Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
67 postów 53 komentarze

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Powrót do młodości, czyli im starszy, tym młodszy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym opiszę swój proces odwrotnego starzenia się, czyli im jestem starszy, tym jestem młodszy.

 

Kiedy mamy 20-35 lat najczęściej czujemy się silni, sprawni i przede wszystkim odważni. Wydaje się nam, że cały świat do nas należy. Kiedy mamy lat 50 i więcej, wtedy siła, sprawność, a w konsekwencji odwaga systematycznie maleją. U większości osób wielkiej tragedii jeszcze nie ma. Kiedy mamy lat 60 i więcej zaczynają się problemy, których dotychczas nie doświadczaliśmy i z którymi nie potrafimy sobie poradzić. W tym wieku idealnym wytłumaczeniem wszelkich chorób jest zwalenie winy na starość. Człowiek po 65-roku życia wg definicji jest już osobą starszą. Osoby starsze mają całą gamę najprzeróżniejszych chorób wieku geriatrycznego. Więc według tego logicznego sposobu myślenia nie pozostaje im nic innego, jak łapać jedną chorobę po drugiej i godzić się z tym, że już nic nie da się z daną chorobą zrobić. Konsekwencją takiego sposobu myślenia jest tylko pogodzenie się z chorobą i nauczenie się z nią żyć.

 

Na tle tego wstępu lepiej zrozumieć mnie i to co przez ostatnich kilkanaście lat zrobiłem.

W wieku 43 lat w 2003 roku zdiagnozowano u mnie chorobę zwyrodnieniową stawów kolanowych i kręgosłupa. W kolejnych latach doszły: zespół cieśni nadgarstka, nadciśnienie tętnicze, podejrzenie stanu przedzawałowego, a dokładniej choroba niedokrwienna serca. Nadwaga/otyłość – prosta droga do cukrzycy. W 2009 roku podczas wyjmowania paneli z samochodu nabawiłem się dodatkowo urazu kręgosłupa, dzięki któremu nie byłem w stanie nalać nawet wody z kranu do czajnika. Doszło parę innych chorób. Więc na przestrzeni kilku lat sam miałem okazję zmierzyć się z tymi chorobami. Jak wiadomo w pierwszej kolejności udałem się po pomoc do lekarzy. Współczesne metody leczenia tych chorób i efekty zdrowotne były jednak dalekie od moich oczekiwań. W związku z powyższym nie mając pojęcia o medycynie – zacząłem leczyć siebie sam. Z góry byłem skazany na porażkę, bo z medycznego punktu widzenia wiadomo, że tych chorób wyleczyć się nie da. Ponieważ nie kończyłem medycyny, to po prostu o tym nie wiedziałem. W głowie natomiast miałem jasno określone cele by choroby te jedną po drugiej skutecznie wyrzucić z mego organizmu.

 

Ponieważ na lekach się nie znałem więc skupiłem się na tym co było dla mnie dostępne – na ruchu, czyli regularnych ćwiczeniach, marzeniach, pozytywnym myśleniu, wierze w zwycięstwo, modlitwie itp.

 

Nie wdając się w szczegóły moja metoda samoleczenia była niezwykle prosta. Dzień w dzień pokonywałem własne ograniczenia ciała i ducha. Zmiany z dnia na dzień były niezauważalne. Natomiast niewielkie pozytywne zmiany dało się zauważyć już 2-4 miesiącach regularnych ćwiczeń i pracy nad sobą. Te zmiany to m.in. lepsze samopoczucie, więcej energii życiowej, większa radość z życia, większa sprawność i siła, większa wydajność ciała i umysłu.

 

W wieku 57 lat w kwietniu 2017 roku na powitanie 58 roku życia wykonałem figurkę lotos w staniu na rękach. W zasadzie jest to figurka, którą można nazwać dziełem mego życia. Nigdy w życiu jej wcześniej nie wykonywałem. Ponieważ przebywam w środowisku gimnastyków, akrobatów, tancerzy, joginów – to wiem z doświadczenia, że nie jest to prosta figura do wykonania nawet dla wysportowanych zdrowych i młodych ludzi. Ja natomiast zaczynałem z poziomu, z którym współczesna medycyna nie potrafi poradzić. Był to poziom zaawansowanych stanów zwyrodnieniowych stawów kolanowych. Moja dzisiejsza wiedza fizjoterapeutyczna w tym zakresie mówi mi, że w tamtym stanie po bezskutecznym 4-miesięcznym leczeniu kwalifikowałem się na endoprotezę kolana. Do tego trzeba dodać bóle kręgosłupa, potem łokcie tenisisty i golfisty, nadciśnienie, choroba niedokrwienna serca. W moim przypadku najpierw musiałem niejako wyzerować wszystkie te choroby i sprawić by mi nie przynosiły bólu. A dopiero potem krok po kroku wzmacniać to, co zrobiłem by uzyskać dość imponujący efekt zdrowotny.

