Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
70 postów 55 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Likwidacja bólów kręgoslupa - analiza przypadku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy można zlikwidować bóle kręgosłupa po pierwszym zabiegu? Okazuje się, że można. W tym artykule opisuję jak to zrobiłem.

 

 

Co zrobić kiedy boli nas kręgosłup?

Odpowiedź jest bardzo prosta – należy znaleźć osobę, która potrafi takie bóle zlikwidować.

W artykule tym opiszę przypadek 56-letniej kobiety, która nabawiła się bólów kręgosłupa.

W tym przypadku kobieta zgłosiła się do lekarza i poddała się standardowemu leczeniu. Leczenie było prawidłowe gdyż zakładało, że pojawił się stan zapalny, który należy zlikwidować za pomocą odpowiednich leków i masażu. Pacjentka otrzymała więc od lekarza receptę z przepisanymi lekami oraz skierowanie na masaż. Realizacja tego sposobu leczenia w praktyce napotkała na trudności. Po lekach pacjentka czuła się gorzej, więc nie mogła ich przyjmować, natomiast termin realizacji zabiegu masażu w przychodni rehabilitacyjnej ustalono na maj 2018. Oznacza to, że pierwszy zabieg masażu pacjentka mogła zrealizować dopiero za 9 miesięcy. Powstało pytanie co przez 9 miesięcy pacjentka miała zrobić i jak przeżyć te 9 miesięcy z bólami kręgosłupa? Bóle z dnia na dzień się nasilały uniemożliwiając normalne funkcjonowanie.

 

Pewnego piątkowego dnia – pacjentka obudziła się z bólem kręgosłupa nie do wytrzymania, który określiła w skali VAS jako 10/10. Skala bólu VAS -Visual Analogue Scale – to subiektywna skala, w której pacjent określa swój ból za pomocą liczb, gdzie 10 to ból nie do zniesienia, a 1 to niewielki ból, z którym można funkcjonować. Tego dnia pacjentka szukała kogoś, kto pomoże jej ten ból zmniejszyć. Otrzymała od znajomych polecenie na mnie, więc przyszła po południu do mnie. Kiedy wchodziła do mego gabinetu jej ból kręgosłupa w skali VAS wynosił 6/10. W tym stanie rzeczy zdiagnozowałem pacjentkę. Wykonałem diagnostykę palpacyjną oraz wykonałem testy kliniczne zakresu ruchu. Ból był z lewej strony kręgosłupa na wysokości tuż pod żebrami i rozchodził się dalej w lewą stronę wzdłuż żeber. Był to taki pas bólowy o szerokości ok. 3 cm. Szybko udało mi się ten ból oraz zakres jego działania zlokalizować. Jako terapię zastosowałem delikatny masaż leczniczy oraz klasykę moich ćwiczeń biernych i czynnych w zakresie bezbólowym. Cały proces terapii trwał ok. 60 minut. Po terapii ból zmniejszył się do poziomu 2/10 więc o 4 jednostki i pacjentka była bardzo zadowolona. Mogła w końcu chodzić i funkcjonować.

 

Następna wizyta była ustalona na wtorek. Powstało pytanie – na jak długo moja terapia będzie skuteczna? Na godzinę, dwie, może kilka godzin? Byłem pewny, że ból wróci tylko nie wiedziałem kiedy i w jakim zakresie.

Okazało się, że we wtorek pacjentka przyszła bez bólu. Wykonałem jej kolejny masaż leczniczy i klasykę ćwiczeń biernych i czynnych w zakresie bezbólowym. Ból się nie pojawił.

Powstało kolejne pytanie czy bóle wrócą, czy też nie wrócą.

