Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
72 posty 59 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Terapie naturalne J. Danielczyka w ostrodze piętowej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym pokażę jak jednej pacjentce w naturalny sposób udało mi się zlikwidować dolegliwości bólowe pochodzenia od ostrogi piętowej.

 

Kilka dni temu zrobiłem masaż tajski stóp dla kobiety wiek ok. 60 lat na tzw. ostrogę piętową. Panią bolały w dzień i w nocy stopy, miała problemy z chodzeniem. Była leczona przez kilka lat na ostrogę piętową bezskutecznie w sposób tradycyjny w przychodni. Nie było poprawy, więc zastanawiała się wspólnie z leczącym ją lekarzem, czy potrzebna jej będzie operacja. Kiedy Pani przedstawiła mi swój problem – przeprowadziłem diagnostykę palpacyjną. Po tej diagnostyce byłem pewny, że jej pomogę swoimi naturalnymi metodami. Powiedziałem tej pani, że żadna operacja nie będzie potrzebna. Wystarczy, ze zrobię jej masaż tajski. Kiedy przyszła potem do mnie na masaż tajski, to zrobiłem jej masaż tajski jednej stopy i poprosiłem by się przeszła. Szkoda, że nikt nie widział jej szczęśliwej i zdumionej miny. Szła i ku jej ogromnemu zdumieniu - nic ją nie bolało. Z radości pani podeszła do mnie i mnie wyściskała najczulej, jak tylko można wyściskać. Ale to nie koniec. Potem przyszedł czas na drugą nogę. Znowu zastosowałem techniki masażu tajskiego. Pani to dzielnie zniosła. I znowu poprosiłem ją by się przeszła. Tym razem i druga noga przestała ją boleć. Więc z radości pani mnie wyściskała na drugą nogę. W ten sposób zostałem wyściskany na obie nogi. Fajnie pomagać ludziom i widzieć w ich oczach i ruchach radość życia bez bólu.

 

Kiedy o tym dowiedział się mój zaprzyjaźniony lekarz spec. w zakresie fizjoterapii i balneoklimatologii odpisał:

„Nieprawdopodobne proszę sprawdzić czy Ostroga jest nadal i porównać zdjęcia. Ból to jedno a ostroga to drugie.”

 

Cokolwiek by nie mówić, to mądry lekarz, któremu ufam, więc nie pozostało mi nic innego, jak spytać pacjentki jak to z jej ostrogą piętową jest.

 

Pacjentka chora na ostrogi piętowe napisała ze specjalną dedykacją dla mego znajomego lekarza i innych moich znajomych

"Uwielbiam tańczyć. Pan Janusz Danielczyk sprawił, że mogę tańczyć bez bólu i środków przeciwbólowych. Pierwszy raz w życiu miałam robiony masaż tajski zaproponowany przez Pana Janusza, pierwszy dzień masażu ból przeogromny przy naciskach, kolejny ból coraz mniejszy ból przy naciskach, a teraz na masażu leżę jak na plaży i nic mnie nie boli. Chodzę, pływam, stopa jest miękka, nie czuję bólu przy chodzeniu. Jak wrócę do domu, zrobię zdjęcia RTG i porównam. U Pana Janusza cuda się zdarzają i marzenia się spełniają."

 

Całość kuracji stóp za pomocą masażu tajskiego trwała ok. 6-7 dni. Rzeczywiście tak było, jak pacjentka napisała. Pierwszy masaż – przy delikatnych uciskach podskakiwała z bólu. Każdy następny masaż robiłem mocniej, a uciski były silniejsze. Ostatni masaż tajski zrobiłem dość silnie i uciski również były silne za pomocą kciuków, a nawet łokci. Pacjentka leżała rzeczywiście – jakby była zrelaksowana na plaży i bólu nie było w ogóle, albo był niewielki. Stopy i łydki u pacjentki były delikatne i miękkie. Dla porównania za pierwszym razem te same stopy i łydki były twarde i bardzo bolesne przy masażu i ucisku.

 

Po zakończeniu kuracji na pożegnanie zatańczyłem z pacjentką walca wiedeńskiego. Taniec ten wybrałem specjalnie, gdyż bardzo silnie pracują w nim stopy. Gdyby cokolwiek ją bolało, nie byłaby w stanie nawet kroku zrobić. Jednak pacjentka bez problemu zatańczyła ze mną walca wiedeńskiego, potem czule mnie uściskała i się pożegnaliśmy.

