możliwości, które publikować by zdrowym dać wizję rozwoju, a chorym pokazać, że zdrowie można odzyskać.
    W miarę upływu czasu sam nabiorę wprawy w pisaniu i pewnie prędzej czy później napiszę artykuł, w którym Pana i moje doświadczenie powrotu do zdrowia uda się połączyć w jedną wzajemnie uzupełniającą się całość.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak pokonałem rwę kulszową? Przypadek 1
  • @Pasjonat Ruchu 19:29:30
    Test Laseque'a bardzo dobrze jest opisany w tej książce

    Testy kliniczne w badaniu kości, stawów i mięśni
    Klaus Buckup, Johannes Buckup, red. wyd. pol. Dariusz Białoszewski, red. wyd. pol. Anna Słupik 978-83-200-4806-3

    Poniżej przykładowy link na tę książkę - każdy może ją sobie zakupić w tej księgarni, albo w innej - jak komu pasuje

    https://medbook.com.pl/ksiazka/pokaz/id/12859/tytul/testy-kliniczne-w-badaniu-kosci-stawow-i-miesni-buckup-buckup-bialoszewski-slupik-wydawnictwo-lekarskie-pzwl

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak pokonałem rwę kulszową? Przypadek 1
  • @interesariusz z PL 09:17:06
    Panie Interesariuszu.
    Nie podejmuję zdalnej nauki masażu, czy odczytywania jakichkolwiek testów. Są do tego odpowiednie kursy, szkolenia, studia i tam osoby zainteresowane powinny się udać po naukę. Mogę się podjąć jedynie nauki indywidualnej w formie lekcji 1x1, ale w tym przypadku osoba zainteresowana musi do mnie przyjechać i się uczyć.
    Drugi temat z tym związany, to aby osiągnąć mistrzostwo, a przynajmniej pewność, w tym co się robi to nie wystarczy jakiś opis w książce, czy film instruktażowy w internecie. Potrzeba na to wielu godzin treningu.
    Więc Pana idea, że da się coś nauczyć poprzez internet nawet jeśli ja to łopatologicznie opiszę - jest zbyt mocno wygórowana.
    Trzeci temat to moje historie. W czasach kiedy ja miałem medyczną gwarancję, że nigdy więcej nie będę chodził normalnie - to jedyną nadzieją na lepszą przyszłość były właśnie podobne historie, które obecnie sam opisuję. Nie zawsze dotyczyły one stricte moich dolegliwości, ale ważne było, że komuś coś się udało wrócić do zdrowia. A skoro komuś się udało, to są równie dobre szanse, że i mnie się uda wrócić do zdrowia. Nikt mi nie podał gotowej recepty - zrób to i to, a będziesz zdrowy. Zasadniczo niemal wszystko musiałem sobie sam wypracować na zasadzie prób i błędów. Dzięki temu odzyskałem zdrowia, a teraz w tematach takich jak bóle kręgosłupa, czy stawów osiągnąłem poziom zdrowotny, który tak jakby z innej planety. Z jednej strony cieszę się, że w końcu mogę bawić się swoim ciałem, z drugiej chcę dać ludziom z podobnymi problemami przynajmniej cień nadziei, że nie wszystko stracone, że dużo fajnych rzeczy można w temacie swego zdrowia polepszyć.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak pokonałem rwę kulszową? Przypadek 1
  • @staszek kieliszek 10:05:14
    Panie Staszku - zasada zdrowia jest niezwykle prosta - NIE DA SIĘ BEZKARNIE W NIESKOŃCZONOŚĆ PRZECIĄŻAĆ NASZEGO ORGANIZMU. Jeśli o tym będziemy pamiętać, to mamy duże szanse na zdrowie i jego zachowanie przez długie nasze życie. Jeśli o tym się zapomni, albo zignoruje, to wtedy zmiany destrukcyjne mogą być już tak zaawansowane, że powrót do zdrowia będzie niemożliwy, albo będzie bardzo skomplikowany i będzie graniczył z cudem. Mnie udało się wrócić do zdrowia. Jest też wiele innych osób, którym się to nie udało i dziś przeżywają swoje zdrowotne dramaty życia.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Urodzinowy spacer i skok w 59 rok
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:20:55
    Dziękuję za wszystkie komentarze.
    Każdy z nas się kiedyś zestarzeje. Powstaje tylko pytanie, jak tę starość będziemy przeżywali czy jako ktoś kto jest ciężarem dla otoczenia, czy też druga skrajność - jako ktoś kto cieszy się życiem, zdrowiem i jest inspiracją dla otoczenia.
    Ja pokazuję to, że można cieszyć się życiem zdrowiem i być inspiracją dla otoczenia w sposób, który jest mi bliski. Każdy ma własne sposoby i ważne jest to, aby te sposoby wdrażać w życie i się rozwijać. Ja lubię ćwiczyć, ktoś inny lubi podróżować, a ktoś inny uprawiać ogródek, czy robić jeszcze coś innego.
