Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
70 postów 55 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Janusz ratuj – złapało mnie lumbago

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym przedstawię krok po kroku jak pomogłem pacjentce z lumbago pozbyć się bólu pleców.

 

Pewnego dnia od swojej 60-letniej znajomej otrzymałem telefon: „Janusz ratuj – złapało mnie lumbago”. Standardowo zaproponowałem jej przyjście do mnie do gabinetu w celu dokładnej diagnostyki i opracowania konkretnej formy terapii. Jednak znajoma uświadomiła mnie, że ból pleców jest tak wielki, że uniemożliwia jej wyjście z domu. Prosiła o wizytę domową. Zgodziłem się.

 

Na początek może odpowiem na pytanie co to takiego jest lumbago? Otóż mamy tu niejako dwie wyłączające się definicje, które zależą od punktu widzenia. Pierwsza definicja dość dokładnie jest opisana w Wikipediihttps://pl.wikipedia.org/wiki/Lumbago i mówi, że „lumbago to ból okolicy lędźwiowej” o określonych właściwościach, którego przyczyny nie są do końca znane. Wniosek praktyczny z tego jest taki, że ból ten pojawia niejako znikąd i trudno coś tu zaradzić. Oczywiście są wypracowane różne metody leczenia lumbago, ale wg statystyk jednym osobom leczenie pomaga, innym nie pomaga. Wszystko zależy od przyczyny lumbago, która do końca nie jest znana.

 

Dla mnie tego typu definicje są za mało precyzyjne i na dobrą sprawę niewiele pacjentowi pomagają w profilaktyce, jak i potem leczeniu, czy rehabilitacji. W tego typu sytuacjach szukam więc własnych rozwiązań bardziej precyzyjnych. Z pomocą przychodzą mi tu modele matematyczne poszczególnych części człowieka. Zgodnie z tymi modelami stworzyłem własną definicję lumbago, która brzmi: „lumbago to efekt końcowy nieprzestrzegania praw i zasad biomechaniki człowieka objawiający się bólem i uszkodzeniami określonych struktur naszego ciała powstałych w wyniku przeciążeń głównie mechanicznych”.

 

Wracając do mojej znajomej. Kiedy wszedłem do jej domu, to przywitała mnie zgięta w pół, z tułowiem równoległym do podłoża. Ból pleców i krzyża miała tak wielki, że nie była w stanie unieść tułowia do góry. Pozycję znajomej przedstawia na zdjęciu modelka.

 

 

 

W trakcie wywiadu dowiedziałem się, że bardzo silny ból pleców uniemożliwiający jej poruszanie się i wyprostowanie dokuczał jej od tygodnia. Z bólem tym znajoma zgłosiła się najpierw do lekarza, który przypisał jej środki przeciwbólowe. Środki przeciwbólowe jednak nie działały, a do bólu pleców dołączył dodatkowo ból prawego barku (niewiadomego pochodzenia) oraz ból prawego biodra wynikający z przewlekłej choroby zwyrodnieniowej stawu biodrowego, która w dłuższej perspektywie kwalifikuje ten staw na endoprotezę biodra.

 

Znajoma poprosiła mnie o pomoc, gdyż znała moje niekonwencjonalne podejście do tego typu bólów i bardzo dużą skuteczność moich terapii naturalnych. W przypadku znajomej sytuacja była dość skomplikowana, gdyż zastosowała się do metod leczenia opartych na pierwszej definicji lumbago. Leczenie to już trwało tydzień i było bezskuteczne, a bóle zamiast maleć wzrastały. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak wykorzystać moją wiedzę i umiejętności wynikające bezpośrednio z moich modeli matematycznych ciała człowieka oraz praw i zasad biomechaniki rządzących pracą naszego ciała.

