Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
67 postów 53 komentarze

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Rwa kulszowa w Modelu Matematycznym Kręgosłupa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym przedstawię problematykę rwy kulszowej z punktu widzenia mego modelu matematycznego kręgosłupa.

 

Rwa kulszowa jest dziś utrapieniem tysięcy, a może nawet i wielu milionów osób w każdym wieku od młodzieńca do 90-letniego staruszka/staruszki.

Skuteczność leczenia rwy kulszowej pozostawia wiele do życzenia. Wydaje się, że jak ktoś już raz zachoruje na rwę kulszową, to z problemem tym będzie się borykał do końca życia.

Ponieważ jestem "fanatykiem" ćwiczeń leczniczych, to wiele osób borykających się z rwą kulszową pyta mnie wprost, które ćwiczenia są dobre, a które są złe na leczenie rwy kulszowej. Powstaje dramatyczne pytanie tych osób dlaczego ortopeda mówi, że dane ćwiczenia jest dobre, podczas gdy np. fizjoterapeuta jest skrajnie odmiennego zdanie i twierdzi, że to ćwiczenie jest złe lub na odwrót.

Dlaczego jest tak wiele rozbieżności w ocenie tego schorzenia, a tym bardziej skuteczności lub bezskuteczności leczenia?

Moja codzienna praca w sanatorium, to głównie praca z pacjentami chorymi na różne odmiany rwy kulszowej, więc mam w tym temacie duże i własne doświadczenie.

Spróbuję na te pytania odpowiedzieć, bo sam pokonałem schorzenia kręgosłupa i aby to zrobić stworzyłem własne podstawy teoretyczne rwy kulszowej wynikające z mego modelu matematycznego kręgosłupa.


 

Definicja rwy kulszowej


 


 

Zacznijmy jednak od od definicji rwy kulszowej.

Wg Wikipedii mamy całkiem niezłą definicję, która brzmi

Rwa kulszowa, ischialgia (łac. ischias) – zespół objawów związanych z uciskiem na nerwy rdzeniowe L4, L5 lub S1 tworzące nerw kulszowy (największy nerw obwodowy człowieka), lub na przebiegu samego nerwu kulszowego.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rwa_kulszowa


 

Pod tym samym linkiem mamy również opis leczenia, z którym się spotyka na co dzień każdy pacjent chory na rwę kulszową

  • odpoczynek


 

Jak widać wszystko od początku do końca jest tu ładnie rozpracowane. Nie pozostaje nic innego, tylko się cieszyć z takiego obrotu sprawy. Praktyka jednak pokazuje, że pomimo stosowania w/w wieloaspektowego procesu leczenia efekty tego leczenia pozostawiają wiele do życzenia. Na co dzień w sanatorium pracuję z pacjentami w wieku 60-95 lat. Większość z nich to osoby chore na różne odmiany rwy kulszowej i praktycznie żaden z nich nie został w pełni wyleczony, choć jednocześnie pacjenci ci leczą się w zależności od wieku po 10, 15, czy nawet i 30 lat na rwę kulszową. Efekt tego leczenia jest dokładnie taki sam, jakiego sam doświadczyłem - po leczeniu sanatoryjnym dolegliwości bólowe zmniejszają się wyraźnie lub znikają tylko po to, by po kilku miesiącach wrócić i potrzebne jest kolejne leczenie - najlepiej sanatoryjne.

W skrajnych sytuacjach to wieloletnie leczenie kończy się operacją kręgosłupa, która również 100% gwarancji wyleczenia nie daje, gdyż część pacjentów po operacji kręgosłupa czuje się dobrze, a inna część czuje się jeszcze gorzej niż przed operacją.


 

Pytania fundamentalne pacjentów chorych na rwę kulszową


 

Powstaje więc naturalne pytanie, dlaczego w tym całym procesie leczenia, na który składa się uczciwa praca wielu lekarzy i fizjoterapeutów - daje efekty leczenia dalekie od oczekiwań?

