Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
88 postów 76 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Stop Dolegliwościom Kręgosłupa – efekty zdrowotne cz. 1

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W poście tym na przykładzie 3 osób przedstawię efekty zdrowotne mego autorskiego programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa wg koncepcji Modelu Matematycznego Kręgosłupa.

 

Przykład 1 - osobisty

Wiele osób zastanawia się – skąd bierze się u mnie taka pewność skuteczności programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa (SDK)?

Otóż kiedy w pierwszej połowie 2010 roku się przedźwignąłem i nabawiłem się przepukliny kręgosłupa – miałem możliwość przećwiczenia na sobie profesjonalnej opieki medycznej.

Mój stan był taki, że fizycznie ledwo utrzymywałem ciężar ciała na własnych nogach. Skłon w przód jako tako wychodził. Ale skręcenie się w bok, było już nierealne. W praktyce wsiadanie do samochodu było karkołomnym wyczynem. Jeśli już z wielkimi bólami udało mi się usiąść to już potem mogłem jechać. Nalanie wody z kranu do czajnika – NIEMOŻLIWE do wykonania. Podczas leżenia na łóżku – przewrócenie się z boku na bok – graniczyło z cudem i zawsze było wyczynem karkołomnym. Podniesienie aparatu fotograficznego do oka - aby zrobić zdjęcie - Canon 350 D z obiektywem KITowym oraz lampą błyskową (łączny ciężar ok. 1 kg) – NIEMOŻLIWE do wykonania z powodu potwornego bólu kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Chciałem na sali wykonać kilka kroków. Po wykonaniu dwóch kroków, z bólu padłem na podłogę jak długi. Z takiego poziomu nieporadności zaczynałem.

Zgłosiłem się do lekarzy. Leczono mnie standardowo, najpierw środki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Jak to nie pomogło, to potem były różne formy fizykoterapii, gimnastyki leczniczej z akupunkturą włącznie. Jedyny problem jaki zauważyłem, to kompletny brak odpowiedzi na moje zasadnicze pytania – kiedy będę w pełni sprawny, kiedy będę mógł normalnie pracować i zawodowo wykonywać zdjęcia, skoro fizycznie aparatu nie byłem w stanie podnieść do góry, aby zrobić choć jedno zdjęcie. Kiedy będę mógł prowadzić lekcje tańca, bo wtedy nie byłem w stanie utrzymać własnego ciężaru ciała na własnych nogach dłużej niż 15 minut. Nie mówiąc o tym, że próba prowadzenia lekcji tańca w takim stanie była dla mnie ANTYREKLAMĄ.

Odpowiedzi na te pytania nie uzyskałem, choć każdy lekarz bardzo się starał mi pomóc. Zauważyłem też pewną prawidłowość. Po kuracji lekarskiej bóle znikały w całości lub w części i potem po 2-3 miesiącach samoistnie wracały. Powstało pytanie, czy uda się lekarzom te bóle zlikwidować w sposób trwały? Na to pytanie nikt z leczących mnie lekarzy nie potrafił odpowiedzieć? Po ok. 1,5 roku leczenia, lekarskiej NIEMOCY i kolejnym nawrocie bóli kręgosłupa zacząłem się zastanawiać co z tym fantem zrobić? Sprawność siłowa w tamtym czasie (jesień 2011) była dość „budująca”. Każdy ciężar, który nosiłem powyżej 2 kg na rękę groził dla mnie urazem kręgosłupa i nawrotem silnych bóli kręgosłupa. W pozycji odwróconej próba stania na rękach kończyła się silnym bólem punktowym w odcinku lędźwiowym. Wykonanie poziomki na drążku w zwisie – również kończyło się silnym bólem punktowym kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Poruszaniu się bez żadnego obciążenia towarzyszył przemieszczający się ból kręgosłupa płaszczyznowy w odcinku lędźwiowym. Leżenie na plecach na tapczanie mogło trwać najdłużej 2 minuty. Potem pojawiał się tępy ból kręgosłupa w odcinku lędźwiowym i musiałem przewrócić się na bok do pozycji w której ból znikał lub był do zniesienia. Jak na 1,5 roku leczenia przepukliny kręgosłupa przez doświadczonych lekarzy, to efekt zdrowotny w moim przypadku był bardzo skromny. W tym opłakanym stanie rzeczy doszedłem do wniosku, że sam spróbuję siebie wyleczyć nie mając pojęcia od czego zacząć, ani tym bardziej jak to zrobić? Postawiłem sobie jeszcze dodatkowo ekstra taki cel, że usprawnię swoje ciało i kręgosłup na tyle, że na 60-lecie moich urodzin przejdę na rękach salę gimnastyczną wzdłuż czyli ok. 20 metrów. Mówiąc inaczej chciałem wrócić do czasów swojej młodości, kiedy to 30 lat wcześniej taki wyczyn robiłem bez problemu. Biorąc pod uwagę fakt, że wg fizjologii człowieka nie ma możliwości cofnięcia procesów starzenia się oraz że fizycznie byłem w niemalże w zerowej kondycji siłowej i sprawnościowej – cel ów logicznie i medycznie rzecz biorąc wydawał się absurdalny do realizacji, tym bardziej, że miałem wtedy 50 lat i na temat medycyny wiedziałem tylko tyle, że istnieje.