 

Zgodnie z moją definicją znajoma miała mikrouszkodzenia na swoim ciele. Należało te mikrouszkodzenia wykryć, znaleźć ich przyczynę i znaleźć ich mechanizmy działania. Do wykrycia mikrouszkodzeń zastosowałem swoje niezawodne w tego typu przypadkach narzędzie pracy – techniki palpacyjne. Do wykrycia przyczyny zastosowałem wywiad i szereg pytań wynikających bezpośrednio z modelu matematycznego ciała człowieka oraz tego, co wyczułem pod palcami. Okazało się, że bezpośrednią przyczyną dolegliwości bólowych znajomej było wykonywanie codziennych czynności życia codziennego polegających na noszeniu cięższych niż zwykle zakupów, sprzątania oraz przesuwania mebli typu krzesło, stół. W normalnych warunkach u zdrowego człowieka tego typu czynności nie wywołują ani lumbago ani dolegliwości bólowych. Jednak znajoma ostatnio była osłabiona chorobą, do tego miała 60 lat i te same czynności życia codziennego w tych okolicznościach przy znacznie osłabionym organizmie były dla jej ciała zbyt wielkim przeciążeniem w wyniku którego najpierw nastąpiły malutkie mikrouszkodzenia, które bez właściwej rehabilitacji szybko się powiększyły i zakończyły się silnym lumbago, które potem rozwinęło się na dodatkowe bóle barku i stawu biodrowego. Znając miejsca mikrouszkodzeń oraz ich przyczyny łatwo odkryłem mechanizmy, które te mikrouszkodzenia powiększają i łagodzą.

 

Moja terapia była prosta.

Najpierw szukaliśmy pozycji ułożeniowej, w której mojej znajomej nic nie bolało. Takiej pozycji nie było. Pozostało więc poszukać pozycji, w której ją najmniej bolało. Jedyną pozycją, w której u mojej znajomej najmniej bolało była pozycja leżenia na lewym boku na łóżku. W celu zneutralizowania naprężeń mięśni okołokręgosłupowych oraz obręczy biodrowej i barkowej pod lewy bok dodatkowo podłożyłem poduszkę typu „jasiek”. Grubość tej poduszki i miejsce podłożenia dobraliśmy eksperymentalnie w taki sposób by ból jeszcze bardziej zmniejszyć oraz aby znajoma czuła się najbardziej komfortowo. Sposób ułożenia na boku i miejsce podłożenia poduszki na zdjęciu przedstawia modelka.

 

 

 

Kolejny krok, to likwidacja bólu. Lekarze do tego celu wykorzystują środki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Ja wykorzystuję masaż, ćwiczenia i fizykoterapię. W tym miejscu zatrzymam się trochę dłużej, gdyż ogólnie panuje pogląd, że w stanie ostrym nie wolno stosować masażu i ćwiczeń. Ten pogląd oczywiście ma swoje uzasadnienie, gdyż są różni masażyści i w stanie ostrym jest bardzo łatwo masażem bardziej zaszkodzić niż pomóc. Jeśli chodzi o ćwiczenia to tu sytuacja jest podobna. Jeśli ktoś ćwiczenia zna z wykładów, sam regularnie nie ćwiczy oraz traktuje je obligatoryjnie i schematycznie, to rzeczywiście lepiej zrezygnować z masażu i ćwiczeń, bo przy takim podejściu dużo więcej dobrego zdziałają tabletki niż masaże i ćwiczenia razem wzięte. W moim przypadku sytuacja jest zupełnie inna – o czym wie moja znajoma. Dlatego mi całkowicie zaufała. Mój masaż różni się od masażu wykładanego na uczelni. Specjalizuję się w masażu. Główny nacisk kładę na dotyk. Jest to moja pasja i narzędzie pracy, które przynosi ulgę pacjentom bólowym.