I drugie pytanie, dlaczego mnie osobiście udało się pokonać rwę kulszową raz a dobrze? W czym moja metodyka samoleczenia jest lepsza od metodyki wypracowanej przez wieki i przez miliony lekarzy i fizjoterapeutów na całym świecie?

Odpowiedź na to pytanie ukryta jest w szczegółach.

Zacznę więc od samej definicji.

Jako fizyk z góry wiem, że każda definicja jest definicją a priori, czyli czymś co z założenia wydaje się dla każdego oczywiste, albo definicją wynikającą z pewnych wcześniej przyjętych założeń lub wniosków wynikających z definicji a priori.


 

Teoretyczne podstawy białkowo-cząsteczkowego modelu człowieka


 

W tym momencie warto zastanowić na założeniami teoretycznymi definicji i poglądów ogólnie panujących w medycynie. Otóż omawiając w medycynie różne choroby milczeniem przyjmuje się, że człowiek składa się z różnorodnych tkanek, a z kolei tkanki to kombinacje białek i związków chemicznych łączących te białka. Więc możemy spokojnie przyjąć dla uproszczenia, że z medycznego punktu widzenia człowiek jest ogromnym zbiorem najprzeróżniejszych związków chemicznych.

Proces leczenia zakłada, że pewnej grupy związków chemicznych jest za mało (lub za dużo), zatem leczenie w praktyce polega na uzupełnianiu związków chemicznych - jeśli ich jest mało lub likwidacja i usuwanie nadmiaru związków chemicznych - jeśli ich jest zbyt dużo.

Choć teoretycznie taki pogląd ma sens, w praktyce nie ma analizatora składu masy ciała, który by dokładnie i szczegółowo w czasie rzeczywistym określił jakich związków chemicznych za mało, a jakich jest za dużo. Ponieważ uzupełnianie lub likwidację związków chemicznych realizuje się przez podawanie innych związków chemicznych - leków, to nie mając szczegółowego określenia braków lub nadmiaru - proces uzupełniania związków chemicznych realizuje się w ciemno. Ponieważ każdy organizm jest inny, więc dawka leku dobra dla pacjenta A, jest za mała dla pacjenta B, i jednocześnie za duża dla pacjenta C lub zupełnie nieskuteczna dla pacjenta D.

Kolejnym problemem jest sposób dostarczenia brakującego związku chemicznego do organizmu - w tym przypadku (wg definicji) do kręgów L4, L5 lub S1. Te kręgi nie należą do układu pokarmowego, więc związki chemiczne muszą dotrzeć do w/w kręgów z układu pokarmowego poprzez układ krwionośny nie uszkadzając jednocześnie innych układów. Tu się zaczyna problem, bo układ krwionośny zasila wszystkie układy. Skupiając się tylko na układzie trawiennym np. żołądku, czy wątrobie okazuje się, że wielu pacjentów nie toleruje leków i ten sposób dostarczania związku chemicznego na pewnym etapie leczenie odpada.

Próbuje się ten problem obejść poprzez wstrzykiwanie pomiędzy kręgi sterydów - kolejnych związków chemicznych - bezpośrednio pomiędzy kręgi kręgosłupa. Ten sposób leczenia wg opinii pacjentów działa średnio na 6 miesięcy, czyli po wstrzyknięciu sterydów pacjent ma na pół roku spokój. Potem bóle wracają. Więc potrzebne jest kolejne wstrzyknięcie. Za drugim razem to wstrzyknięcie działa krócej średnio na 2-4 tygodnie. Ponieważ sterydów w nieskończoność nie można wstrzykiwać, więc to leczenie ma ograniczone zastosowanie. Nie spotkałem jeszcze pacjenta, któremu by wstrzyknięto sterydy więcej niż 3 razy. Zatem jak łatwo obliczyć leczenie sterydami w optymistycznej wersji można stosować nie dłużej niż rok. A jeśli pacjenta nadal boli kręgosłup powstaje pytanie co dalej zrobić?