Na następną wizytę pacjentka przyszła z bólem kręgosłupa, ale z wywiadu okazało się, że w międzyczasie dźwignęła w domu zbyt duży ciężar, który wywołał ból kręgosłupa. Więc kolejna diagnostyka. Okazało się, że nowy ból był zlokalizowany w okolicy grzebienia miednicy, czyli ok. 10 cm niżej niż ból poprzedni i był zlokalizowany w jednym miejscu o powierzchni ok. 6x6 cm. Więc znowu masaż leczniczy i klasyka ćwiczeń biernych i czynnych w zakresie bezbólowym. Po terapii ból zniknął. Czas trwania terapii ok. 45-50 min. Od tego momentu pacjentka stosowała się do moich wskazań w zakresie profilaktyki kręgosłupa oraz w domu wykonywała wybrane ćwiczenia z mego programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa. Kolejne wizyty to zabieg łączony będący kombinacją fizykoterapii - interdyn - na przyspieszenie gojenia się różnych mikrouszkodzeń oraz dalej masaż leczniczy i klasyka ćwiczeń biernych i czynnych. Każdy następny zabieg bez bólu. Bóle kręgosłupa znikły całkowicie i już nie wróciły.

 

Aktualnie cieszymy się, że nie ma bólu, ale nadal realizujemy terapię kombinowaną – interdyn – masaż leczniczy – ćwiczenia bierne i czynne oraz przygotowuję organizm pacjentki do pełnego wykonywania mego programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa. Kiedy moja rola pomocy się skończy – pacjentka będzie mogła samodzielnie w domu kontynuować terapię i wzmacniać swój organizm za pomocą mego programu Stop Dolegliwościom Kręgosłupa. Cel terapii jest taki, by pacjentka mogła w domu normalnie funkcjonować i aby była na tyle silna i wytrzymała by mogła nosić i dźwigać ciężary odpowiednie dla jej wieku bez obawy o to, że za którymś razem nabawi się urazu kręgosłupa.

 

Wydaje się to niewiarygodne, że praktycznie po jednym moim zabiegu zniewalające bóle kręgosłupa znikły. Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy jest dobra diagnostyka, a terapia jest trafiona, następuje szybko i nie ma stanu przewlekłego. Tak właśnie było w przypadku tej pacjentki.

Gdyby pacjentka nie trafiła na mnie i czekała kolejne 9 miesięcy na realizację zabiegów masażu w przychodni, to przez te 9 miesięcy powstałoby wiele nowych ognisk zapalnych i mikrouszkodzeń w  obrębie kręgosłupa i stawach biodrowych i kolanowych oraz otaczających ich mięśniach, a bóle kręgosłupa przekształciłby się w stan przewlekły i jest mało prawdopodobne, aby 10 zabiegów 10 minutowych masaży jej pomogło. Wtedy proces leczenia bólów kręgosłupa byłby bardzo skomplikowany, a rokowania poprawy zdrowia dalekie od oczekiwań.

 

W tym momencie oddaję głos pacjentce, niech ona opisze cały proces powrotu do zdrowia swoimi słowami, ze jej punktu widzenia jako pacjenta.

 

"Tak jak opisuje Pan Janusz Danielczyk zgłosiłam się w piątek z bólem kręgosłupa, gdzie ból był nie do zniesienia. Namiary dostałam od koleżanki, która wcześniej otrzymała nr telefonu od lekarza. Koleżanka miała problemy z rękoma. Była skierowana na zabieg operacyjny, natomiast korzystając z zabiegów u p. Janusza skończyły się jej problemy z rękoma i nie ma potrzeby operacji.

W moim przypadku ból kręgosłupa p. Janusz zlikwidował na pierwszym zabiegu. Dlatego ja określiłabym, że p. Janusz ma "złote ręce, które leczą". Polecam wszystkim, którzy potrzebują pomocy od terapeuty p. Janusza Danielczyka."

