Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
67 postów 53 komentarze

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Bóle pleców - jak je pokonałem

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym przedstawię prosty algorytm postępowania w przypadku pojawienia się bólów pleców

 

Przez ostatnie 3 lata na praktykach klinicznych i w ramach swojej działalności profilaktyki zdrowotnej obsługiwałem kilkaset osób, które skarżyły się na różnego rodzaju dolegliwości bólowe pleców. W zależności od tego w jakim miejscu ból występował diagnostyka lekarska oscylowała głównie wokół trzech podstawowych zespołów chorobowych: zespół bólowy odcinka lędźwiowego kręgosłupa, zespół bólowy odcinka szyjnego kręgosłupa oraz zespół bólowy barku. Każdy z tych zespołów chorobowych można podzielić na jednostki chorobowe bardziej szczegółowe, ale z reguły pacjenta mniej interesuje diagnoza, a bardziej sposób w jaki tych bólów można się pozbyć. Przez 3 lata zastanawiałem się nad stworzeniem pewnego rodzaju algorytmu (przepisu) w jaki sposób tych bólów pleców się pozbyć, a najlepiej co robić, by te dolegliwości bólowe w ogóle nie wystąpiły.

 

Ostatnio akurat nadarzyła się okazja po temu, bo mnie samego zaczęły boleć plecy. W związku z powyższym mogłem te algorytmy postępowania przećwiczyć na swoim organizmie i sprawdzić, czy zdają one egzamin one w praktyce.

 

Historia moich bólów pleców była prozaiczna. Poszedłem w sobotę na zajęcia z jogi do koleżanki instruktorki jogi. Ona zajęcia prowadziła doskonale, a ja ćwiczyłem tak by na jej zajęciach ustanowić swoje nowe rekordy życiowe siłowo-sprawnościowe. Kiedy wykonywaliśmy asany z pozycjach skrętnych – ciało moje fizycznie nie było w stanie wykonać pełnego zakresu ruchu w niektórych asanach. W związku z powyższym poprosiłem koleżankę by mój ruch pogłębiła (docisnęła mnie). Dzięki jej pomocy udało się uzyskać pełny zakres ruchu w danej asamie z lekkim kontrolowanym bólem. Na zajęciach było wszystko dobrze.

 

Jednak wieczorem czułem już dyskomfort dolnego odcinka kręgosłupa, a w nocy pojawił się ból. W tym miejscu wprowadzę pojęcie skali bólu od 1-10, gdzie 1 oznacza ból mały, a 10 ból nie do zniesienia. Korzystając z tej skali bólu mogę teraz łatwo określić intensywność bólu. Bóle pleców miałem w dolnym odcinku pleców, co można określić jako zespół dolnego odcinka kręgosłupa. Bóle przebiegały wzdłuż grzebienia miednicy po obu stronach kręgosłupa plus dodatkowo ból z lewej strony kręgosłupa na połączeniu kręgosłupa z miednicą, czyli mniej więcej na poziomie L1-L5.

Intensywność bólu na całym grzebieniu miednicy po obu stronach kręgosłupa była taka sama. Ból w tej skali oscylował na poziomie 1-2. Natomiast z lewej strony kręgosłupa w okolicy połączenia kręgosłupa z miednicą ból wahał się na poziomie 2-4. Tak było kiedy się nie ruszałem. W momencie próby przewrócenia się z boku na bok ból gwałtownie wzrastał do poziomu 5-6.

W takiej sytuacji pierwsze co zrobiłem – to zastosowałem hasło, które wszystkim powtarzam – NIE WALCZ Z BÓLEM. Czyli przyjmowałem pozycje ułożeniowe swego ciała takie, w których ból był jak najmniejszy, albo czasami go w ogóle nie było. Z kolei kiedy musiałem się przewrócić z boku na bok to robiłem to zwolnionym tempie cały czas wykonując ruch w taki sposób by nie powiększać bólu. W taki sposób przetrwałem do rana.