Przy spojrzeniu na człowieka, że jest on mieszaniną różnych związków chemicznych - lekarz na pewnym etapie leczenia staje się bezradny. Po prostu ten sposób myślenia, który doskonale się sprawdza przy leczeniu bakterii, wirusów, czy innych insektów z zewnątrz - nie sprawdza się przy leczeniu rwy kulszowej.

W w/w koncepcji leczenia zasadniczo pierwszy etap leczenia polega na zastosowaniu leków przeciwzapalnych, przeciwbólowych i rozluźniających. Ten etap leczenia ma sens, gdyż patrząc globalnie na przebieg rwy kulszowej możemy ją traktować jako stan zapalny. Problem w tym, że stan zapalny trwa średnio tydzień, może dwa tygodnie, ale nie przez 15, czy 20 lat. Więc znowu. Na etapie początkowym leczenia leki przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz rozluźniające mają sens, ale po miesiącu i dłużej ten sens maleje i spada do wartości bliskiej zeru. Dla pacjenta zawsze jest lepiej użyć środek przeciwbólowy i nie czuć bólu nić żyć bez środków przeciwbólowych i zwijać się z bólu przy wykonywaniu czynności życia codziennego. Ale na długi termin patrząc do niczego dobrego to nie prowadzi. Z góry wiadomo, że leki przeciwbólowe na pewnym etapie choroby przestaną działać i powstaje pytanie co dalej? Na to pytanie odpowiedzi nie ma, chyba, że ktoś zaryzykuje operację (lub ogólnie leczenie chirurgiczne), która żadnej gwarancji wyleczenia nie daje.


 

Terapie manualne mają również swoje za i przeciw, ale znowu gdyby były one skuteczne, to ja byłbym w sanatorium bezrobotny. A jest zupełnie odwrotnie. Pacjentów z dolegliwościami bólowymi kręgosłupa przybywa, a nie ubywa.


 

Teoretyczne podstawy modelu matematycznego kręgosłupa

Przeciwieństwem białkowo-cząsteczkowego modelu człowieka jest mój model globalny człowieka. Stworzyłem go na swoje potrzeby i będę się do niego często odnosił. W modelu tym człowiek przypomina coś w rodzaju perpetuum mobile i składa się z wielu funkcjonalnych układów, które sterowane są automatycznie przez nasz mózg. Jednym z tych układów jest narząd ruchu, składający się kości, więzadeł, mięśni, ścięgien, torebek stawowych, tkanki łącznej, płynów i wielu innych tkanek, które spełniają różnorodne funkcje. Dokładność działania modelu matematycznego kręgosłupa zależy tylko od szczegółowości rozważań i ilości branych pod uwagę części narządu ruchu.

W modelu matematycznym kręgosłupa kręgosłup traktujemy, jako pewien układ składający się w pierwszym przybliżeniu z 7/8 kręgów szyjnych, 12 kręgów piersiowych i 5 kręgów lędźwiowych oraz blokowo grupy kręgów krzyżowych S1-S5. Kręgi szyjne, piersiowe i lędźwiowe w tym przybliżeniu nazywam kręgami kręgosłupa. Połączone są one ze sobą trzema podstawami. Duża podstawa to krążek międzykręgowy oraz dwie mniejsze podstawy to stawy międzykręgowe. Krążek międzykręgowy składa się z jądra miażdżystego o konsystencji galaretowatej oraz otaczających tkanek. Krążek międzykręgowy budową przypomina trochę śliwkę, gdzie odpowiednikiem jądra miażdżystego jest pestka, a odpowiednikiem tkanek otaczających jądro jest miąższ śliwki. W wyniku ruchów kręgosłupa w każdym krążku międzykręgowym powstają naciski w różne strony naciskające na miąższ. W pewnym momencie miąższ zaczyna pękać i w miejscu pęknięcia zaczyna wychodzić pestka. Ponieważ w kanale kręgowym biegnie rdzeń kręgowy i odchodzą od niego różne nerwy, więc na poziomie L4-S1 (patrz wyżej definicja rwy kulszowej) dochodzi do nacisku pestki (jądra miażdżystego) na nerw kulszowy. W tym przypadku mamy proste mechaniczne wytłumaczenie mechanizmu powstawania rwy kulszowej.