DZIAŁANIE

Moje działanie było bardzo proste. Codziennie zawsze kiedy miałem tylko możliwość układałem swoje ciało w pozycji leżącej takiej, w której mnie najmniej bolało lub ból znikał całkowicie. Kiedy znalazłem taką pozycję, to wsłuchiwałem się w swoje ciało i za pomocą stretch and relaks rozciągałem i rozluźniałem swoje ciało w płaszczyznach, w których przynosiło mi to ulgę. Po 6 miesiącach tego typu wyginań bóle kręgosłupa znikły mi całkowicie. Nie wiedziałem tylko na jak długo? W związku z powyższym musiałem ten efekt utrwalić i zacząłem szukać ćwiczeń na utrwalenie tego efektu. Te ćwiczenia opisałem w poprzednim poście

//tnr.neon24.pl/post/111136,stop-dolegliwosciom-kregoslupa-wg-mgra-janusza-danielczyka

Równolegle zacząłem regularnie ćwiczyć kulturystykę wg metody Sandowa.

Brakowało mi szczegółowej wiedzy na temat pracy mięśni. W związku z powyższym zapisałem się na kursy instruktorskie fitness – gdzie uczyłem się zasad ruchu od praktyków trenerów mistrzów Polski, Europy i Świata i od zawodników kulturystyki, fitness, ćwiczeń siłowych. Dodatkowo teoretycznie i praktycznie zgłębiałem techniki pilates, jogi i innych form ruchu oraz techniki relaksacyjne. W ten sposób uzyskałem rzetelną wiedzę na temat ruchu, pracy mięśni i przy okazji uprawnienia zawodowe:

instr. fitness nowoczesne formy gimnastyki

instr. fitness ćwiczenia siłowe

instr. Body Logistic Systems

instr. profilaktyka zdrowotna 50+

TRENER BODY FITNESS.

Cały czas regularnie ćwiczyłem i eksperymentowałem na swoim ciele. W końcu efekty zdrowotne i sprawność ruchową, jaką uzyskałem są takie:

kręgosłup mnie nie boli i nie ma prawa boleć,

wykonuję poziomkę ze zwisu na drążku bez żadnego bólu kręgosłupa, stanie na rękach przy ścianie robię bez żadnego bólu kręgosłupa, na rękach przeszedłem już 6 metrów. Podczas chodzenia na rękach kręgosłup takie obciążenia wytrzymuje bez problemu, jednak barki jeszcze sobie z tym nie radzą, więc aktualnie dopracowuję barki. Obecnie mogę nosić zakupy dużo większe niż 2 kg na rękę. Standardowym obciążeniem jest już u mnie noszenie zgrzewki wody w jednej ręce i dla równowagi w drugie ręce – razem 18 kg. Wykonałem też pozytywnie martwy ciąg z obciążeniem 60 kg bez pasa stabilizującego lędźwie.

Więcej na temat mojej sprawności i siły mogą Państwo zobaczyć na mojej stronie www.pasjonatruchu.pl

 

Jak widać uzyskałem efekty zdrowotne, które są poza zasięgiem możliwości leczniczych lekarzy, którzy mnie leczyli, a byli to różni specjaliści medycyny. Pozostało pytanie – czy to przypadek, czy też odkryłem coś, o czym lekarze nie wiedzą?

