Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
63 posty 50 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Rwa kulszowa w praktyce – 2 przypadki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Opiszę tu dwa przypadki rwy kulszowej i moje postępowanie od początku do końca w terapii tych przypadków.

 

Ostatnie komentarze jednego z czytelników na temat wykorzystania naturalnych ziół w terapii różnych schorzeń pobudziły moją wyobraźnię do różnych przemyśleń na ten temat.

Opiszę tu dwa przypadki rwy kulszowej i moje postępowanie od początku do końca w terapii tych przypadków. Jako alternatywę mogą Państwo spróbować chociaż teoretycznie przemyśleć skuteczność w tych samych przypadkach terapii za pomocą leków i ziół. Moje rozważania na ten temat są na końcu artykułu.

 

Przypadek pierwszy

Zgłosiła się do mnie kobieta (wiek ok. 60 lat) skarżąca na bóle kręgosłupa typowe dla rwy kulszowej. Bolało ją w okolicach biodra z promieniowaniem bólu wzdłuż nogi.

Moje postępowanie było proste. Zgodnie z moją koncepcją modelu matematycznego kręgosłupa (MMK) rwa kulszowa to nic innego, jak mechaniczny nacisk któregoś kręgu kręgosłupa na nerw kulszowy. Zatem w pierwszej kolejności należy się pozbyć tego ucisku, czyli odciążyć miejsce uciskane. Zrobiłem to w UGULU (na podwieszkach). Najpierw poprosiłem, aby pani położyła się na plecach. Następnie w sposób bierny zgiąłem jedno kolano do kąta ok. 90 stopni. W ten sposób zacząłem szukać takiego ułożenia nogi, w którym ból się zmniejszy lub zniknie całkowicie. W tym przypadku nie udało się zlikwidować bólu, ale udało się ból zmniejszyć w sposób zauważalny. Po kilkudziesięciu sekundach znalazłem takie ułożenie nogi, przy którym ból był najmniejszy. Potem to samo zrobiłem dla drugiej nogi. Następnie za pomocą podwieszek ustabilizowałem pozycję najmniej bólową. Kąt zgięcia w stawie biodrowym w obu nogach był na poziomie 60-70 stopni (pomiar kąta „na oko”). Ćwiczenie polegało na tym, że pani miała w tej pozycji leżeć przez 5 minut i nic nie robić. Podczas tego ćwiczenia średnio co pół minuty pytałem się pani, czy ból nie narasta i czy jest OK. Było dobrze, więc po 5 minutach przystąpiłem do kolejnego ćwiczenia. Ćwiczenie polegało na tym, że z nogami jw. ułożonymi na podwieszkach pani miała rozwierać i zwierać nogi w płaszczyźnie czołowej. Zakres ruchu ok. 0-30 cm mierząc pomiędzy wewnętrznymi częściami stóp. Przed rozpoczęciem ćwiczenia nauczyłem panią wykonywać je w sposób jak najbardziej rozluźniony. W ten rozluźniony sposób pani ćwiczyła przez ok. 15 minut. Z mojej strony co 2-3 minuty kontrola słowna – czy jest OK, czy ból nie narasta. Było OK. Po tym czasie zakończyliśmy ćwiczenia. Pani opuściła salę. Po 5 minutach wróciła by mi zakomunikować, że czuje się świetnie, że ból w krzyżu puścił.

 

Przypadek drugi

W tym przypadku obsługiwałem drugą panią, wiek podobny – ok. 60 lat. Pani skarżyła się na ból w kręgosłupie w odcinku lędźwiowym oraz na ból po druciku w łydce. Co zostało rozpoznane przez leczącego ją lekarza, jako rwa kulszowa. Ta pani dla odmiany czuła się źle. Miała noc nieprzespaną z bólu w kręgosłupie i w łydce.