Z punktu widzenia modelu matematycznego kręgosłupa - rwa kulszowa to nic innego, jak zaburzenie mechaniczne konstrukcji układu kręgosłup, rdzeń kręgowy. Z mechaniki wiadomo, że zaburzenia mechaniczne likwiduje się w taki sposób, by wszystko wróciło do poprzedniej sytuacji wyjściowej. Z kolei zaburzona przez rwę kulszową konstrukcja w konsekwencji daje zupełnie nowy rozkład naprężeń mięśni trzymających tę konstrukcję, czyli zmianę lokalną i globalną naprężeń mięśni w całym układzie mięśniowym.

To co ja robię, to po prostu naprawiam zaburzoną prze rwę kulszową konstrukcję układu ruchu i przywracam jej naturalny (poprzedni) kształt. Robię to w kilku etapach

Etap 1 - to bardzo drobiazgowa diagnostyka przyczyn rwy kulszowej. Najpierw przeprowadzam wywiad i drobiazgowo pytam pacjenta/klienta o sposób powstania rwy kulszowej. Czasami w pytaniach muszę cofnąć się o kilka/kilkanaście lat do tyłu, aby poznać genezę powstania rwy kulszowej. Geneza ta wynika z prowadzonego trybu życia, wykonywanej pracy, spędzania czasu wolnego, uprawiania lub nie uprawiania sportów, sposobu odżywania, występowania zdarzeń, które mogłyby być przyczyną powstania rwy kulszowej. Na tym etapie powstaje u mnie wstępna diagnoza 1. Wtedy przechodzę do etapu 2.

Etap 2 - to szczegółowa analiza badań obrazowych RTG, a najlepiej MRI. Na tym etapie analizuję matematycznie ułożenie kręgów kręgosłupa oraz ułożenie krążków międzykręgowych oraz występujących przepuklin, wypuklin i innych deformacji. Analiza matematyczna badań obrazowych zawęża ilość potencjalnych przyczyn do kilku najbardziej prawdopodobnych i pozwala wykryć rodzaj zdarzenia lub kilku zdarzeń, które stały się przyczyną powstania rwy kulszowej. Z tych zdarzeń wybieram jedno zdarzenie najbardziej prawdopodobne. Następnie przechodzę do etapu 3.

Etap 3 to testy diagnostyki funkcjonalnej pozwalające szczegółowo wykryć rodzaj i miejsce najbardziej dokuczliwej rwy kulszowej. W ten sposób mam już wstępną diagnozę nr 3. Następnie przechodzę do etapu nr 4.

Etap 4 to szczegółowe palpacyjne badanie naprężeń występujących na całym ciele. W ten sposób badam palpacyjnie centymetr po centymetrze całe ciało pod kątem zgodności diagnoz wstępnych 1, 2 i 3. Jeśli na etap 4 potwierdzi zgodność diagnoz wstępnych, to dokładnie wiem co, gdzie i jak dolega od strony mechanicznej patrząc. Jeśli etap 4 jest niezgodny z diagnostykami wstępnymi, to cały proces diagnostyki zaczynam od początku biorąc poprawkę na wskazania palpacyjne.

Założenia moje są proste.

Wywiad dostarcza mi informacji o zdarzeniach, które wywołały rwę kulszową.

Zdjęcia RTG i MRI pokazują mi strukturę kostną (RTG) oraz dodatkowo strukturę krążka międzykręgowego i więzadeł podłużnych oraz wielkość i kształt przepuklin w przypadku MRI w dniu robienia badania. Często pomagają wykryć zdarzenia - przyczyny powstania rwy kulszowej o których pacjent/klient dawno zapomniał np. dźwignięcie ciężkiej beczki 10 lat wcześniej w pracy, po którym to dźwignięciu pacjenta bolał kręgosłup przez kilka tygodni, ale samo przeszło i pacjent o całym zdarzeniu zapomniał.