 

 

Pasjonat Ruchu

Janusz Danielczyk

www.pasjonatruchu.pl

KOMENTARZE

  • Ja będę pierwszy.
    Ja opowiem, jak wyleczyłem mój kręgosłup. Jako dwudziestoparoletni facet znalazłem się w takiej sytuacji, że kumple skądś przytargali dwa koła od wąskotorówki połączone w tak jakby sztangę. Każdy dźwigał do góry no i przyszłą na mnie kolej. Nie chciałem, ale dla takiego faceta to wstyd. Podniosłem. Na drugi dzień zacząłem prawie wymiotować taką zieloną mazią, czasami nie mogłem po prostu złapać powietrza. Przesunęły mi się kręgi w kręgosłupie. Ale o tym zdałem sobie sprawę dopiero po około 10 latach. Wcześniej myślałem, że łóżko jest jakieś twarde, nie mogłem spać, przymusowa pobudka o 5 rano. Budził mnie kręgosłup. Po pewnym czasie udałem się do kręgarza, który nastawiał mi kręgosłup. Dawało to radę na jakieś 2 lata. Potem następowały bóle takie same i znowu wizyta u niego. nigdy nie udało mu się tak nastawić tego tak do końca. Z resztą kręgi lędźwiowe są najtrudniejsze do nastawienia. Po 30 latach mniej więcej od momentu dźwignięcia tej sztangi, do bólu kręgosłupa dołączyły też nerwobóle, drętwienie bioder i ud z przodu i zewnętrznej strony jak również nie kontrolowane tak zwane powłóczenie nogami. Brak wyczucia podłoża przez stopy. Pewnego razu tak złapały mnie nerwobóle, że poprosiłem żonę, aby zadzwoniła do tego kręgarza. Okazało się, że następny wolny termin ewentualnego przyjęcia mnie to dopiero za dwa tygodnie. A nerwobóle niesamowite. Byle kaszlnięcie czy kichnięcie powodowało ból w sakli od 1 do 10 gdzieś 9.5. Jedyna pozycja, w której jako tako mogłem funkcjonować, to leżałem na prawym boku z podkurczonymi nogami. I wtedy zdałem sobie sprawę, że nie wytrzymam z tym bólem 2 tygodnie, nie dam rady. Przypomniałem sobie, że ten kręgarz zostawił mi kiedyś taką broszurkę z ćwiczeniami, które zaleca takim pacjentom. Zacząłem ćwiczyć. A to takie proste. Klękamy, opieramy się o podłogę rękami. Uda prostopadle do podłogi jak i ręce. Powoli przesuwamy się z rękami w lewą stronę, tak żeby kręgosłup był prawie pod kątek 45 stopni od pozycji wyjściowej. W tej pozycji odchylamy energicznie pośladki w prawą stronę. Następnie powracamy powoli rękami do pozycji wyjściowej i powoli przesuwamy ręce z kolei na prawą stronę na maxa, a z kolei pośladki odchylamy energicznie w lewą stronę. Powrót do pozycji wyjściowej i tak powtarzamy aż poczujemy takie charakterystyczne pyknięcie w kręgosłupie. To dobra oznaka, bo krąg wtedy zaczyna wchodzić na swoje miejsce. Piszę zaczyna, bo przy takich przedawnionych kontuzjach jaką ja miałem, dopiero na piąty dzień wszystko ułożyło się jak należy. Dla starych kontuzji nie potrafię powiedzieć ile razy trzeba ćwiczyć. Ja w jednej serii ćwiczeń wykonywałem około 30 takich przegięć w lewo i w prawo. Bóle przeszły mi może po 40 serii takich ćwiczeń. Powtarzam, że to są ćwiczenia dla tych, którzy mają problem z lędźwiami. Tu nie pomoże żaden neurolog, bo naszpikuje nas lekami przeciwbólowymi i tylko oszuka organizm zamiast wyleczyć.
  • @topstopjuve 21:27:48