W jej przypadku zastosowałem znowu swoją koncepcję Modelu Matematycznego Kręgosłupa. W jej przypadku zagadkowy był ból w łydce. Teoretycznie mógł to być ból typu rwa kulszowa, więc dla pewności sprawdziłem palpacyjnie – w czym jest problem. Wg moich palców problemem nie był ból wzdłuż nerwu, tylko przykurcz mięśni zewnętrznej części łydki. Dokładnie był to przykurcz mięśni zginaczy podeszwowych 4 i 5 palca prawej stopy. Nie pozostało mi nic innego, jak ten przykurcz zlikwidować. Ponieważ ból tej części łydki dla Pani dawał się we znaki od kilku lat i była bardzo czuła na dotyk, więc zastosowałem swoje techniki subtelnego masażu. Masowałem od palców stopy, poprzez całą stopę, staw skokowy, i całe podudzie, a nawet ok. 10 cm powyżej kolana. Masowałem całą powierzchnię, czyli przód, tył, bok. Najwięcej czasu poświęciłem na masowanie miejsca bolesnego i okolic. Za pomocą tego subtelnego masażu w ciągu ok. 5 minut udało mi się uporczywy ból łydki zlikwidować. Cały czas z panią miałem kontakt słowny i ona cały czas mówiła mi, które ruchy przynoszą jej ulgę, a które są neutralne, czy potęgują ból. Miałem więc informację zwrotną o skuteczności tego, co robię w czasie rzeczywistym. W trakcie masażu okazało się, że panią zaczął boleć odcinek krzyżowy kręgosłupa. Zatem po 5 minutach subtelnego masażu osiągnąłem efekt połowiczny. Ból łydki zlikwidowałem, ale pojawił się ból w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Mając tę informację z marszu podłożyłem pani płaską poduszkę powietrzną pod brzuch. Po podłożeniu poduszki po kilkudziesięciu sekundach ból w lędźwiach zniknął. Ten fakt dał mi informację, że muszę uważać na odpowiednią wysokość ułożenia kręgosłupa w stosunku do ud i stóp. W tej pozycji bezbólowej pani miała poleżeć 2-3 minuty. Po tym czasie położyłem panią na plecach i podobnie jak w przypadku pierwszym znalazłem pozycje bezbólowe. W przypadku tej pani udało się znaleźć bez problemu pozycje bezbólowe ze zgiętymi kolanami. Zero bólu, dla Pani bardzo dobre samopoczucie, a dla mnie radość, że to, co robię działa. W pozycji „zero bólu” – pani miała leżeć 10 minut i nic nie robić. W tym czasie z mojej strony była pełna kontrola tego, co się dzieje. Średnio co minutę pytałem się, czy wszystko jest OK. Pozycję bezbólową udało się utrzymać przez te 10 minut. Ponieważ pani była słaba fizycznie, więc do następnego ćwiczenia podszedłem z wielką ostrożnością. W przypadku tej Pani ćwiczenie było takie samo, jak w przypadku pierwszym, czyli rozwieranie i zwieranie nóg, ale zmniejszyłem zakres ruchu do 0-10 cm. Tego zakresu pilnowałem i podobnie, jak poprzednio ruch miał być subtelny, luźny i bezbólowy. Tak też ćwiczyła pani przez kolejne 10 minut. Po zakończeniu ćwiczeń nic panią nie bolało. ZERO BÓLU.

Z wywiadu dowiedziałem się, że ból tę panią męczy od kilku lat, więc wiedziałem, że ból prędzej czy później wróci, więc poprosiłem ją by przyszła do mnie za 2 godziny na kolejną porcję ćwiczeń.

Po dwóch godzinach ból w łydce wrócił. Ale tym razem po moim subtelnym masażu zniknął dużo szybciej niż za pierwszym razem. Bólu krzyża nie było. Więc po zlikwidowaniu bólu w łydce profilaktycznie powtórzyłem z panią te ćwiczenia, które wykonywała wcześniej. Tym razem nic ją nie bolało od samego początku do końca. Pani zakończyła ćwiczenia szczęśliwa i zadowolona. Gdybym miał fizyczną możliwość poprosiłbym Panią by przyszła za kolejne dwie godziny i potem za kolejne dwie godziny, ale takiej możliwości nie miałem. Rozstaliśmy się. Najważniejsze, że NIC PANIĄ NIE BOLAŁO.

 

Kilka przemyśleń

W tym miejscu daję do przemyślenia zasadność i skuteczność działania ziół, czy leków. W obu przypadkach panie nie brały leków przeciwbólowych, ani specjalnych ziół leczniczych. Panie te widziałem pierwszy raz w życiu nie mając pojęcia co im dolega, jakimi sposobami i przez kogo były leczone. Ich problemem była rwa kulszowa, z którą do tej pory nikomu skutecznie nie udało się poradzić.