    W temacie pana, którego bolą kolana, to wg mnie ten ból świadczy o tym, że praca którą wykonuje jest zbyt wielkim przeciążeniem dla kolan i są dwie możliwości, albo zmienić pracę, albo za pomocą ćwiczeń wzmocnić kolana na tyle, aby praca nie była przeciążeniem dla kolna. Jest też trzecia możliwość - zażyć odpowiednio silną dawkę srodków przeciwbólowych i też kolana przestaną boleć. Jak to wygląda w praktyce to opiszę to na przykładzie. Otóż w ostatnie wakacje byliśmy z żoną w Tatrach wysokich. Zrobiliśmy wycieczkę 10 km. Taki był dystans wejścia na wzniesienie i zejścia. Trasa należała do pogranicza łatwych-średniołatwych. Ponieważ co tydzień robię 10 km marsze więc teoretycznie wydawało się, że trasę tę pokonam bez problemu. Praktyka okazała się inna. W górach inaczej pracowały mięśnie i wejście na szczyt nie sprawiło mi problemu, natomiast przy schodzeniu po jakimś kilometrze lub dwóch zaczęło mnie boleć jedno kolano. Ból narastał mi lawinowo. Wg mnie pękły jakieś włókienka mięśniowe z przeciążenia podczas schodzenia. W związku z powyższym zrobiłem krótką i szybką diagnostykę oraz wyszukałem ułożenie ciała i nóg, w których ruch był najmniej bolesny. Takim ruchem było schorzenie idąc tyłem. Idąc przodem nie było szans bym przeszedł więcej niż 10 metrów z powodu lawinowo narastającego bólu. Idąc tyłem - choć było to potwornie niewygodne dało się iść. W ten sposób z górki zszedłem tyłem. Kolejny krok rehabilitacyjny - to koniec jakichkolwiek wycieczek przez kolejne 2 dni. Po dwóch dnia mogłem robić sobie jedynie spacery po ulicy lub pagórkach, a nie wycieczki wysokogórskie. Dzięki szybkiej i trafnej autorehabilitacji po powrocie do domu wszystko mi wróciło do normy i mogłem znowu robić sobie 10 km marsze - zero bólu. Kolana pracują normalnie.
    Podobne zdarzenie miała żona kilkanaście lat temu. Pojechała w góry. Tam robiła wycieczki wysokogórskie. Zaczęły boleć ją kolana. Łyknęła silne środki przeciwbólowe. Ból kolan zniknął, wycieczki realizowała dalej i podziwiała piękne widoki górskie. Kiedy wróciła do domu i odstawiła środki przeciwbólowe to pojawił się koszmar bólowy. Następnie wizyty do lekarza, ortopedy i skończyło się na artroskopii kolana, gdyż miała popękaną łękotkę. Potem rehabiliacja pooperacyjna i mnóstwo bólu i niepewności co będzie dalej. Moje pytanie - warto było brać środki przeciwbólowe?
    Na podstawie tych przykładów pan z bolącymi kolanami ma niejako dwa kierunki działań - mój - czyli diagnostyka, i rehabilitacja oraz zmniejszenie obciążeń pracą lub kierunek działania mojej żony - nie przejmować się niczym, tylko brać środki przeciwbólowe mają nadzieje, że mają one cudotwórcze działanie są one niejako ponad zdrowym rozsądkiem fizjologią i biomechaniką naszych stawów.
    Życzę trafnego wyboru.

    Pozdrawiam, życzę zdrówka
    Janusz Danielczyk
    Urodzinowy spacer i skok w 59 rok
  • @zadziwiony 14:10:51
    Dziękuję za komentarze.

    W moim przypadku żadnej wyszukanej diety nie stosuję. Jem to co lubię w ilościach takich aby się nie przejadać. To, co mogę dodać, to nie jadam fastfoodów, nie pijam innych napojów oprócz wody, herbaty i soków z sokowirówki itp. Sama dieta nie sprawi, że ktoś w moim wieku stosując dietę, znienacka zacznie robić przez kilka lat z rzędu akrobacje, które ja robię obecnie. Główny nacisk kładę na regularne ćwiczenia. To regularne ćwiczenia, a nie dieta powiększają siłę, uelastyczniają stawy i mięśnie. Dietę każdy musi sam sobie dobrać indywidualnie tak, by się czuć dobrze i dostarczać organizmowi niezbędne do życia mikroelementy. Oczywiście w drugą stronę raczej jest mało prawdopodobne by ktoś o chlebie i wodzie był tak samo sprawny, jak ja. Wszystko trzeba odpowiednio wyważyć. Tak jest u mnie.

    Jeśli chodzi o jogę. To niezaprzeczalnym faktem jest, że jogini robią dokładnie to, co ja zalecam i czego doświadczam. Oni regularnie ćwiczą swoje ćwiczenia (asany). Oni namacalnie pokazują, że jeśli odpowiednio dostosujemy dawkę ćwiczeń do możliwości naszego organizmu to mamy zdrowie zapewnione na dłuuuuuuuuuuuugie lata. Oczywiście joga to nie tylko ćwiczenia, to również praca nad świadomym oddechem, praca nad psychiką. Więc temat jest szeroki i zainteresowanych tematem jogi odsyłam do odpowiednich źródeł poświęconych jodze.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Dlaczego mnie nie boli kręgosłup?
  • @interesariusz z PL 20:57:59
    Panie Interesariuszu
    Dobrze Pan myśli. To o czym Pan pisze - ja cały czas robię ze sobą wykorzystując do tego, wszystko co jest w zasięgu mego wzroku, w tym także drążek.
    Pozytywne oddziaływanie drążka na nasz organizm jest niezaprzeczalne. Jest jednak jedno ale. Kiedy byliśmy dziećmi nasz organizm był inny, miał większą wytrzymałość na rozciąganie, większą elastyczność mięśniowo-powięziową. Dziś nasz organizm jest inny, po prostu jest słabszy, mniej odporny na przeciążenia, ma mniejszą elastyczność mięśniowo-powięziową.