 

W przypadku znajomej zastosowałem masaż piórkowy. Opisu tej formy masażu nie znajdą Państwo w podręcznikach, gdyż sam go stworzyłem na potrzeby masowania oka dla moich pacjentów. Jak sama nazwa mówi masaż ten jest tak delikatny, jak masowanie ptasim piórkiem i dla moich pacjentów podczas masowania oka przynosił ogromną ulgę. Jest to również doskonały masaż relaksacyjny. Masaż ten jest dużo delikatniejszy od delikatnego masażu twarzy wykonywanego przez kosmetyczkę. Masaż piórkowy twarzy wykonywany przeze mnie sprawia, że masowana osoba bardzo szybko się relaksuje. Skoro doskonale ten masaż się sprawdza u moich pacjentów w masowaniu delikatnego oka, to tym bardziej się sprawdził w masowaniu pleców. Za pomocą tego masażu przynosiłem mojej znajomej ogromną ulgę. Udało mi się zlikwidować część napiętych mięśni i ból wyraźnie się po tym masażu zmniejszył. Celem tego masażu była również poprawa ukrwienia uszkodzonych struktur ciała, co również udało się zrobić. Jako ćwiczenia w grę wchodziła tylko ta jedyna pozycja ułożeniowa plus spokojny oddech w tej pozycji.

 

Następnym elementem terapii lumbago był intensywny kurs wykonywania czynności życia codziennego zgodnie z zasadami biomechaniki. W tym przypadku znajoma musiała nauczyć się we właściwy sposób kłaść się na łóżko i wstawać z niego, przewracać się z boku na bok oraz chodzić, siadać na krzesło, chodzić po schodach itp. Czynności te wydają się być banalnie proste i rzeczywiście tak jest dla osoby zdrowej i sprawnej. W przypadku osób z bólami w fazie ostrej zwykłe czynności życia codziennego stają się koszmarem, więc moim celem było sprawienie, by ten koszmar, jak najszybciej się zakończył. W tym przypadku moim sprzymierzeńcem był ból. Jeśli znajoma stosowała się do moich wskazówek i zasad biomechaniki ból znikał lub był do zniesienia. Jeśli zapominała o tym, to lawinowo narastający i nieznośny ból przypominał jej, że daną czynność wykonuje nieprawidłowo.

Na tym etapie zakończyła się moja pierwsza wizyta domowa u mojej znajomej, która trwała ok. godziny i piętnastu minut. Znajoma poczuła się lepiej, ból pleców się zmniejszył.

 

Następna wizyta była planowana za dwa dni. W ciągu tych dwóch dni bóle pleców zaczęły powoli wracać więc znajoma nie chcąc mnie fatygować drugi raz poprosiła o pomoc reumatologa, który przypisał jej dużo silniejsze środki przeciwbólowe. W ten sposób moje terapie zostały trochę zakłócone działaniem silnych środków przeciwbólowych. Zakłócenie polegało na tym, że środki przeciwbólowe zmniejszyły odczuwanie bólu, co z jednej strony sprawiało ulgę znajomej, a dla mnie kompletnie zakłócały moją pracę, gdyż do końca na 100% nie wiedziałem, które moje działania przynoszą ulgę, a które przynoszą szkodę. Pozytywne działanie leków sprawiło, że znajoma mogła już się przynajmniej na kilka minut położyć na drugim boku. Mogła też lepiej spać, co dla znajomej było ważne i chociażby z tego powodu, ze mogła lepiej spać warto było te leki brać. Ja natomiast musiałem zastosować potrójny system bezpieczeństwa by pomóc, a nie zaszkodzić. Ponieważ znam działanie leków przeciwbólowych więc wiedziałem dokładnie, że ich działanie polega głównie na tym że mózg nie odczuwa bólu, a jednocześnie w ciele nic, albo niewiele się zmienia. Więc znajomą uczulałem na to, że jej lepsze samopoczucie jest pozorne i że musi być nadal bardzo ostrożna w wykonywaniu czynności życia codziennego i że musi być jeszcze bardziej wyczulona na stosowanie zasad biomechaniki w czynnościach życia codziennego. Drugi system bezpieczeństwa to moja praca/terapia w całkowitym zakresie bezbólowym. Trzeci system bezpieczeństwa to praca z mojej strony na 50-70% tego, co mi się wydawało, że jest dobre. Do tego doszedł jeszcze czwarty system bezpieczeństwa, gdzie znajoma w czasie rzeczywistym informowała mnie o tym, które moje działania są w zakresie bezbólowym i przynoszą jej ulgę. W ten sposób kontynuowałem swój masaż piórkowy przynosząc ulgę znajomej. Ilość ćwiczeń wzrosła o drugą pozycję ułożeniową na drugim boku i ćwiczenia oddechowe na drugim boku. Zasady biomechaniki w czynnościach życia codziennego obowiązywały nadal. Czas trwania wizyty ok. 60 minut.