Ja z ich rwą kulszową poradziłem bez problemu. Pokazałem, że rwę kulszową można zlikwidować w czasie rzeczywistym. Moje działanie było proste wynikające bezpośrednio z mego Modelu Matematycznego Kręgosłupa. Jeśli jest nacisk na nerw, to jest to uraz mechaniczny i należy odciążyć, a najlepiej zlikwidować ten ucisk. Zrobiłem to bez problemu na podwieszkach w UGULu. W domu nikt nie ma UGULu, ale za to każdy ma poduszki, wałki, ręczniki, koce. Wystarczy znaleźć pozycję bezbólową (lub najmniej bólową) i w tej pozycji się ułożyć na 10-15 minut. Czynność tę należy powtarzać kilka razy dziennie tak długo, aż ból się uspokoi.

Kolejny temat to profilaktyka, której nie zastąpi żaden lek ani zioła. W przypadku obu tych pań zauważyłem, że źle wstają z łóżka. Nauczyłem je poprawnego wstawania z łóżka po ćwiczeniach. W ten sposób panie te będą unikały przeciążeń, które są w stanie w ciągu sekundy zniszczyć całą poprzednią pracę rehabilitacyjną – poprzez niewłaściwe wstawanie z łóżka. Więc profilaktyka wstawania z łóżka i kładzenia się na łóżko jest w ich przypadku kluczowa do osiągnięcia sukcesu.

Kolejny temat, który jest ważny, to trzeba mieć świadomość tego, że w przypadku rwy kulszowej ucisków kręgów na nerw nie da się trwale zlikwidować w ciągu 15 minut. W tym temacie dużo zamieszania wprowadzają techniki manualne, chiropraktyka, kręgarstwo. Osoby biegłe w tych technikach nastawiają kręgosłup, ból znika i wydaje się, że jest po temacie. Pacjenta kręgosłup bolał, po technice nastawiania typu rach-ciach-chiach ból znika, ale moim zdaniem uzyskujemy tylko pozory poprawy. To, co zrobi terapeuta manualny, chiropraktyk, czy kręgarz to tylko mechanicznie ustawienie kręgów kręgosłupa w lepszym ułożeniu. Natomiast nie zrobi NIC w temacie chorej tkanki łącznej, naderwanych mięśniach, ścięgnach okołokręgosłupowych i nie wzmocni siły i wytrzymałości mięśni. Więc takie jedno rach-ciach-ciach nic nie daje albo daje niewiele. Zabiegi te trzeba powtórzyć. Jeśli wszystko pójdzie gładko, to pacjent będzie zadowolony, bo zmieni się ułożenie kręgów. Ale złe nawyki postawy, złe naprężenia mięśni pozostaną i sprawią one, że pod wpływem tych złych nawyków postawy i złych naprężeń mięśni kręgosłup wróci do swojego chorego ułożenia. Jest to tylko kwestia czasu – miesiąc, dwa, trzy, u szczęśliwców rok, dwa, może 5 lat, ale wróci. Co zrobić żeby nie wróciło? Ja robię tak – profilaktyka dnia codziennego plus regularne ćwiczenia wzmacniające, usprawniające, uelastyczniające pracę mięśni, relaksacyjne. W ten sposób nie tylko, że mnie kręgosłup nie boli, to jeszcze ustanawiam swoje nowe rekordy życiowe sprawnościowe i siłowe, w których występują z założenia ogromne przeciążenia kręgosłupa. Mój kręgosłup te przeciążenia wytrzymuje, bo poprzez regularne ćwiczenia i codzienną profilaktykę wypracowałem sobie odpowiednią siłę, wytrzymałość i elastyczność mięśni okołokręgosłupowych.

 

 

Co mogą zrobić w rwie kulszowej leki i zioła?

W kontekście tego, co opisałem – co może zrobić lek lub zioło? Na pewno odpowiednio dobrany lek lub zioło znieczuli lub złagodzi ból w fazie początkowej. Poprawi komfort życia na jakiś czas. Na pewno dostarczy organizmowi brakujących mikroelementów i przyspieszy likwidację stanu zapalnego.

Jednak żaden lek, ani zioło w sposób trwały nie zwiększy siły mięśni, ich wytrzymałości, ani elastyczności. Żaden lek, ani zioło nie zmieni złej mechaniki ułożenia kręgów i stawów kręgowych. Możliwe, że odpowiednio dobrane leki i zioła przyspieszą regenerację uszkodzonych mięśni, ścięgien, więzadeł, przyczepów mięśni, torebek stawowych, kaletek maziowych, tkanki łącznej itp. Jednak tę szczegółową tematykę pozostawiam do dalszych studiów lekarzom, biochemikom i pasjonatom ziół.

 

Janusz Danielczyk

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

Pasjonat Ruchu

www.pasjonatruchu.pl

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930