    Jakie są tego skutki?
    Otóż gdyby Pan wziął szkielet człowieka i obrócił do do góry nogami, to zauwazyłby Pan wszystko co Pana interesuje, ale to jest tylko sztuczny model człowieka, która bardzo ładnie oddaje teoretyczną mechanikę, ale nie mechanikę żywego, tym bardziej chorego człowieka.
    Praktyka jest taka, że w zwisie na drążku podobnie jak w staniu na nogach jedne mięśnie się napinają, a inne się rozluźniają. W zwisie na drążku głową do dołu - mięśnie nóg, miednicy i tułowia działają w silnym skurczu ekscentrycznym, czyli zamiast się rozluźnić, to one przeciwnie się napinają. Może Pan zadziałać wyobraźnią i rozlużnić pewne partie mięśni, które nie są odpowiedzialne za utrzymania Pana na drążku, ale wszystkiego Pan nie rozluźni, bo inaczej Pan spadnie z drążka.
    Szkielet kostny Pana teoretycznie to rozciąganie wytrzyma. Pytanie co z tkankami miękkimi? Mięśnie, ścięgna, więzadła, powięź, różne kaletki maziowe - tych tkanek miękkich jest pełno oraz układ nerwowy. Układ nerwowy jest rozciągliwy w wersji wyizolowanej. Ale jeśli nerw jest gdzieś zablokowany, to może sie naderwać, albo nawet i urwać. Więc u Pana nikt nie odpowie, czy tkanki miękkie wytrzymają przeciążenia.
    Moje doświadczenie w tym temacie jest takie, że tkanki miękkie nie wytrzymują.
    2 lata zrobiłem jedno ćwiczenie na drażku - nabawiłem się siniaka. W młodości to samo ćwiczenie wykonywałem setki razy i nic nie było.
    Rok temu - nawet nie wiem kiedy nabawiłem się urazu łokcia. Coś podobnego do łokcia tenisisty, golfisty, tylko wszystko bardziej rozległe i rozstrzelone.
    Przed ćwiczeniami na drążku z łokciem było OK. W trakcie ćwiczeń również OK. Następnego dnia łokieć miałem skurczony - coś w rodzaju spastycznego skurczu w łokciu, wielki dyskomfort, łokieć był nie mój, nawet torby nie byłem w stanie utrzymać, bo coś mi się rwało.
    Autorerahabiliacja rok czasu. Dopiero teraz łokieć dochodzić do siebie, po roku regularnych ćwiczeń, fizykoterapii, automasażu, różnych innych terapii. Oczywiście moja autorerapia pozwoliła mi na to, bym mógł nadal chodzić na rękach i ćwiczyć na drążku. Tylko pytanie do Pana, czy będzie Pan w stanie ćwiczyć codziennie, jak sobie czymś Pan zaszkodzi.
    Stąd zaproponowałem Panu metodę pośrednią i dużo bardziej bezpieczną za pomocą urządzonka do autotrakcji kręgosłupa.
    Myśląc o Panu wpadł mi też inny pomysł.
    Niech spróbuje Pan zrobić siad japoński i w tym siadzie powyginać kolana na różne strony - o ile da radę wykonać Pan siad japoński.
    Drugie ćwiczenie to "pokłon Allacha". Ćwiczenie wygląda tak. Klęk podparty tak, aby ramiona i uda były pod kątem prostym do tułowia. W tej pozycji przenosi Pan dłonie jakieś 20-30 cm do przodu, co automatycznie sprawie, że kąt pomiędzy ramionami, a tułowiem powiększy się do ok. 125 stopni. Następnie odpycha się Pan dłońmi od podłoża i przesuwa biodra w kierunku stóp, tak, jakby chciał Pan usiąść na stopach. Na stopach w tej pozycji Pan nie usiądzie bo są za krótkie ręce, ale za to bardzo ładnie rozciągnie Pan odcinek lędźwiowy kręgosłupa i okolice barków. Podczas przesuwania się bioder w tył opuszcza Pan (kładzie na podłogę) po kolei: nadgarstek, przedramiona, głowę i jeśli da górną część klatki piersiowej. Rozluźnia Pan lędźwie. To ćwiczenie wykonują u mnie 80-latkowie, więc jest ono bezpieczne. Jeśli ciało Panu pozwoli to ćwiczenie wykonać to polecam.
    Natomiast ćwiczenie w siadzie japońskim skraca i rozluźnia ułożenie nerwu kulszowego. Więc jeśli tam są jakieś programu na poziomie nóg to powinien to Pan poczuć - albo ulgę, albo nasilenie dolegliwości w stopie, bo organizm różnie reaguje. Jeśli to zadziała na stopę, to potem sam już Pan poćwiczy tak, aby sobie pomóc.
    Pozdrawiam i powodzenia
    Janusz Danielczyk
    Nietypowe bóle stopy - jak pomóc sobie samemu?
  • @interesariusz z PL 07:39:55
    Panie Interesariuszu
    Biorąc pod uwagę Pana dolegliwości, których przyczyny nie są jednoznaczne, a jednocześnie wskazują na zmiany neurologiczne sugeruję aby jak najszybciej skorzystał Pan z leczenia neurologicznego u neurologa oraz uzupełniającego leczenia u fizjoterapeuty.
    Pana stan zdrowotny przynajmniej z opisu wygląda na taki, który jest w fazie początkowej, więc da się Pana wyleczyć i to całkiem skutecznie.