 

Przykład 2.

W ramach swojej działalności gospodarczej za namową jednego z lekarzy zająłem się profilaktyką kręgosłupa. W związku z powyższym zacząłem wdrażać w życie swój program STOP DOLEGLIWOŚĆIOM KRĘGOSŁUPA.

Jedną z pierwszym moich klientek była studentka, która w czasie sesji egzaminacyjnej nabawiła się rwy kulszowej. Diagnoza lekarza pierwszego kontaktu – rwa kulszowa w fazie ostrej. Kiedy studentka poprosiła mnie o pomoc – w pierwszej kolejności odesłałem ją do lekarza specjalisty. Ona jednak wolała, abym ja za pomocą swoich ćwiczeń spróbował jej pomóc. Nie mogła czekać 3 miesiące na wizytę do lekarza specjalisty, gdyż miała ostatni tydzień wykładów i potem sesję egzaminacyjną, do której chciała przystąpić. Jej stan był taki, że będąc na środkach przeciwbólowych nie mogła siedzieć na wykładach, nie była w stanie się uczyć, a tym bardziej zdawać egzaminów. Sama nie była w stanie funkcjonować. Zwykłe zejście z pozycji stojącej do pozycji leżącej na materacu było okupione ogromnym bólem kręgosłupa. Stan jej był tak bardzo zaawansowany, że dziewczyna była w stanie wykonać tylko część ćwiczeń programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa i tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Po dwóch takich zajęciach dziewczyna ta została cudownie „uzdrowiona”, bóle kręgosłupa radykalnie się zmniejszyły i potem znikły całkowicie. Mogła więc się uczyć i bez problemu zdała sesję egzaminacyjną.

 

Przykład 3.

Alina lat 58.

Alina przyszła do mnie na zajęcia w ramach profilaktyki zdrowotnej kręgosłupa po wyleczonej przepuklinie kręgosłupa w odcinku piersiowym. W jej przypadku lekarze wykonali dobrą robotę, a ona chciała ten pozytywny efekt zdrowotny utrwalić i nigdy nie wrócić do obezwładniającego bólu kręgosłupa, jaki jej wcześniej towarzyszył.

Ona regularnie ćwiczyła najpierw dwa, a później trzy razy w tygodniu. Ze wszystkimi ćwiczeniami radziła sobie doskonale z wyjątkiem ćwiczeń uzupełniających typu siad japoński, czy siad skrzyżny. W tych pozycjach, a nawet jeszcze stojąc znienacka łapały ją skurcze łydek. Były to niekontrolowane i zmienne skurcze mięśni nad stawem skokowym z przodu i z tyłu podudzia. Również były też skurcze stopy od spodu i od góry. Alina przekonywała mnie, że taki stan rzeczy, to u niej jest normalne. Jednak dla mnie to nie było normalne. Zastosowałem więc bardziej rozbudowaną rozgrzewkę i skurcze te zaczęły się zmniejszać, aż w końcu znikły zupełnie. Potem dowiedziałem się od niej, że skurcze towarzyszyły jej od dzieciństwa i budziły ją codziennie rano w nocy. Zatem w tym przypadku po roku regularnych ćwiczeń wg programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa – 59-letnia Alina utrwaliła efekty zdrowotne uzyskane przez lekarzy – bóle kręgosłupa nie wróciły, a oprócz tego niejako przy okazji pozbyła się ona skurczy łydek, które nękały ją codziennie w nocy przez ponad 40 lat życia. W temacie skurczy łydek leczący ją lekarze przez 40 lat byli bezradni. Natomiast program Stop Dolegliwościom Kręgosłupa plus rozbudowana rozgrzewka po roku zlikwidowały całkowicie te skurcze.

 

Kolejne przykłady w następnym poście.

