Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
72 posty 59 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Jak pokonałem chorobę zwyrodniową stawów kolanowych cz. 3

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym przedstawię kolejne ćwiczenia (bardziej zaawansowane), za pomocą których leczyłem swoje zwyrodnienia stawów kolanowych.

 

Polecam artykuł, w którym opisałem ćwiczenia, po których poczułem się zdecydowanie lepiej niż po 4-miesięcznej fizykoterapii.

 

http://tnr.neon24.pl/post/132440,jak-pokonalem-chorobe-zwyrodniowa-stawow-kolanowych-cz-2

 

 

Przypomnę, ze w kwietniu 2003 roku zdiagnozowano u mnie chorobę zwyrodnieniową stawów kolanowych, w wyniku której nie byłem w stanie postawić nawet jednego kroku normalnie z powodu ogromnego bólu w kolanie.

Szczegóły opisałem w artykule

http://tnr.neon24.pl/post/132258,jak-pokonalem-chorobe-zwyrodniowa-stawow-kolanowych

 

Jak pisałem - po 4 miesiącach leczenia fizykoterapią straciłem wszystko co miałem najcenniejsze: zdrowie, siłę, sprawność, wytrzymałość, odezwały się bóle kręgosłup i biodra. Fizycznie pod względem sprawnościowym byłem 70-80-letnim emerytem, który nie był w stanie postawić normalnie jednego zwykłego kroku. Codzienne życie stało się dla mnie koszmarem.

Po tym 4-miesięcznym leczeniu fizykoterapią pozostały mi dwa rodzaju bólów.

Pierwszy to ból przy stawianiu kroku pod normalnym obciążeniem własnego ciała. W tym przypadku miałem ostry ból w kolanie lewym podobny do tego, jak u dentysty, kiedy on wiertłem najedzie na chory nerw. Taka sytuacja sprawiła, że zamiast chodzić, po prostu powłóczyłem lewą nogą. Z kolei prawa noga przejmując funkcje nogi lewej od mniej więcej czerwca 2003 również zaczęła mnie boleć i miałem wtedy poważny problem, bo nie mogłem pewnie chodzić (stawiać kroku) żadną nogą. Niezależnie od tego, dołączył mi jeszcze drugi rodzaj bólu. Były to bóle kolana/kolan, które w zależności od okoliczności typu pogoda, stan zmęczenia itp. były zmienne i występowały w różnych miejscach kolana. Z przodu w okolicy rzepki, z boku na złączeniu kości udowej z piszczelową, z tyłu w dole podkolanowym. Te bóle były bólami tępymi do zniesienia. Charakter ich był taki, że jednego dnia bolało mocniej, innego dnia słabiej. Kolana reagowały bólem silnie na zmianę pogody bardzo często ból się powiększał. Bóle w kolanach zależały również od podłoża i butów w których chodziłem oraz od sposobu ułożenia/ustawienia nogi podczas chodzenia.

Ten ból ostry jak opisywałem wcześniej – moim zdaniem został wyleczony na trzecich zajęciach rehabilitacyjnych we wrześniu 2003 w sposób cudowny – mocą słów p. Luizy - „Panie Januszu proszę chodzić normalnie” Od tego momentu zacząłem chodzić normalnie. Trudno mi to uzdrowienie wytłumaczyć sensownie inaczej jak „uzdrowienie za pomocą wiary”, gdyż 5 minut wcześniej kolano moje przypominało trochę rosyjski cep, było rozklekotane na wszystkie strony i bolało mnie przy każdej próbie postawieniu normalnie kroku. Mówię tu o cudownym uzdrowieniu z bólu ostrego Te pozostałe bóle wokół kolana pozostały nadal, ale tak mocno mi nie dokuczały.

Oprócz tych bólów miałem jeszcze trzeci rodzaj bólu, który pojawiał się podczas zwykłego kucania. W tym przypadku po zgięciu kolana od pozycji pionowej o kąt ok. 30-40 stopni pojawiał się ból przypominający wyłamywanie kolana w drugą stronę. Dalsza próba zgięcia w kolanie sprawiała wrażenie takie, jakby ktoś włożył mi pod kolano jakąś rurę i próbował na tej rurze rozerwać kolano na dwie części, sprawiając przy tym ogromny ból.