Ona była szczęśliwa, że dręczące ją przez 24 godz. na dobę bóle pochodzenia od ostrogi piętowej, na które do tej pory nie było skutecznego lekarstwa – znikły, a ja byłem szczęśliwy, że udało mi się w prosty sposób jej pomóc i zlikwidować te dręczące ją bóle stóp w dzień i w nocy.

 

PS.

Aktualnie wiele moich zaprzyjaźnionych osób widząc niezaprzeczalne efekty zdrowotne moich terapii naturalnych w odniesieniu do siebie i innych osób zachęca mnie do publikowania w formie artykułów swoich osiągnięć zdrowotnych za pomocą moich terapii naturalnych.

Z kolei druga grupa osób uważa moje artykuły za tanią autoreklamę. Ponieważ nie da się pogodzić ognia i wody więc postanowiłem, że będę opisywał swoje terapie w konkretnych przypadkach – tam, gdzie zakończyły się one sukcesem. Tych przypadków jest mnóstwo.

Dla sceptyków moje artykuły nie będę NIC znaczyły lub będą zniechęcały do mnie. Lecz też jest spora grupa osób z najprzeróżniejszymi dolegliwościami wobec których tradycyjne metody leczenia są nieskuteczne. Dla tej grupy osób moje artykuły będą dawały nadzieję, że nie wszystko jest jeszcze stracone.

 

Więc piszę dla tej grupy osób. Moje przesłanie w tych artykułach jest proste. Sukces zaczyna się w głowie. Nawet jeśli dziś nie mamy pojęcia, jak wyleczyć to, co nam dolega, to nie jest to równoznaczne z tym, że w ogóle nie ma skutecznej metody terapii. Więc pierwsza rzecz – nawet jeśli choroba, czy dolegliwości bólowe wydają się być beznadziejne i nikt nie widzi szansy poprawy, to właśnie w tych sytuacjach nie wolno się nam poddawać. Niezależnie od okoliczności cały czas musimy mieć niezachwianą wiarę i wolę życia. Dopóki żyjemy dużo dobrych rzeczy jest jeszcze możliwych. Dopiero jak umrzemy, to wtedy ze 100% pewnością możemy spokojnie powiedzieć, że już nic nie da się zrobić.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje terapie naturalne w wielu jednostkach chorobowych są równie bezradne, jak i standardowe leczenie. Ale ja nigdy się nie poddaję. Zawsze szukam rozwiązania – nawet jeśli go w danej chwili nie widzę.

 

Artykuł ten zakończę moimi myślami z 2003/2004 roku, kiedy to miałem zwyrodnienia stawów kolanowych i fizycznie nie byłem w stanie postawić nawet jednego kroku normalnie.

Wtedy myślałem tak:

 

Lekarze wiedzą bardzo dużo, ale nie wiedzą wszystkiego.

Medycyna to potężna dziedzina wiedzy, gdzie również bardzo dużo wiadomo, ale też nie wiadomo wszystkiego.

Kiedy bolały mnie kolana, to zrobienie przeze mnie zwykłego kucnięcia można było rozważać jedynie w kategoriach hipotetycznej teoretycznej medycznej możliwości, w której nikt nie miał pojęcia jak sprawić, bym mógł chodzić normalnie.

Wtedy moje normalne chodzenie było tak samo prawdopodobne, jak lot Amerykanów na Marsa. Lecz mimo tej beznadziejności byłem pewny, że będę chodził normalnie. Jak to się stanie – nie miałem zielonego pojęcia, ale wierzyłem, że będę chodził normalnie. Zastanawiałem się wtedy, co nastąpi szybciej – lot Amerykanów na Marsa, czy to, że ja będę chodził normalnie. Oba zdarzenia były wtedy mniej więcej równie prawdopodobne. Praktyka pokazała, że byłem szybszy od Amerykanów. Obecnie chodzę, biegam, skaczę i tańczę na tych samych „zwyrodniałych” kolanach. Nie było żadnej operacji, żadnych „cudownych leków”. Była za to codzienna niezachwiana wiara, modlitwa i RUCH. Te trzy elementy sprawiły, że odniosłem ogromny sukces zdrowotny.

 

Janusz Danielczyk

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

Pasjonat Ruchu

www.pasjonatruchu.pl

 

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031