Testy funkcjonalne potwierdzają wywiad i badania obrazowe.

Badanie palpacyjne uzupełnia testy funkcjonalne i bardzo szczegółowo określa zakres pracy nad likwidacją rwy kulszowej.

Te informacje są dla mnie wystarczające by na podstawie modelu matematycznego kręgosłupa szczegółowo dobrać terapię naturalną opartą na masażu, technikach manualnych oraz ćwiczeniach.

W moim przypadku - masaż likwiduje powstałe naprężenia na całym ciele - w praktyce u większości osób działa dużo skuteczniej niż tabletki rozluźniające.

Terapie manualne wspomagają masaż i likwidują mechaniczne przesunięcia (zaburzenia) układu ruchu w zakresie w jakim da się to zrobić.

Z kolei ćwiczenia utrwalają efekty zdrowotne, jakie uzyskuję za pomocą masażu i terapii manualnych poprzez wzmocnienie siły i wytrzymałości nie tylko mięśni, ale całego uszkodzonego narządu ruchu. Ponieważ moje działanie jest powolne i długotrwałe, więc moje efekty są również powolne i długotrwałe.

W ten prosty sposób udaje mi się przywrócić zaburzonemu narządowi ruchu - stan wyjściowy bezbolesny. Natomiast wzmocnione i odpowiednio wytrzymałe mięśnie doskonale utrzymują narząd ruchu w odzyskanej pozycji, działając z jednej strony jako zginacze, prostowniki i rotatory, a z drugiej jako doskonałe amortyzatory całego narządu ruchu.

W ten sposób sam uzyskałem zdrowie i swoją sprawność oraz skutecznie pomagam innym osobom pozbyć się dolegliwości bólowych pochodzących od rwy kulszowej.

W mojej terapii naturalnej wyznacznikiem tego co dobre lub złe dla naszego organizmu jest nasz mózg i wypracowany przez niego mechanizm - BÓL, jako nasz system obronny, który informuje nas bezbłędnie o niebezpieczeństwach związanych z przeciążeniami i zagrożeniami dla organizmu. Jeśli pracujemy w zakresie bezbólowym - w zasadzie wszystko jest dla naszego organizmu dobre i bezpieczne. Jeśli wchodzimy w zakres bólowy - mamy sygnał, że wchodzimy na granicę przepaści. W praktyce oznacza to tyle, że bardzo szybko możemy poprawić stan naszego zdrowia i ze wszystkiego możemy wyjść obronną ręką, albo możemy sobie bardzo zaszkodzić. Mechanizm ten wyjaśnia sukcesy i klęski kręgarzy. Uzyskiwane przez nich efekty zdrowotne są na dwóch przeciwnych biegunach. Z jednej strony w kilka sekund uzyskują efekty zdrowotne graniczące z cudem, a z drugiej strony, chwila nieuwagi, ułamek sekundy i ułamek milimetra sprawiają, że dany pacjent umiera na miejscu lub wychodzi kaleką z czterokończynowym porażeniem. Ponieważ jak widać z w/w przykładu zakres bólowy jest bardzo ryzykowny, więc ja go z założenia unikam i nie stosuję.


 

Jeśli mają Państwo uwagi, to proszę pytać, jeśli będę potrafił, to chętnie odpowiem na pytania.

 

Osobom, które czytają mój artykuł po raz pierwszy polecam moje artykuły poświęcone memu powrotowi do zdrowia - seria Stop Dolegliwościom Kręgosłupa, bóle kregosłupa, oraz Jak pokonałem chorobę zwyrodnieniową stawów


 

Janusz Danielczyk

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

Pasjonat ruchu

www.pasjonatruchu.pl


 


 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031