Nad likwidacją tego bólu pracowałem przez kolejne 12 miesięcy ćwicząc opisane poniżej ćwiczenia trzy razy dziennie (rano, wieczór i w południe) po godzinie czasu (razem ok. 3 godz. dziennie ćwiczeń). Od tych ćwiczeń zaczynałem stopniowo je utrudniając. Te ćwiczenia były ciągiem dalszym ćwiczeń opisanych w poprzednim artykule. Potem p. Luiza ćwiczenia mi utrudniała i dodawała nowe, a ja wymyślałem kolejne ćwiczenia, które uzupełniały to, co zalecała mi p. Luiza. Ćwiczenia dodatkowe trudno mi opisać w jakiejś logicznej kolejności, bo ćwiczeń było dużo, nie wszystkie pamiętam i w tej chwili mylą mi się już one z ćwiczeniami, które realizuję teraz w codziennej praktyce rehabilitacyjnej.

Numerację ćwiczeń zaczynam od numeru 5, gdyż w poprzednim artykule opisałem 4 ćwiczenia, a te były ciągiem dalszym tych czterech ćwiczeń.

 

Ćwiczenie 5.

 

 

Pozycja wyjściowa leżenie na plecach. Lewa noga zgięta w kolanie, prawa wyprostowana.

Ćwiczenie polegało na unoszeniu wyprostowanej nogi w kolanie do góry na wysokość ok. 20 cm. Ilość powtórzeń 16 jedną nogą i tyle samo drugą nogą.

 

Ćwiczenie 6.

 

 

 

Pozycja wyjściowa. Leżenie na lewym boku, lewa noga zgięta w kolanie, prawa wyprostowana. Tułów wyprostowany, głowa ułożona swobodnie na wyprostowanym lewym ramieniu. Prawa ręka oparta o materac pomaga utrzymać równowagę.

 

 

 

Ćwiczenie polegało na tym, że należało unieść wyprostowaną prawą nogę do góry. Wysokość uniesienia ok. 20-40 cm. W tym ćwiczeniu nie ma potrzeby unoszenia nogi wyżej. Ilość powtórzeń 16 na jedną nogę i tyle samo na drugą nogę. Potem zmiana pozycji na drugą stronę i tyle samo powtórzeń drugą nogą.

 

Ćwiczenie 7.

 

 

 

Pozycja wyjściowa – leżenie na lewym boku, jak poprzednio z tą różnicą, że inaczej ułożone są nogi. Lewa noga jest wyprostowana, a prawa zgięta w kolanie.

 

 

 

W tym ćwiczeniu unosimy lewą nogę do góry ćwicząc (wzmacniając) wewnętrzne części uda. Wysokość uniesienia na początku 10-15 cm. Z czasem możliwe jest uniesienie nogi na wysokość 20-40 cm. Ilość powtórzeń 16. Potem zmiana pozycji na odwrotną i tyle samo powtórzeń drugą nogą.

 

Ćwiczenie 8.

 

 

 

Pozycja wyjściowa leżenie na brzuchu, ręce wzdłuż tułowia, lub tak, jak na zdjęciu. Tułów wyprostowany.

 

 

 

W tym ćwiczeniu unosimy wyprostowaną prawą nogę do góry. Wysokość uniesienia ok. 20 cm. Skupiamy się w tym ćwiczeniu na pracy mięśni pośladkowych i tylnych części uda. Ilość powtórzeń 16 prawą nogą, potem tyle samo powtórzeń lewą nogą.

 

Ćwiczenie 9.

Pozycja wyjściowa to pozycja stojąca, tułów wyprostowany, ręce swobodnie opuszczone.

 

 

 

 

W moim przypadku stałem na poduszce powietrznej rehabilitacyjnej. Zdjęcie poduszki na której ćwiczyłem - poniżej.

 

 

 

Na początku stałem na tej poduszce przy drabinkach i trzymałem się rękoma drabinek. Przy pierwszym staniu bez trzymania się drabinek - pamiętam, że równowagę utrzymałem dokładnie 12 sekund. Po 12 sekundach straciłem równowagę i spadłem z poduszki.

 

Ćwiczenia 5-8 regularnie utrudniałem dodając obciążenia na nogi oraz obwiązując kolana taśmą gumową.

Ćwiczenie 9 utrudniałem w ten sposób, że chodziłem po poduszce powietrznej. Na początku trzymałem się drabinek bo szybko traciłem równowagę. Z czasem trzymałem się jedną ręką, aż w końcu chodziłem bez trzymania się drabinek.

Kolejnym utrudnieniem było stanie na piłce na jednej nodze jak na zdjęciu poniżej. Na początku stałem na stabilnym podłożu po to, by z czasem stanąć na piłce i utrzymać się na jednej, potem na drugiej nodze bez przewracania się.