    Próby samoleczenia w takiej niejasnej sytuacji przy braku solidnych podstaw medyczno-anatomiczno-fizjoterapeutycznych dają nikłe prawdopodobieństwo wyleczenia. Nawet jeśli ma się takie przygotowanie, to bez drugiej osoby, która na wszystko popatrzy z boku i coś podpowie, przytrzyma, zrobi masaż, uciśnie w odpowiednim miejscu również jest bardzo kłopotliwe.
    Pana obecny stan dolegliwości jest akurat z jednej strony prostym medycznie przypadkiem, z drugiej bardzo kłopotliwym do samoleczenia. Stąd moja sugestia by skorzystał Pan z pomocy medycznej.
    Życzę powodzenia i powrotu do zdrowia

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Nietypowe bóle stopy - jak pomóc sobie samemu?
  • @interesariusz z PL 07:32:24
    Panie Interesariuszu.
    Mój przyklad jeśli chodzi o ćwiczenia na drążku - nie jest przykładem najszczęśliwszym, gdyż ja realizuję konsekwentnie swój program "Powrót do młodości" i na drążku wykonuję różne zwisy, o których osoby w moim wieku mogą sobie tylko pomarzyć.
    Przykładem jest chociażby taka sekwencja ze zwisem
    https://www.youtube.com/watch?v=VMIWFXRSb4U
    Obawy Pana związane ze zwisem na drążku w pozycji odwróconej są jak najbardziej słuszne. Do całości Pana objekcji dodam swoją, a mianowicie możliwość nabawienia się udaru mózgu. Pozycje odwrotne to znaczny wzrost ciśnienia w czaszce i jeśli ktoś ma osłabiony układ krwionośny w tym rejonie, to udar mózgu jest bardzo prawdopodobny.
    Powstaje naturalne pytanie, dlaczego ja nie mam udaru mózgu? Odpowiedź jest w regularnych treningach w pozycjach odwróconych. Moje standardowe ćwiczenia codzienne, to stanie na głowie, stanie na rekach, chodzenie na rękach, mostki, stanie na przedramionach itp. Więc mój organizm w sposób płynny i bezpieczny przez kilka ostatnich lat przyzwyczaił się do pozycji odwróconych.
    Swoje Ewolucje drążkowe obecnie w różnych pozycjach obecnie przygotowuję na swoje 58-lecie urodzin, czemu chcę poświęcić oddzielny artykuł i film.
    W Pana przypadku warte rozważenia są ćwiczenia z pomocą urządzenia do autotrakcji kręgosłupa. To samo urządzenie w fitness, kulturystyce nazywa się ławka inwersyjna grawitacyjna.
    https://www.e-insportline.pl/6655/lawka-inwersyjna-grawitacyjna-insportline-inverso?gclid=CjwKCAjwq_vWBRACEiwAEReprDSJpxNQEPWKuz8vQMvSoJAtnHSjwK8lUnHJjO-gvWs7ZzJnAn3VGhoCOkwQAvD_BwE
    Tu ćwiczenie jest proste. Na dole ławki jest miękki dla ciała uchwyt za nogi (coś w rodzaju takich kajdanek na nogi). Staje Pan, w pozycji stojące zakłada sobie kajdanki na nogi i przyjmuje sobie pozycję półskośną taką jaką ma neutralna pozycja ławki. Następnie ponieważ ławka jest obrotowa, może Pan ławkę obracać w sposób płynny aż do pozycji całkowitego zwisu pionowego z głową w dół. Oczywiście od razu nie trzeba schodzić z głową w dół. Na początku schodzi się do pozycji poziomej, czas trwania w tej pozycji ok. 15 sekund na początku. Z czasem przebywanie w pozycji można wydłużyć, jak również można zwiększyć kąt ułożenia łatwki, tak, aby głowa była ułozona coraz bardziej w dół. Jeśli robimy to z głową, to ćwiczenie na tym przyrządzie jest bezpieczne. Dobrze jest, szczególnie na początku, aby była druga osoba asekurująca, gdyż różne dziwne rzeczy mogą się zdarzyć. Wtedy druga osoba po prostu wyciąga nas z opresji. Natomiast jak wszystko będzie OK, to z czasem możemy ćwiczyć sami i utrudniać ćwiczenie w bardzo szerokim zakresie.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Nietypowe bóle stopy - jak pomóc sobie samemu?
  • @interesariusz z PL 09:50:31
    W temacie ćwiczeń.
    Moja żelazna zasada to ćwiczymy w zakresie bezbólowym.
    Ruchy wykonujemy wolno i płynnie. Wtedy mamy czas na kontrolę ruchu. Jeśli pojawi się ból, to nie zgrywamy bohatera, tylko przerywamy ćwiczenie. Jeśli możemy to wykonujemy mniejszą ilość powtórzeń, mniejszy zakres ruchu, albo całkowicie je usuwamy z zestawu ćwiczeń. NIGDY nie walczymy z bólem, bo zawsze przegramy. Z bólem musimy nauczyć się współpracować.
    Dobry zestaw ćwiczeń to taki zestaw po którym dolegliwości chorobowę systematycznie się cofają. Nie musi to być z dnia na dzień, ale na przestrzeni tygodnia, miesiąca i dłużej powinna być już zauważalna poprawa zdrowia. Jeśli jest odwrotnie, to przerywamy ćwiczenia i szukamy innych. W ćwiczeniach najlepszym czujnikiem pomiarowym jest nasz organizm. Jeśli nie jest on uśpiony środkami pzreciwbólowymi, to organizm nasz bezbłędnie wykryje to, co dla nas jest dobre i bezpieczne, od tego, co jest niedobre i czego w danej chwili musimy unikać.