 

Rano z kolei nastąpiło lekkie nasilenie bólu i ból w plecach (grzebień miednicy oraz dolna część odcinka lędźwiowego kręgosłupa), miałem przez cały czas na poziomie 2-3. Przy próbie wyprostu lub skłonu ból ten gwałtownie narastał do poziomu 5-6, a czasami nawet do 8.

Więc za dnia robiłem to samo co w nocy. Czyli pozycje ułożeniowe ciała tak, aby mnie najmniej bolało i żadnych gwałtownych ruchów. Do tego jeszcze pracowałem głową wprowadzając siebie w stan relaksacji. W ten sposób rozluźniałem napięte pod wpływem bólu całe ciało.

Tak przetrwałem niedzielę. W poniedziałek poszedłem do pracy z bólem w plecach na poziomie 2-3. Tego dnia nie miałem ciężkiej pracy, więc sobie radziłem bez większych problemów. Pod koniec dnia poprosiłem swego kolegę masażystę by palpacyjnie zdiagnozował mnie co mi jest. Szczególnie interesował mnie dolny odcinek kręgosłupa. Masażysta uciskając miejsca bolesne na grzebieniu miednicy w sposób kontrolowany powiększał ból i go pomniejszał. Tu sprawa była jednoznaczna – tragedii nie było – były to bóle przeciążeniowe, jakieś mikrouszkodzenia mięśni. Natomiast podczas badania dolnej części kręgosłupa wyczuł on pod palcami bardzo silne napięcia mięśni okołokręgoslupowych. Ucisk na te miejsca sprawiał, że intensywność bólu gwałtownie wzrastała do poziomu 10. Kolejne testy bardziej szczegółowe i diagnostyka palpacyjna wykluczyły uszkodzenie kręgosłupa czy nerwu. Było to jakieś mikrouszkodzenie dające bardzo silny skurcz mięśni i gwałtowny ból podczas ucisku. Kolega za moją zgodą wykonał silny masaż rozluźniający te napięte mięśnie. Intensywność bólu podczas masażu oscylowała w granicach 8-10. Moim zadaniem było w trakcie tego bólu maksymalnie się rozluźnić. Trudno jest się rozluźnić, kiedy diabelnie boli, ale ja to robiłem. Masaż trwał krótko ok. 10 minut. Po masażu poczułem się lepiej. Wiedząc o tym, co mnie boli, dlaczego boli i jak boli wieczorem zrobiłem sobie 2 godzinny trening własny. W tym przypadku nie było mowy o biciu rekordów życiowych. Była to dla mnie forma intensywnej kinezyterapii, gdzie za pomocą ćwiczeń rozluźniłem i rozciągnąłem całe swoje ciało. Inaczej mówiąc zrobiłem to, czego nie udało się zrobić w czasie masażu. Po 2 godzinach treningu wszystkie bóle znikły, osiągnąłem pełny zakres ruchu w całym ciele. Temat bólów pleców został opanowany. Oczywiście nie oznaczało to, że zostałem cudownie uzdrowiony i że mogę we wtorek już ustanawiać swoje rekordy życiowe. Przez kolejne 2 dni ćwiczyłem sobie na luzie pozwalając organizmowi się zregenerować.

 

Na podstawie tego krótkiego opisu można wyznaczyć prosty algorytm postępowania w czasie pojawienia się bólów pleców. Spróbuję to ująć w punktach

 

Kiedy pojawi się ból w plecach to:

 

  1. Nigdy nie walcz z bólem. W początkowym okresie bólów pleców naszą pracę nad sobą rozpoczynamy od przyjmowania pozycji ułożeniowych ciała takich przy których ból znika lub boli nas najmniej.