 

Pasjonat Ruchu

Janusz Danielczyk

 

 

KOMENTARZE

  • @ autor
    Czytałem początek dość dokładnie, później po łebkach. Z tego co wyczytałem tobie potrzebny jest ktoś, kto nastawia kręgi. Bardzo ciężko jest nastawić kręgi lędźwiowe, które są po latach zastałe, ale warto. Żadne zabiegi ci w tym nie pomogą. Każdy lekarz powie ci, że taki nastawiacz to szarlatan. Nie ma nic bardziej mylnego. To przestawione kręgi uciskają na nerwy i powodują to, że nie możesz tego czy tamtego zrobić. 2 albo 3 wizyty u takiego kręgarza powinny załatwić sprawę. Niestety to jest dość drogie, bo za wizytę trzeba zapłacić minimum 200 zł. Warto. Odrzuć wszelkie leki przeciwbólowe, o to nic nie da. Sam przez to przeszedłem. Czasami wystarczy kichnąć, aby kręgi się przesunęły. Ja doszedłem do takiej praktyki, że za pomocą odpowiednich ćwiczeń wszystko nachodzi na swoje miejsce. Ale na początku bez pomocy nastawiacza kręgów się nie obejdzie.
  • tak to prawda kregarze czynia cuda
    z wlasnego doswiadczenia moge potwierdzic ze terapia ruchem jest skuteczna i dobra metoda leczenia schorzen kregoslupa trzydziesci lat temu konsylium zlozone z czterech konowalow o specjalizacji w zakresie neurologi po badaniach stwierdzilo ze niema najmniejszej szansy na wyleczenie i dobrze bylo by bym nie wracal juz do domu poniewaz nalezy mnie przygotowac do operacji polegajacej na wstawieniu plastikowych elementow a jesli nawet wruce do domu to za dwa dni przywiezie mnie pogotowie . jakto konowaly nalegaly na operacje pojechalem dwa razy pod konin do matusza i chodze biegam dzwigam i niema zadnego problemu .problem kregoslupqa w moim przekonaniu wynika w sporej czesci z oslabienia systemu miesniowego. to z kolei moze miec ruzne przyczyny tj dieta ,psychika, sposob zycia itd w e wielkopolsce dobry kregarz jest kolo krzyza wkp oraz kolo sierakowa 2 km od chrzypska wielkopolskiego w zachodniej wielkopolsce znajomy ktury poddal sie podobnej takiej operacji skonczyl na wuzku inwalidzkim i po 10 latach zmarl zdaje sobie sprawe ze sa przypadki gdzie leczenie moze byc trylko operacyjne np przypadki urazowe w kazdym razie diagnozowanie bardzo czesto mylne problem zmedycyna i jej ocena obecnie jest trudny dla wiekszosci poniewaz w pewnych obszarach lekarze to jest dobrzy lekaze pomagaj a skoleji w wielu obszarach zla teoria medyczna uczona na uniwersytetach powoduje lawine zachorowan chocby to co pisze lekarz ktury wykonal ponad 4000 operacji na sercu plik pt ,,prawdziwa przyczyna chorub serca ,, czyli sami lekaze bedac negatywnie zindoktrynowani na studiach przekazujac wiedze o nieprawdziwych przyczynach chorob sa tym samym tych chorob sprawcami .sam osobiscie np rozmawialem z dentysta w ktorego gabinecie wisiala cala masa reklam past z fluorem oczywiscie matol zaspiewal to co go na studiach nauczyli coz wystarczy miec dobra pamiec i byc lekazem przywilej myslenia byl mu obcy =patrz dr jaskowski fluor cich zabujca,, patrz tez ,,dr glublock Jak medycyna zycia staje sie medycyna smierci.



    OSTATNIE POSTY
    więc
  • @jan 00:52:02
    Dziękuję za informacje o kręgarzach. Pewnie na początku moich problemów z kręgosłupem taki kręgarz by mi się przydał. Ale mając determinację, ciekawość świata oraz motywację sam poradziłem sobie z problemem kręgosłupa. Przy okazji odkryłem i wypracowałem własną opartą na naturalnym ruchu - skuteczną metodę likwidacji schorzeń kręgosłupa, która doskonale się sprawdza w praktyce. Masz rację w tym, że nie można jednoznacznie oceniać działań lekarzy, ani ich sposobów leczenia kręgosłupa. W pewnych przypadkach to, co uczono ich na studiach - doskonale się sprawdza i rzeczywiście pomagają ludziom. Z kolei w innych przypadkach się nie sprawdza i są oni bezradni. Ja akurat działam na obszarze schorzeń gdzie ich metodyka się nie sprawdza, więc mam pole do wykazania się wiedzą, umiejętnościami i skutecznością mojej terapii naturalnej ruchem. Pozdrawiam. JAnusz Danielczyk. Pasjonat Ruchu.
  • Przeszłam to samo 15lat temu.
    Leczyli*-ciągli kasę okrągły rok, faszerowali mnie naklofenem w zastrzykach serie po 60szt, przygotowali do operacji ale nie dałam się pokroić. Na nic się to leczenie zdało, aż wreszcie trafiłam najpierw na dobrego neurologa-przeciwnika chemoleków a na poczekalni podsłyszałam o wspaniałym mgr rehabilitacji ruchowej. Za jedyne wtedy 80zł stanęłam na nogi. Dziś gdy mnie coś strzyknie natychmiast biegnę do p.Pawła R. Konowałów omijam bo to truciciele a o wyleczeniu z jakiejkolwiek choroby nie ma mowy!
    Poczytajcie o germanskiej nowej medycynie dr.Hamera i to jest klu istoty tzw chorób.
  • gratuluję
    chociaż historia z kolanami budzi większy podziw.