 

 

 

Kolejne ćwiczenie to uzyskanie balansu ciała w takim ułożeniu. Nauczenie się tego balansu zajęło mi wiele miesięcy regularnych ćwiczeń.

 

 

 

 

Następne ćwiczenie to zwis na pionowym drążku z rękoma zaplecionymi z tyłu za głową i nogami w poziomce.

 

 

 

Dziś kiedy pracuję w sanatorium jako fizjoterapeuta widzę, że w zależności od grupy to 80-90% pacjentów w wieku 70 i więcej lat ma stan zdrowia stawów kolanowych, kręgosłupa i łokci taki, jaki był przez wiele miesięcy, marzeniem mego życia w czasie, kiedy mnie bolały stawy kolanowe, kręgosłup i łokcie. Więc praktycznie rzecz biorąc ja startowałem w sytuacji zdrowotnej dużo trudniejszej niż 80-90% pacjentów sanatorium. W sanatorium gro pacjentów to osoby chore właśnie na kręgosłup i stawy kolanowe. Również osiągnąłem coś, co wymyka się współczesnym poglądom na proces starzenia się. Jak mawiał mój kolega z roku przechodzę teraz proces „odwrotnego starzenia się”. Można to ująć paradoksalnym stwierdzeniem, że im jestem starszy, tym jestem „młodszy”, tzn. z roku na rok jestem silniejszy, sprawniejszy, bardziej wytrzymały.

 

To jednak nie koniec mojej wędrówki w kierunku młodości. Postawiłem sobie nowe cele i wyzwania. Obecnie zajmuję się kręgosłupem i wygięciami do tyłu. Mostek z pozycji leżącej wykonuję już bez problemu. Wyzwanie następne to wykonanie mostka z pozycji stojącej. Jeszcze rok temu taki wyczyn groził mi kalectwem lub śmiercią. Dziś ten mostek jest w zasięgu moich możliwości. Kilka miesięcy regularnych ćwiczeń i mostek z pozycji stojącej stanie się rzeczywistością. Jak go zrobię, to z przyjemnością pokażę go Państwu na wideo.

 

 

Aby taki poziom zdrowia i sprawności osiągnąć od kilku lat realizuję swój autorski program „Powrót do młodości”. Nie potrzebuję żadnych leków, suplementów, czy specjalnej diety. Moim lekarstwem i narzędziem pracy tylko odpowiednio dawkowany ruch, czyli regularne ćwiczenia. Na początku były to ćwiczenia banalnie proste. Potem ciut trudniejsze, potem jeszcze trudniejsze, aż w końcu po niecałych 6-latach regularnych ćwiczeń osiągnąłem to, co prezentują zdjęcia. Osiągnąłem też wiele innych rzeczy, których na zdjęciach pokazać się nie da bo dotyczą rozwoju duchowego.

 

W ten sposób z nieporadnego i schorowanego człowieka o sprawności 70-80-letniego starca stałem się tym kim jestem, czyli zdrowym i pełnym życia 58-latkiem, który swoją sprawnością i energią zadziwia nawet młodych i wysportowanych ludzi.

 

Jeśli zajdzie taka potrzeba mogą Państwo pokazać moje zdjęcia i moją historię powrotu zdrowia tym wszystkim, którym dziś wydaje się, że są w beznadziejnej sytuacji zdrowotnej. Ja też przez wiele lat byłem w beznadziejnej sytuacji zdrowotnej, a jednak udało mi się pokonać swoje choroby i odzyskać zdrowie. Dziś patrząc z perspektywy czasu moja metoda powrotu do zdrowia wydaje się być banalnie prosta. Natomiast w momencie kiedy startowałem czułem się tak, jak większość pacjentów – wszystko wydawało mi się obce, nieznane i nie do pokonania. Jednak niezależnie od tego, jak beznadziejna była moja sytuacja zdrowotna, to wszystkie przeciwności i choroby udało mi się pokonać, a skoro mi się udało pokonać swoje choroby to istnieje realna szansa, że wielu innym osobom uda się również pokonać ich choroby.