 

Tak zastosowana terapia naturalna ze wsparciem lekowym trwała przez 2 tygodnie. Do znajomej jeździłem 3 razy w tygodniu. Przy każdym następnym spotkaniu znajoma czuła się lepiej, bóle się cofały, zakresy bezbolesnego ruchu się powiększały. Na kolejnym spotkaniu mogła już leżeć na plecach. To sprawiło, że mogliśmy dodać ćwiczenia oddechowe w leżeniu na plecach. Celem tych ćwiczeń był subtelny masaż kręgosłupa od środka za pomocą oddechu.

 

Następnie zastosowaliśmy fizykoterapię w wersji domowej. Zauważyłem, że moje ręce po umyciu w zimnej wodzie czasie dotyku przynoszą ulgę w bolącym miejscu. W związku z powyższym zaproponowałem znajomej by stosowała na bolące miejsca chłodne okłady. Ona moczyła szmatkę w zimnej wodzie i tak schłodzoną szmatkę przykładała na miejsce bolesne. Taki zabieg trwał kilka minut i przynosił ogromną ulgę znajomej. Mówiła mi, że nawet w nocy jak obudził ją ból, to specjalnie wstawała by zrobić sobie taki chłodny okład. Ból wtedy wyraźnie się zmniejszał lub znikał, a ona mogła spokojnie zasnąć. Z czasem udało się zastosować niektóre ćwiczenia z mego programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa. To wszystko razem wzięte sprawiło, że znajoma szybko dochodziła do siebie, a ból pleców, barku i biodra zanikał.

 

Wszystko szło zbyt gładko, więc zastanawiałem się, czy jest to pozorny efekt działania silnych środków przeciwbólowych, czy też rzeczywiście moja terapia naturalna oparta na masażu piórkowym, ćwiczeniach i fizykoterapii domowej była aż tak bardzo skuteczna. Odpowiedź uzyskałem mniej więcej po 8 dniach, kiedy znajoma odstawiła środki przeciwbólowe. Te silne środki przeciwbólowe moja znajoma przyjmowała tylko przez 8 dni. Z reguły po tak szybkim odstawieniu środków przeciwbólowych pacjenci z lumbago wymagają dalszego leczenia innymi lekami, bo bóle nadal występują. W przypadku mojej znajomej było inaczej. Ona po odstawieniu środków przeciwbólowych czuła się kwitnąca jak róża. Chodziła już wyprostowana. Pozostały tylko śladowe ilości bólu i ona to potrafiła kontrolować.

 

Po odstawieniu leków znajoma czuła się na tyle dobrze, że chciała już do mnie przyjeżdżać do gabinetu na masaż i ćwiczenia. Ale odradziłem jej to i dla bezpieczeństwa przez kolejny tydzień jeździłem do niej do domu, ale już tylko 2 razy w tygodniu. Znajoma mogła już leżeć w dowolnej pozycji. Ja natomiast mogłem ją masować nieco silniej. Również mogła wykonywać większą ilość ćwiczeń i pewniej wykonywać czynności życia codziennego.

 

Po trzech tygodniach znajoma czuła się już na tyle dobrze, że mogła już swobodnie jeździć jako kierowca i przyjeżdżać do mnie do gabinetu na masaż raz w tygodniu. Tym razem był to już pełny masaż pleców, biodra i barku. Wystarczyły 4 masaże. Bóle całkowicie znikły. Znajoma może normalnie funkcjonować.

 

 

Serdecznie pozdrawiam

Janusz Danielczyk

Pasjonat Ruchu

www.pasjonaruchu.pl

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031