    Tym niemniej zauważam, że pana opisy dotyczą nadzwyczajnie fizycznie sprawnych osób.

    Sportowcy, kulturyści, to drobny ułamek społeczeństwa. Co ze zwykłymi ludźmi ?

    Ponadto, nie chcąc umiejszać pańskiego sukcesu, muszę zauważyć, iż nie miał Pan żadnych poważnych problemów z kręgosłupem.

    "Po kuracji lekarskiej bóle znikały w całości lub w części i potem po 2-3 miesiącach samoistnie wracały."

    "Leczono mnie standardowo, najpierw środki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Jak to nie pomogło, to potem były różne formy fizykoterapii, gimnastyki leczniczej z akupunkturą włącznie."

    akupunktura nie jest standardową procedurą medyczną. Tym niemniej fakt "wylecznia" takimi metodami świadczy raczej o "przeciążeniu" kręgosłupa, a nie jego "uszkodzeniu".

    W moim pierwszym, lekkim "uszkodzeniu" kręgosłupa doszło do blokady stawów wyrostkowych w nieprawidłowej pozycji. Żadne "lekarskie" metody nie dały żadnego rezultatu, poza zmiejszeniem trwałego bólu.

    Jedna dystrakcja stawów przez kręgarza załatwiła sprawę. Niestety, minęło parę miesięcy i nastąpiła deformacja tkanek, w związku z tym miałem nawroty "zwichnięcia".

    -------------------------

    "Mój stan był taki, że fizycznie ledwo utrzymywałem ciężar ciała na własnych nogach. Skłon w przód jako tako wychodził. Ale skręcenie się w bok, było już nierealne. W praktyce wsiadanie do samochodu było karkołomnym wyczynem. Jeśli już z wielkimi bólami udało mi się usiąść to już potem mogłem jechać. Nalanie wody z kranu do czajnika – NIEMOŻLIWE do wykonania."


    W stanie po zabiegu kręgarskim, jeśli wykonałem jakikolwiek ruch, który przemieszczał stawy w pozycję "wywichniętą", byłem przecięty na pół. NIC już nie dawało się zrobić. Na szczęście często samoistnie puszczało.

    Z pańskiego opisu na mój nos pacjenta dr Rakowskiego wynika, że miał Pan przeciążenie statyczne, połączone z podrażnieniem powiązanych mięśni. Dlatego mógł Pan wsiąść z trudnościami do samochodu i pojechać. Ja, gdybym wsiadając wykonał nieprawidłowy ruch, nigdzie bym już nie pojechał. Ludzie musieliby mnie wyciągnąć z samochodu.