 

 

 

Być może to wszystkich zadziwi, ale wytrwale ćwiczyłem przez 12 miesięcy po 3 godz. dziennie tylko po to, by we wrześniu 2004 r. przed panią Luizą po 12 miesiącach rehabilitacji, trzęsąc się z wysiłku jak galareta, zrobić tylko jeden przysiad.

Dla wielu osób jeden przysiad, czy zwykłe przykucnięcie wydaje się czymś oczywistym. Dla mnie – człowieka chorego na chorobę zwyrodnieniową stawów kolanowych to wcale takie oczywiste nie było. Ten jeden przysiad był dla mnie wtedy MISTRZOSTWEM SWIATA. Dwanaście miesięcy ciężko codziennie pracowałem by w końcu bez bólu w kolanie zrobić zwykłe przykucnięcie.

Dziś kiedy widzę, że leczenie stanów zwyrodnieniowych składa się z 10 zabiegów kinezyterapii i 10 zabiegów fizykoterapii to z góry wiem, że takie leczenie dla jednej grupy osób jest wybawieniem i sprawia, że te osoby czują się zdecydowanie lepiej po takiej kuracji. Jednak istnieje druga grupa osób, która ma stany zwyrodnieniowe podobne do moich i w ich przypadku ten sposób leczenia daje efekty zdrowotne symboliczne, albo krótkotrwałe. Ja tych ludzi rozumiem, bo przeżywają oni dokładnie to samo, co ja przeżywałem po 4 miesiącach leczenia fizykoterapią, w dniu zgłoszenia się do p. Luizy. W moim przypadku miałem farta, bo miałem dużo więcej zabiegów fizykoterapii i pod tym względem nie mogę nic zarzucić leczącemu mnie lekarzowi. Dał on z siebie wszystko co najlepsze. Nad przywróceniem mi zdrowia pracowało kilku mgr fizjoterapii. Jak praktyka pokazała starania ich wszystkich niewiele mi pomogły.

 

Dla ludzi chorych na chorobę zwyrodnieniową stawów kolanowych i kręgosłupa jest jednak nadzieja. Przetarłem szlak leczniczy. Swoim przykładem pokazałem, że chorobę zwyrodnieniową stawów i kręgosłupa można pokonać. Sam tę chorobę pokonałem. Dziś nikt nie chce mi wierzyć, że kiedykolwiek miałem problemy z kolanami czy z kręgosłupem.

 

Dla Państwa w następnym artykule pokażę efekty zdrowotne regularnych ćwiczeń, które realizuję od listopada 2011. Co prawda te ćwiczenia rozpocząłem po to, by raz a dobrze pokonać chorobę zwyrodnieniową kręgosłupa. Jednak choroba zwyrodnieniowa stawów obojętne - kolanowych, biodrowych, łokciowych, ramiennych, czy innych przebiega bardzo podobnie. Najpierw pojawia się znienacka ból w stawie. Wraz z bólem pojawiają się ograniczenia ruchu, potem jest braku ruchu. Potem jak na ironię - ból się powiększa i koło się zamyka. Ja to koło przerwałem w sposób świadomy i kontrolowany. Osiągnąłem sprawność i siłę, której teraz 95% zdrowy ludzi mi zazdrości.

O tym jednak w następnym artykule.

Jeśli mają Państwo pytania, to proszę śmiało pytać na blogu lub prywatnie. Na miarę swoich możliwości postaram się na nie odpowiedzieć.

 

Janusz Danielczyk

Pasjonat ruchu

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

www.pasjonatruchu.pl

 

 

KOMENTARZE

  • Miałem ten sam problem.
    Od lat bolały mnie kolana, a w 2005 doszło do tego, że nie byłem w stanie wstać z łóżka, założyć spodni, stanąć na jednej nodze, zejść po schodach.
    Znalazłem metodę i po miesiącu jej stosowania problemu nie ma do dzisiaj. Banalnie prosta, trzeba po prostu skorzystać z tego co Bóg dał.
  • pozdrawiam serdecznie
    właśnie ostatnio ratowaliśmy prostymi ćwiczeniami staruszkę,
    która chodzić nie mogła z powodu bólów kręgosłupa i nogi,

    a tam kręgosłupa, pleców, jednego od drugiego nie odróżnia,

    no i też było w tym coś cudownego, nie chciała ćwiczyć,
    dopóki nie przyszła wnuczka, i jej nie porwała swoim entuzajzmem,

    no i dziękuję w imieniu wszystkich, iż zmienił się charakter publikacji i przedstawiane są również ćwiczenia,
    może komuś pomogą

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031