    Jak zawsze trening czyni mistrza a praca czyni cuda. Na poczatku zawsze jest trudno jednoznacznie ocenić, co pomaga, a co szkodzi. Z czasem jednak uczymy się czuć nasz organizm i zaczynamy rozrożniać to co jest dobre, od co jest złe dla naszego zdrowia i organizmu.
    Kiedy sam trzymam się tych zasad - nie ma mowy o jakichkolwiek problemach. W moim przypadku jednak poszedłem jak to się mówi po bandzie i ćwiczę na granicy swoich możliwości. To sprawia, że czasami przedabrzam sprawę i czasami nabawiam się jakiejś kontuzji. Ale to jest akurat mój indywidualny wybór, w którym postanowiłem że na starość będę ustanawiał rekordy życiowe siłowo-sprawnościowe. I choć moje podejście do ćwiczeń jest ekstremalne, to jednak nie zrobiłem sobie jakiejś wielkiej krzywdy, a wręcz odwrotnie w wieku 58 lat ustanawiam swoje rekordy życiowe siłowo-sprawnościowe i wykonuję akrobacje, których niewiele młodych ludzi wykona. To wszystko oznacza, że nasz organizm ma nieprawdopodobne możliwości regeneracyjne tylko trzeba umieć je uruchomić. Mi to się udało zrobić w moim organizmie.
    Wszystkim moim pacjentom zalecam jednak umiar i rozsądek i ćwiczenia w bezpiecznym zakresie bezbólowym. Nie każdy musi chodzić na rękach, czy wykonywać inne akrobacje.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Nietypowe bóle stopy - jak pomóc sobie samemu?
  • @interesariusz z PL 09:50:31
    Dziękuję Panie Interesariuszu za cenne uwagi.
    Pana przykład namacalnie pokazuje, że myślenie schematyczne w medycynie jest zawodne.
    Po nowych uwagach koncepcję przyczyn przynajmniej w teorii muszę trochę zmienić, gdyż Pana objawy nie do końca odpowiadają moim dotychczasowym poglądom.
    Otóż wg mnie u Pana w tej chwili jest nałożonych na siebie kilka tematów.
    Pierwszy opisałem w artykule, gdzie jakaś część otworu międzykręgowego uciska na nerw.
    Jest jednak problem drugi bardziej realny i jednocześnie dużo trudniejszy do jednoznacznego zlokalizowania. Otóż nie wiem co Pan robił podczas podróży? Jeśli Pan się wiercił, to są szanse, że jest Pan wygrany. ALe jeśli Pan siedział przez większość czasu w jednej pozycji, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że uszkodził Pan nerw kulszowy. Nerw kulszowy jest długi bo sięga od kręgosłupa lędźwiowego, aż po stopę to jest ma długość ok. 1,00-1,20 metra w zależności od długości nogi. To uszkodzenie jest niewielkie na poziomie delikatnego przetarcia - dlatego ma Pan niewielkie dolegliwości. Tym niemniej nie wiadomo dokładnie gdzie ten nerw został uszkodzony (poprzez długotrwały ucisk na nerw w czasie siedzenia). Ten nerw odbudować. I tu odbudowa nerwu ćwiczeniami zajmuje kilka/kilkanaście miesięcy. Aby to przyspieszyć trzeba terapię wzmocnić lekami (odsyłam do lekarza), suplementacją, dietą oraz fizykoterapią (zabiegi prądowe - interdyn, tens, ultadźwięki, laser). Do tego przydałyby się masaże. To nie jest terapia kilkudniowa. W zależności od stopnia uszkodzenia nerwu - ten cały zestaw jest w stanie skutecznie Panu pomóc mniej więcej po miesiącu - patrząc optymistycznie, lub zajmie wiele miesięcy - opcja mniej optymistyczna.
    Kolejny temat to pojeździł Pan przed podróżą na nartach. A to oznacza, że pewnie był Pan gdzieś w górach, a to oznacza PRZECIĄŻENIA. Był może same góry Pana organizm by przetrzymał. Ale przeciążeń podróżą już organizm nie wytrzymał. A jak przeciążenia to pytanie jakie mikrouszkodzenia i gdzie u Pana się pojawiły? Mogą to być uszkodzenia stopy, stawu skokowego, łydki, uda, pleców, albo wszystko na raz.
    Krótko mówiąc - Pana objawy wg mnie w 70% przemawiają za uszkodzeniem nerwu lub jego uciśnięciem. Z kolei czynności, jakie wykonywał Pan przed dolegliwościami dodają trzecią składową - uszkodzenia mięśniowo-powięziowe.
    Co do kręgosłupa to ma Pan rację w przypadku plastikowego modelu człowieka. Jest sobie model, kladzie go Pan na plecach. Teoretycznie w takim położeniu jest najmniejsze obciążenie kręgosłupa i teoretycznie nikt nic Panu nie zarzuci. Praktyka jednak bardzo różni się od teorii. W praktyce jest Pan żywym człowiekiem, a nie modelem plastikowym. W praktyce oprócz kręgosłupa ma Pan mnóstwo wzajemnie ze sobią powiązanych mięśni, powięż i unerwienie. I tutaj okazuje się, że nie do końca tak jest jak Pan opisuje. Nie bierze Pan pod uwagę twardości materaca, ułożeń ciała, których podczas snu Pan nie kontroluje, napięć mięśni w spoczynku. Teoretycznie są one rozluźnione. W praktyce część tych mięśni jest nadmiernie napiętych, a to oddziałuje na inne mięśnie. I mechanizmy obronne się uruchamiają na tyle, że u niektórych moich pacjentów sen (pozycja leżąca) był przyczyną bólów kręgosłupa.