    -----------------------

    Do dr Rakowskeigo trafiłem znacznie później - gdy się dorobiłem przepukliny jądra miażdżystego - uwidocznionej na TK, i groził mi paraliż dolnej częci ciała. Dr Rakowski bardzo dużo mi pomógł. Usunął podrażnienie mięśni. Ale przepuklinę, tj. wciśnięcie z powrotem pasty do tubki, rzeczy niemożliwej według medyków, dokonano w salonie masażu chińskiego w wawie.
  • @interesariusz z PL 12:02:56
    Historia z kolanami budzi większy podziw z prostego powodu. Wtedy przypominałem niedorajdę, który chciał przebić głową mur, o którym wszyscy wokół wiedzieli i mówili, że jest to niemożliwe. Ponieważ nie miałem innego wyjścia, więc mur głową "przebiłem". W przypadku kręgosłupa sytuacja była identyczna, jak z kolanami z tą różnicą, że od początku wiedziałem, że ten mur da się przebić i również miałem doświadczenie w rozbijaniu pierwszego muru. Więc z tego doświadczenia skorzystałem. W przypadku kolan jedynym autorytetem i profesjonalistą był dla mnie lekarz. W przypadku kręgosłupa - nauczony wcześniejszym doświadczeniem o ograniczonej wiedzy lekarskiej profesjonalistów - sam dla siebie byłem profesjonalistą. Cały czas metodą prób i błędów parłem do przodu. Jeśli popełniałem błędy, to na bieżąco wyciągałem wnioski, weryfikowałem swoje poglądy i teorie i parłem dalej do przodu. To bardzo prosta zasada, jeśli ja popełnię błąd i za niego osobiście odpowiadam, to potem robię wszystko, aby tego błędu nie popełniać. W ten sposób można bardzo szybko nauczyć się wielu nowych i nieznanych rzeczy. Pozdrawiam. Janusz Danielczyk. Pasjonat Ruchu.
  • @fan-wolności 11:51:41
    Jeśli chodzi o kręgarzy, to tutaj podobnie jak z lekarzami ocena jest niejednoznaczna. W pewnych jednostkach chorobowych oni szkodzą, a w innych jednostkach chorobowych są prawdziwymi uzdrowicielami działającymi cuda. Cała rzecz polega na tym, aby kręgarz podszedł uczciwie do osoby chorej - i jeśli widzi i czuje możliwość pomocy, to niech pomaga. Jeśli widzi i czuje, że ryzykuje, to niech da sobie spokój i odeśle do kogoś innego, kto w tej jednostce chorobowej jest specjalista, zna się na tym i mniej ryzykuje. Problemem tutaj jest zarówno rodzaj schorzenia, jak i wytrzymałość kości kręgosłupa pacjenta, a to z kolei w dużej mierze zależy od wieku. Zatem jeśli ktoś ma 20-30 lat, jest silny i sprawny i gdzieś się przedźwignął, to w 90% kręgarz ma szanse zdziałać cuda zdrowotne. Nawet w czasie rzeczywistym postawić takiego chorego na nogi. Ale jeśli jest to 65-letnia babcia chora na osteoporozę, która wstając z rana z łóżka poczuła unieruchamiający ból kręgosłupa i została przykuta do łóżka z tym bólem. To tutaj manipulacje kręgarza na 90% dadzą efekt odwrotny od zamierzonego włącznie ze złamaniem kręgosłupa i przerwaniem rdzenia kręgowego. Chyba, że kręgarz ma wyczucie w palcach lepsze niż diagnostyka MRI i będzie działał malutkimi kroczkami, czyli np. pół roku, albo i dłużej, a babcia będzie regularnie do niego chodzić na zabiegi. Pozdrawiam. Janusz Danielczyk Pasjonat Ruchu
  • @interesariusz z PL 12:02:56
    "Tym niemniej zauważam, że pana opisy dotyczą nadzwyczajnie fizycznie sprawnych osób"
    Wydaje mi się, że różnie rozumiemy pojęcia "nadzwyczajnie fizycznie sprawna osoba"