 

 

Pasjonat Ruchu

Janusz Danielczyk

www.pasjonatruchu.pl

KOMENTARZE

  • autor
    Brawo! Podziwiam i pozdrawiam.
  • 57 lat
    to jeszcze był Pan młodziutki,

    skąd tylko brać czas na te ćwiczenia ?

    im człowiek starszy, tym mniej czasu.
  • przyszło mi jeszcze do głowy pytenie teoretczne
    czy robił Pan pomiary wzrostu, jak się on zmieniał ?
  • ćwiczenia
    Dziękuję za miłe komentarze.
    Na pytanie skąd brać czas na ćwiczenia odpowiedź jest taka. Wszystko zależy od tego, jaką wartość mają ćwiczenia w naszym życiu. Dla osób, dla których wartość ćwiczeń jest niewielka, wręcz marginalna - to te osoby nie ćwiczą. Z kolei dla osób, dla których ćwiczenia są ważne, to zawsze znajdą czas na ćwiczenia. Dla mnie osobiście ćwiczenia są lekarstwem na dobre samopoczucie, poprawiają sprawność, uzdrawiają - więc je ćwiczę. Brak ćwiczeń i błędy w ich wykonywaniu sprawiły, że mocno chorowałem. Dzięki ćwiczeniom się wyleczyłem, nie mam zamiar wracać do chorób więc ćwiczę. Dla mnie ćwiczenia to synonim zdrowia.
    Zastanawiałem się też przez wiele miesięcy nad pytaniem jak to wygląda na starość, bo rzeczywiście im człowiek starszy tym ma mniej czasu. Jednak jest to tylko pozorne spostrzeżenie. W rzeczywistości wygląda to tak. Im człowiek jest starszy, tym jest słabszy i więcej czasu potrzebuje na wykonanie tego, co przedtem było proste i łatwe. Doba ma tylko 24 godziny i jeśli jesteśmy wolniejsi, to automatycznie fizycznie nie jesteśmy w stanie zrobić tego, co chcemy z braku czasu, a dokładniej z braku odpowiedniej szybkości. Jednak dzięki regularnym i odpowiednio dobranym ćwiczeniom jesteśmy w stanie stać się silniejsi, sprawniejsi i szybsi, a to oznacza, że w ciągu 24 godzin możemy zrobić duuuuuuuuuuuuużo więcej niż bez ćwiczeń. Posłużę tu może moim przykładem. W latach 2009-2012 pracowałem jako fotograf grafik komputerowy obrabiając komputerowo zdjęcia. Wtedy średnio udało mi się obrobić komputerowo ok. 30 zdjęć, a szczytem szybkości było wykonania 50 zdjęć dziennie i byłem kompletnie fizycznie i psychicznie wykończony. Dziś 5 lat później, dzięki regularnym ćwiczeniom ogólnokondycyjnym ma to przełożenie na obróbkę komputerową zdjęć. Dziś bez większego przemęczania się obrabiam ok. 150 zdjęć dziennie, a były dni, kiedy obrabiałem 200 zdjęć dziennie i nie było to dla mnie jakiś przesadnie wielki wysiłek. Więc moja wydajność i szybkość wzrosły czterokrotnie, czyli o 400%. Wracając do Pana Interesariusza pytania - zadam teraz ja pytanie. Gdyby osoby starsze poprzez regularne i odpowiednio dobrane ćwiczenia zwiększyłyby swoją wydajność i szybkość chociażby tylko o 200%, to w ciągu tej samej doby mogłyby fizycznie wykonać dwukrotnie więcej tego co lubią. Pytanie jak wtedy zmieniłoby się ich życie, gdyby zamiast godzinami oczekiwać w kolejkach na wizytę u lekarza ten sam czas spędzili na robieniu tego co lubią. Co by się stało, gdyby zamiast wchodzić na pierwsze piętro w zwolnionym tempie i wielką zadyszką - mogli oni swobodnie wbiegać na 10 piętro bez zadyszki i z uśmiechem na ustach? Zdrowia kupić się nie da. Natomiast można je znacznie poprawić ćwiczeniami.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031