    To, co opisałem Panu to znowu teoria. W praktyce musiałbym Pana zbadać palpacyjnie i zrobić własne testy. Za pomocą badania palpacyjnego wykryłbym u Pana mnóstwo napięć, o których Pan nawet nie wie, że je ma w ciele. Oprócz tego jest jeszcze mnóstwo punktów spustowych na Pana ciele, które trzeba usunąć. Tego żadnymi lekami, ani fizykoterapią się nie usunie.
    Więc jest dużo tematów i zagadek do rozwiązania.
    W temacie kręgarzy moje doświadczenie jest takie. Kręgarz (lub dziś terapeuta manualny) - jest w stanie ustawić kręgosłup w ciągu kilku sekund. Co w praktyce fajnie wygląda medialnie - pacjent przyjeżdża na wózku inwalidzkim, po kilku minutach wychodzi na własnych nogach pchając wózek przed sobą lub zostawia go na pamiątkę kręgarzowi. To piękne - kilka sekund i pacjent jest cudownie uzdrowiony. To jedna strona tematu. Druga strona tematu jest taka, że miałem pacjentów, z którymi nie potrafili poradzić kręgarze. Powstaje pytanie - co wtedy zrobić? Jeśli kręgarz źle wykona (dobierze) swoją technikę, to w ciągu tych samych kilku sekund może sprawić, że pacjent R-ką będzie jechał na operację kręgosłupa do wykonania w trybie natychmiastowym.
    Moja terapia skrajnie różni się od terapii kręgarzy. Ja za pomocą ćwiczeń osiągam podobne efekty co kręgarze (terapeuci manualni), tylko że u mnie zajmuje to wiele miesięcy, albo nawet i lat regularnych ćwiczeń. Różnica jest taka, że u mnie jest duuuuuuuuuuuuuużo mniejsze prawdopodobieństwo sprawienia że pacjent stanie się kaleką niż u kręgarzy. Jedyny problem - to wymagam regularnych ćwiczeń, a nie każdemu się chce ćwiczyć regularnie i to przez tak długi okres czasu.
    Więc jak to się mówi każdy ma wybór. Osoby, które chcą mieć efekty tu i teraz - idą do kręgarzy, terapeutów manualnych. Z kolei osoby wobec których kręgarze i terapeuci manualni okazali się nieskuteczni przyjeżdżają do mnie, uczą się ćwiczeń i potem w zależności od tego, jak bardzo się przykladają do swojej pracy domowej osiągają bardziej lub mniej spektakularne efekty zdrowotne.

    Z pozdrowieniami
    Janusz Danielczyk
    Nietypowe bóle stopy - jak pomóc sobie samemu?
  • @interesariusz z PL 10:42:24
    Rzeczywiście w wielu sytuacjach najskuteczniejsza metoda i natychmiastowa to jest "pomóż sobie sam".
    Wychodząc Panu naprzeciw - postaram się na weekend, albo tuż po weekendzie napisać oddzielny artykuł pt. "jak się pozbyć w warunkach domowych tego typu dolegliwości, jakich się Pan nabawił".
    Tu oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że zakres terapii, a szczególnie ćwiczeń będzie pewnie w niektórych sytuacjach daleko wykraczał poza możliwości Pana, czy kogokolwiek innego z podobnymi problemami, ale jest to już ryzyko osoby ćwiczącej. Więc będę zalecał szczególną ostrożność. Ale z drugiej strony postaram się wytłumaczyć tak by osoba ćwicząca nie ćwiczyła na "ślepo", tylko aby wiedziała do czego dany ruch jest potrzebny i co mniej więcej powinna czuć.
    Zobaczymy, czy zdalnie uda mi się Panu pomóc.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak usunąłem ból stopy u 85-letniej pacjentki
  • @Pasjonat Ruchu 21:23:19
    W temacie diagnostyki neurodynamicznej chodziło mi o to, że dobrze wykonane testy neurodynamiczne są w stanie zawęzić miejsce ucisku na nerw do określonego obszaru, bo w konsekwencji ma bardzo duże znaczenie rehabilitatyjne. Bo jeśli za pomocą testów wyjdzie, że ucisk na nerw wywoływany jest przez struktury kręgosłupa, to wtedy koncentrujemy się tylko na odcinku lędźwiowym i krzyżowym kręgosłupa. Wtedy ucisk na nerw usuwamy za pomocą odpowiedniej terapii manualnej uzupełnionej ćwiczeniami. Odżywienie nerwu możemy uzyskać za pomocą odpowiedniej farmakologii, fizykoterapii, dietoterapii. I na dobrą sprawę po tygodniu zapomina Pan o temacie.
    Jeśli się tego szybko nie zrobi i z głową to potem problem się powtarza, narasta, staje się przewlekły, co w konsekwencji sprawia, że dużo trudniej jest takie problemy leczyć, w niektórych sytuacjach stany przewlekłe są już tak zaawansowane, że sukces leczniczy graniczy z cudem.