    Jeśli mnie ma Pan na myśli, to dziś wiele osób włącznie z młodymi może mi pozazdrościć mojej sprawności. Proszę jednak pamiętać, że zaczynałem kompletnie od zera. W tym stanie rzeczy, mój 73-letni ojciec nosił za mnie torbę, a przez wiele miesięcy wesela fotografowałem i filmowałem tylko ze stabilizacją lędźwi za pomocą pasa BHP zakupionego w sklepie rehabilitacyjnym. Bez tego pasa - nie byłbym w stanie sfotografować, a tym bardziej pomóc żonie filmować wesela. Dla młodych ludzi robienie zdjęć to śmiech, gdyż jest to śmiesznie proste zadanie. Ale dla mnie z moim kręgosłupem było to duże wyzwanie. Kiedy byłem w szpitalu na gimnastyce rehabilitacyjnej kregosłupa jako pacjent, to fizycznie nie byłem w stanie wykonać wszystkich ćwiczeń w wersji takiej, jaką pokazywał prowadzący fizjoterapeuta. Byłem zbyt słaby kondycyjnie. A ćwiczyłem w grupie z 60-70-letnimi pacjentami, na których patrzyłem z podziwem i niejako marzyłem, aby kiedyś mieć ich sprawność i kondycję. Dziś po samorehabilitacji kręgosłupa w tym samym szpitalu bez problemu jestem w stanie ćwiczyć z trzema grupami pacjentów jedna po drugiej (czyli 3 x razy dłużej, albo jak kto woli w 3 seriach) i nie sprawia mi to problemu.
    Z kolei jeśli weźmie Pan pod uwagę osoby, które do mnie przychodzą, to z reguły są to osoby (mężczyźni i kobiety) w wieku 50-70 lat. Najstarsza osoba miała 87 lat i ona też wykonywała program STOP DOLEGLIWOŚCIOM KRĘGOSŁUPA. Są to osoby, jak na ironię takie, wobec których standardowa opieka medyczna jest bezradna. Często są to osoby, które były regularnie leczone przez 5-10 lat z efektem finalnym w postaci skierowania na operację kręgosłupa, gdyż lekarz innej możliwości leczenia już nie widział. W tych przypadkach zachodzi arcy absurdalna sytuacja, w której ja mam zrobić to, czego lekarze zrobić nie potrafili, czyli zlikwidować dolegliwości bólowe, usprawnić klienta na tyle, aby mogli oni chociażby samodzielnie zawiązać buta lub włożyć spodnie bez paraliżujacego bólu kręgosłupa. Te osoby są sprawne dopiero po regularnym ćwiczeniu wg programu STop Dolegliwościom Kręgosłupa.W tej chwili dla mnie nie ma znaczenia stan początkowy klienta. Mnie interesuje cel, do jakiego dążymy i jaki chcemy osiągnąć. I do tego celu krok po kroku dążymy realizując program Stop Dolegliwościom Kręgosłupa. Każdy klient od samego początku wie, że aby mu się polepszyło musi regularnie ćwiczyć pod moim okiem 3-6 miesięcy minimum 2x, a najlepiej 3x w tygodniu. Do tego klienci często sami dodatkowo ćwiczą w domu, do czego ich zachęcam. Zaczynam zawsze od ćwiczeń najprostszych, takich jak dla 97-letniego dziadka lub babci. A potem krok po kroku te ćwiczenia utrudniam. W efekcie końcowym organizm się wzmacnia i klient czuje jak mu wracają siły i sprawność. Oczywiście najpierw czuje, że znika ból, a dopiero potem jak ból zniknie, to czuje napływ siły. Lecz nic z nieba nie spada. Wszystko musimy razem w pocie czoła na zajęciach wypracować. Przygotowuję kolejny post z kolejnymi postaciami i kolejnymi absurdalnymi wyzwaniami, które udało sie nam wspólnie zrealizować. Będą to przykłady dużo bardziej spektakularne, niż te, które opisałem. Schorzenia tych ludzi będą dużo trudniejsze od moich, a ich stan początkowy dużo bardziej schorowany niż mój. Jednak program Stop Dolegliwościom KRęgosłupa zrobił swoje, o czym szerzej napiszę w następnym poście. Pozdrawiam. Janusz Danielczyk. Pasjonat Ruchu
  • @Pasjonat Ruchu 13:54:13
    Do p. Interesariusza.
    W wielu komentarzach dytyka Pan arcyważnego problemu medycznego - DIAGNOSTYKI. Ten temat na przykładzie mojego kręgosłupa totalnie LEŻY w medycynie. Czy wyobraża Pan sobie sytuację, w której oddaje Pan samochód o mechanika samochodowego, a on nie przeprowadza diagnostyki tylko naprawia go w ciemno? A może wyobraża Pan sobie sytuację, że pójdzie Pan na przegląd techniczny samochodu i Panu go nie zrobią wydając orzeczenie, że samochód jest sprawny? A samochód to tylko kupa żelastwa, a jednak jest dopieszczany zarówno przez serwis, właściciela, jak i ustawodawców. Medycyna jednak rządzi się swoimi prawami. W moim przypadku nikt nie