  2. Każdy ruch wykonujemy w zwolnionym tempie w taki sposób by nic nie bolało, albo by ból był jak najmniejszy.

  3. Ważna jest jak najszybsza diagnostyka tego, co się stało i znalezienie przyczyny bólów. W moim przypadku przyczyną bólów były moje zbyt wygórowane ambicje i przedobrzenie intensywności ćwiczeń na zajęciach z jogi. Natomiast diagnostykę przeprowadził mój kolega masażysta, któremu ufałem. Diagnostyka była praktycznie zrealizowana w czasie rzeczywistym, gdyż najpierw sam siebie zdiagnozowałem, a kolega masażysta tylko potwierdził moje przypuszczenia i rozwiał wątpliwości. Większość osób jednak nie ma ani mojej wiedzy medycznej, ani kolegi masażysty, więc tym osobom zalecam jak najszybsze udanie się do lekarza/fizjoterapeuty, któremu najbardziej ufamy w celu zdiagnozowania tego, co się stało.

  4. Następnie przystępujemy do jak najszybszego sposobu likwidowania bólu tak by stan zapalny nie przeszedł w stan przewlekły. W moim przypadku były to po kolei – pozycje ułożeniowe ciała, masaż, trening własny (kinezyterapia) ukierunkowany na rozluźnienie i pogłębianie zakresu ruchu oraz dodatkowo techniki relaksacyjne i ćwiczenia oddechowe. Tu każda osoba musi dostosować ten punkt do swoich realnych możliwości. Mało kto ma moją wiedzę i umiejętności związane z technikami ułożeniowymi ciała, masażem, ćwiczeniami rozluźniającymi, pogłębiającymi zakres ruchu oraz technikami relaksacyjnymi i oddechowymi. W tym przypadku są dwie możliwości. Iść do lekarza i zastosować się ściśle do jego zaleceń lub druga możliwość pójść do fizjoterapeuty i zastosować się do jego zaleceń. Czasami będzie konieczne skorzystać z obu możliwości na raz na zasadzie współpracy, gdyż wiedza i umiejętności lekarza i fizjoterapeuty wzajemnie się uzupełniają. Jak Państwo zauważyli – ja nie korzystałem ani z pomocy lekarza, ani z pomocy środków przeciwbólowych, ale to był mój wybór, moja wiedza i moje umiejętności, które były wystarczające do tego bym w ciągu 2 dni opanował tematów bólów pleców. Większość osób mojej wiedzy w zakresie likwidacji bólów pleców nie ma i musi liczyć się z tym, że leczenie, a potem rehabilitacja w celu zlikwidowania bólów pleców w zależności od stopnia zaawansowania schorzenia może potrwać kilka tygodni, a nawet i kilka miesięcy.

 

Mam nadzieję, że ten prosty algorytm postępowania w przypadku pojawienia się bólów pleców dla wielu z Państwa pomoże szybko wrócić do zdrowia i do pełnej sprawności.

Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Czasami zdarzają się skrajne sytuacje, że ból jest nagły i tak silny, że pacjent nawet dotknąć się nie da i ten algorytm nawet w punkcie pierwszym jest mało realny do zastosowania. W takim przypadku moja sugestia jest taka by się długo nie zastanawiać tylko wezwać pogotowie, a jeśli to możliwe to wsadzić pacjenta w samochód i zawieźć go do szpitala lub na pogotowie i zastosować się do zaleceń lekarzy.

 

Reasumując to dużo dobrych rzeczy możemy zrobić dla swojego zdrowia, ale róbmy to z głową.

 

W moim przypadku tydzień później o bólach pleców zapomniałem. Mogę znowu ćwiczyć i cieszyć się życiem. A w ramach twórczej inspiracji przekazuję Państwo fotografię z mego ósmego dnia po bólach pleców, którą wykonano nam na treningu własnym

 

 

 

Serdecznie pozdrawiam i dużo zdrowia życzę

 

Janusz Danielczyk

Pasjonat Ruchu

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

www.pasjonatruchu.pl

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031