    Więc zachęcam do jak najszybszej diagnostyki i jak najszybszego uporania się z Pana problemem.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak usunąłem ból stopy u 85-letniej pacjentki
  • @interesariusz z PL 15:28:04
    To, co Pan opisuje i bardzo dobrze rozważa, to jest 100% ucisk na nerw. Wtedy on się zachowuje tak, jak Pan opisał.
    Ale często jest tak, że jest ucisk na nerw i blokuje on pracę nerwu na poziomie np. 20-50%. Wtedy nerw jest niedokrwiony, broni się przed taką sytuacją, kurczy się i daje na zewnątrz sygnały takie, jak u Pana, że nie czuje Pan zdrętwienia stopy wielkiego typu 100%, tylko niewielkie np. 20-30% bo chodzić Pan może, ale jednocześnie czuje Pan, że stopa nie jest Pana. W tym przypadku mamy częściowo zajęty uciskiem nerw. Takie możliwości częściowego ucisku na nerw są w okolicach odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Jest tu praktycznie nieskończona ilość możliwości, gdyż wystarczy, że się przesunie krąg milimetr w kierunku nerwu i jakaś struktura będzie go uciskała. Wystarczy, że zrobi Pan skręt w jedną stronę i ucisk zniknie, albo zmaleje. Potem wyprostuje się Pan znowu inne ułożenie kręgów, potem znowu Pan się schyli, potem wyprostuje itd. Jeśli ucisk jest stały to nerw się zaczyna bronić. Kurczy się. W tym przypadku te same ruchy, które dzień wcześniej były dla nerwy OK, od tej chwili stają się ruchami rwącymi, bo nerw jest skurczony i przy tym samym skłonie w przód się rwie. To wszystko dzieje się na poziomie mikro. Tam odległości są wielkie. Kolejny temat nerw przez długi czas niedorkwiony zamiera, wyłącza się, potem go trzeba odbudować, odżywić i znowu gimnastyka bo jak to zrobić? Jestem na razie na poziomie kręgosłupa. Jeśli zejdziemy niżej, to mamy tkanki miękkie. Niby jest lepiej, ale tylko w teorii. W praktyce mało kto oprócz mnie zajmuje się przykurczami mięśni. A te przykurcze ma każdy z nas. I taki przykurcz może uciskać na nerw. Kręgosłup uciska na powierzchni ułamka milimetra, a przykurczony mięsień może uciskać na powierzchni kilku centymetrów. Ucisk niby mniejszy, ale większa powierzchnia ucisku i znowu nerw jest niedokrwiony, i się kurczy, obumiera i daje o sobie znać w taki lub inny sposób w miejscu gdzie jest uciskany, albo w drugim końcu np. w stopie.
    Wg mnie u Pana właśnie ucisk na nerw jest na poziomie mniej więcej 20-50% w sposób stały lub zmienny. Nie wiadomo gdzie. Więc potrzebne są testy neurodynamiczne, aby zawęzić obszar ten ucisku do mniejszego obszaru i tym obszarem dokładniej się zająć tak, aby ucisk ten usunąć.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak usunąłem ból stopy u 85-letniej pacjentki
  • @interesariusz z PL 13:03:56
    Panie Interesariuszu
    Dziękuję za pytanie. Jest ono bardzo interesujące i jednocześnie inspirujące. Pyta pan, jaką diagnostykę przeprowadzić?
    W Pana przypadku biorąc pod uwagę to, że trochę znam historycznie Pana dolegliwości i fakt, że wszystko nastąpiło po 15 godz. jeździe autobusem - poszedłbym w kierunku diagnostyki neurodynamicznej. Czyli mówiąc krótko w pierwszej kolejności sugeruję udać się do fizjoterapeuty biegłego w testach neurodynamicznych oraz uzupełniająco proszę rozważyć wizytę u neurologia, który leczy przyczynowo, a nie objawowi za pomocą tabletek.
    Wg mnie martwa i zdrętwiała stopa jest wynikiem ucisku jakiejś części ciała na nerw. Pozostaje tylko zagadką, która część ciała naciska na nerw łączący kręgosłup lędźwiowy ze stopą. Możliwości jest wiele, gdyż podczas podróży wygniótł Pan nerw kulszowy inne nerwy, a dodatkowo przeciążył Pan kręgosłup cały, a szczególnie lędźwiowy. Stąd poszukiwania ucisku rozpocząłbym od zbadania odcinka lędźwiowego i poszukał przepukliny, osteofity, dyskopatii, jakiegoś innego przemieszczenia któregoś kręgu - mam nadzieję, że tylko chwilowego np. skręcenie. Wtedy krąg bezpośrednio, albo jakaś inna struktura odcinka lędźwiowego uciska na nerw prawdopodobnie kulszowy i daje u Pana dyskomfort w stopie. Idąc w dół - siedział Pan, więc pośladek i mięśnie wokół pośladka w tym m. gruszkowaty został przeciążony. W związku z powyższym po podróży mięsień lub grupa mięśni została po podróży w przykurczu i ugniata nerw kulszowy w rejonie pośladka. Ale idąc dalej siedział Pan 15 godz., więc cudów nie ma są przykurcz uda i łydki, a tam również przechodzi nerw kulszowy jak drucik, aż do samej pięty. W związku z powyższym cała droga od odcinka LS kręgosłupa aż do samej pięty wymaga wymacania, rozluźnienia i usunięcia różnych przykurczy. To zrobi Panu fizjoterapeuta, bo neurolog na to nie będzie miała czasu, albo nie będzie nawet wiedział jak to zrobić. Natomiast neurolog ma swoją wiedzę i swoje testy w zakresie różnego rodzaju testów neurologicznych, które niejako uzupełnią diagnostykę fizjoterapeuty. W efekcie końcowym cokolwiek by nie mówić, to należałoby uciśnięty nerw odciążyć, przykurcze usunąć i sprawić by Pan poczuł się jak młody bóg. Jest to do zrobienia. Jeśli będzie miał Pan farta, to są szanse, że uda się to zrobić na jednej wizycie. Jeśli problem jest trudniejszy i problem jest już przewlekły, czego wykluczyć się nie da, to będzie potrzeba więcej spotkań plus ćwiczenia własne w domu.