wpadł nawet na pomysł, aby zrobić mi zdjęcie RTG kręgosłupa. Leczono mnie na podstawie zdjęcia RTG sprzed 7 lat. Doszło do tego, że osoby powołane ustawowo do diagnozowania - tego nie zrobiły. W tym przypadku od początku do końca byłem w sytuacji zgaduj zgaduli osoby mnie leczącej. Czy Pana diagnostyka w odniesieniu do mnie ma sens? Oczywiście - w pewnym zakresie TAK. Czy moja diagnostyka w odniesieniu do mnie ma sens? Również ma sens, bo pomagałem wielu osobom z przepuklinami kręgosłupa i dokładnie wiem, co osoba może, a czego nie może zrobić z przepukliną kręgosłupa i jakie ma odczucia podczas realizacji programu SDK. Czy w XXI w. medycyna rozwinęła się na tyle, że laik medyczny ma pouczać profesjonalistę po ukończonej akademii medycznej jak ma wykonywać swój zawód lekarza? Mój przykład i przykłady wielu innnych osób potwierdzają tę absurdalną tezę. Ja tylko pytam czego studenci uczą się na medycynie skoro potem jako lekarze nie potrafią poradzić sobie z tak prostymi dolegliwościami kręgosłupa jak rwa kulszowa, przepuklina kręgosłupa, kręgozmyki i wiele innych schorzeń. Czy wyobraża Pan sobie sytuację, że oddaje Pan samochód do serwisu i otrzymuje tak samo uszkodzony, a serwisant będzie Pana przekonywał, że samochód jest sprawny? Ku memu zdumieniu podobne sytuacje w medycynie, a szczególnie w leczeniu narządu ruchu - zdarzają się bardzo często. Moje spostrzeżenia nie są po to, aby krytykować i poniżać zawód lekarza. NAleży je traktować w kontekście tego, aby czytający je lekarze popawili jakość swoich usług i zwrócili uwagę na jedną prostą oczywistość, którą doskonale widać w mechanice samochodowej. Jeśli weźmie Pan do ręki śrubokręt i zechce odkręcić śrubę z łbem sześciokątnym, to z góry jest Pan na straconej pozycji, gdyż jest to niewłaściwy klucz, niewłaściwa technologia odkręcania tej konkretnej śruby. Tak samo w medycynie, jeśli lekarz jest profesjonalistą od przypisywania leków i na tym się zna. To jednocześnie musi mieć świadomość tego, że leki (jako jedna z technologii leczenia) na jeden organ ciała działa pozytywnie, a na inny szkodzi. Taki lekarz musi mieć również świadomość, że jeśli w ciele chorego w wyniku przesunięcia (zwichnięcia) stawu pomiędzy kręgami kręgosłupa występują dodatkowe naprężenia, a boli miejsce zwichnięcia i wokół tego miejsca, to tutaj rzadne leki przeciwbólowe nie pomogą. Tutaj potrzebny jest ktoś kto to zwichnięcie usunie fizycznie np. kręgarz, o którym tak często Pan wspomina albo ktoś inny ktoś się na tym zna. Zatem aby osiągnąć sukces leczenia kręgosłupa w medycynie musi być praca zespołowa, bo nikt nie jest omnibusem. Jeden lepiej się zna na diagnostyce, drugi na kręgarstwie, a jeszcze inny na lekach, gdyż leki podane we właściwym czasie i we właściwym miejscu mają również działaje uzdrawiające. To wszystko razem trzeba zgrać do kupy i razem zespołowo działać. Nawet zabiegi fizykoterapii, masażu, leczenia sanatoryjnego, terapii naturalnej ruchem i innych terapii naturalnych - muszą ze sobą być zsynchronizowane. Wtedy ma to sens. W przeciwnym przypadku dochodzi do takich sytuacji, że pacjent leczony przez 10, 20 czy nawet 30 lat na przepuklinę kręgosłupa, albo rwę kulszową trafia w beznadziejnym stanie ze skierowaniem na operację kręgoslupa do mnie i ja mam zrobić to, czego inni nie potrafili zrobić przez 30 lat leczenia. To absurd. A jeszcze bardziej absrudalna sytuacja jest taka, że mi udaje się takie osoby wyprowadzić na prostą i poprawić ich jakość życia likwidując ich dolegliwośći bólowe, zwiększają zakres ruchu i sprawność ruchową oraz siłową. Pozdrawiam. JAnusz Danielczyk Pasjonat Ruchu.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930