    Tak ja to widzę.
    Oczywiście masaż stopy nie zaszkodzi, tak samo nie zaszkodzi masaż łydki, uda, pośladka i kręgosłupa. Ponieważ jestem zwolennikiem działania dwustronnego, więc jest u Pana duuuuuuuuuuuuuuużo pracy rehabilitacyjnej do zrobienia.
    Życzę wytrwałości i cierpliwości.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak usunąłem ból stopy u 85-letniej pacjentki
  • @interesariusz z PL 18:29:50
    Panie Interesariuszu postaram się napisać specjalnie dla Pana artykuł, w którym zajmę się równowagą i poczuciem równowagi. Temat to niezwykle ciekawy i tak się składa, że mam w nim doświadczenie i dość spektakularne osiągnięcia zdrowotne.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Wystawa fotograficzna o skuteczności kinezyterapii
  • bóle zamostkowe
    Dziś większość z nas oczekuje od lekarzy tego, że będą oni naukowcami z wielkim zacięciem poznawczym, mającymi dostęp do nieograniczonych zasobów finansowych i wyposażonych w najnowocześniejszą klinikę z super nowoczesnymi maszynami diagnostycznymi.
    Realia są zupełnie inne. Niezależnie od tego, jak bardzo lekarz pragnie pacjentowi pomóc, to natrafia na ograniczenia sprzętowe. Każdy pomiar jest obarczony błędem pomiarowym. Nie zawsze wszystko w danym organizmie zachodzi tak, jak to ktoś opisał w książce. Czasami objawy są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i z tym co wykazują pomiary. Tak to było w moim przypadku. Z jednej strony miałem drożne tętnice, z drugiej bóle dławicowe. Jedno wyklucza drugie. Powstaje pytanie co z tym fantem zrobić. Każdy lekarz ma swoje pomysły na tego typu sytuacje. Ja wymyśliłem pomysł własny - wyleczyłem siebie sam.
    Wykorzystałem tu moje zacięcie naukowe i wiedzę w zakresie samoświadomości swego ciała oraz intuicyjnej interpretacji jego zachowań. Dzięki temu wykształciłem w sobie unikalne umiejętności sterowania pracą serca, mięśni gładkich oraz autonomicznego układu nerwowego. Czy pozjadałem wszystkie rozumy? Oczywiście że nie. Jest jeszcze dużo tajemnic przede mną. Wielu rzeczy nie potrafię zrobić. Ale pierwszy krok w kierunku opanowania swojego ciała i ducha już poczyniłem i odniosłem zwycięstwo.
    Czego życzę również wszystkim czytelnikom by także odnosili zwycięstwo w odniesieniu do ich zdrowia
    Życzę wszystkim dużo zdrowia i radości
    Pozdrawiam. Janusz Danielczyk
    Jak pokonałem chorobę niedokrwienną serca?
  • @interesariusz z PL 11:08:31
    Panie Interesariuszu
    Bardzo dziękuję za wnikliwe, cenne i trafne uwagi.
    Gdyby każdy lekarz przykładał się do leczenia w taki dociekliwy sposób jak Pan to czyni, to cały proces leczenia wyglądałby inaczej. Na razie jest tak, jak jest.
    Poszedłem do Pani kardiolog z bólami dławicowymi. Kiedy pani kardiolog wykonywała mi próbę wysiłkową, to przy tempie spacerowym osiągnąłem graniczne wartości tętna i ciśnienia, co znaczy, że układ krwionośny nie pracował w sposób właściwy. Pani kardiolog nie pozwoliła kontynuować próby wysiłkowej do momentu pojawienia się bólów dławicowych, gdyż pewnie wg jej wiedzy dalsza kontynuacja próby wysiłkowej po przekroczeniu granicznych dopuszczalnych wartości tętna i ciśnienia groziła mi jakimiś ciężkimi powikłaniami ze śmiercią włącznie. Więc ona dbała o moje bezpieczeństwo. Być może dzięki niej teraz żyję.
    Oczywiście jest niedosyt tego, od czego pojawiały się u mnie bóle dławicowe? Bo gdy wyszedłem od pani kardiolog i zrobiłem swoje 50-100 metrów marszu po równym terenie to te bóle za każdym razem mi się pojawiały. Więc było to mierzalne i powtarzalne, ale nikomu wtedy nie chciało się drążyć tematu, co jak i dlaczego mnie boli. W praktyce oznacza to tyle, że moje codzienne życie na śmiesznie małym poziomie wysiłku tempa spacerowego były codziennym wielokrotnym przeciążaniem mego organizmu i przeciążaniem pracy serca. Organizm informował mnie o tym bólami dławicowymi.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
    Jak pokonałem chorobę niedokrwienną serca?

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930