    I jeszcze jedno. Nie wolno zwlekać. Przesunięty krąg przyzwyczaja się do nowego usytuowania i jeśli ktoś czeka latami z leczeniem, on po prostu może sam powrócić do złej pozycji, bo tam mu jest już dobrze. Ja po nastawieniu sobie tych kręgów, mniej więcej po roku to odczułem na sobie. Wszystko się cofnęło, al już nie aż tak fatalnie jak poprzednio. Za pomocą tych ćwiczeń znów wszystko doszło do normy i teraz już przez około 5 lat mam spokój. Ale trzeba niestety uważać przy dźwiganiu ciężkich rzeczy.
  • @topstopjuve 22:03:10
    Dziękuję za wspaniałe komentarze. Jeśli mogę prosić to proszę o więcej tego typu komentarzy, gdzie ktoś opisuje swój powrót do zdrowia na różne sposoby. Pana sposób powrotu do zdrowia to praktyczne wykorzystanie mojej intuicyjnej metody rehabilitacji. Zrobił to Pan za pomocą jednego ćwiczenia - super. UDAŁO SIĘ. I tak trzymać. Z kręgosłupem jest o tyle skomplikowana sprawa, że to, co jest dobre dla Pana, niekoniecznie musi być dobre dla innej osoby. Natomiast idea wspólna jest słuszna. Przy każdym schorzeniu kręgosłupa istnieje jedno lub zestaw ćwiczeń, które należy wykonywać regularnie by sobie pomóc. Więc należy szukać (samemu lub z pomocą terapeuty) indywidualnych ćwiczeń lub terapii dla siebie, a prędzej czy później taka terapia się znajdzie. Swoim przykładem potwierdził Pan również to, co w wielu artykułach próbuję przekazać, że sama terapia manualna (w Pana przypadku kręgarza traktuję jako terapeutę manualnego) jest bardzo dobra, ale jest to zabieg krótki - jednorazowy w krótkim czasie. Nawet kilka zabiegów terapii manualnej nie jest w stanie na stałe zmienić naszych codziennych nawyków i napięć w ciele. To mogą zrobić tylko odpowiednio dobrane i regularnie wykonywane ćwiczenia. W Pana konkretnym przypadku moja sugestia jest taka. Znalazł Pan swoje lekarstwo na powtarzające się bóle kręgoslupa. Lecz one nie biorą się znikąd. Proszę prześledzić na spokojnie swoją sylwetkę, pracę, ruchy itp., które Pan wykonuje na co dzień. W Pana codziennym życiu jest mnóstwo sytuacji sprzyjających powracaniu tych bólów kręgosłupa. Może warto siebie poobserwować i usunąć złe nawyki, złe pozycje ciała, czy złe przyjmowane pozycje - czyli znaleźć i usunąć aktualne przyczyny niepotrzebnych napięć kręgosłupa. Jeśli to uda się Panu zrobić, to przy Pana zaangażowaniu - są duże szanse na to, że problemy z kręgosłupem po prostu ZNIKNĄ. I tego Panu życzę.

    Pozdrawiam. Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu 13:42:02
    Witam Pana,

    ciągle nie znajduję czasu na kontakt, czyli tak naprawdę na siebie,

    bóle "kręgosłupa", czy też ogólnie pleców, to wyniki zaniedbania z braku czasu i nonszalancji,

    w powyższym komentarzu topstopjuve cenne jest to, że jest on w miarę kompletny, zawiera opis przyczyny, dalej same dolegliwości (chociaż owe wymioty są dla mnie czymś niespotykanym i ich nie rozumiem), oraz pewną namiastkę opisu ćwiczenia, namiastkę, bo w zasadzie nie wiem, co oznacza "odchylamy energicznie pośladki w prawą stronę", no ale owo "charakterystyczne pyknięcie w kręgosłupie" sugeruje, iż chodzi o doprowadzenie do przemieszczenia w stawach kręgosłupowych.

    To, co robi kręgarz, to dystrakcje stawów. Taka dystrakcja ma na celu nie tylko ewentualne przemieszczenie wzajemnej pozycji wyrostków w stawie, ale przede wszystkim zerwanie napięcia nerwowego wokół stawu, a co za tym idzie, rozluźnienie okolicznych mięśni. Czyli klasyczny kręgarz uprawia błyskawiczną terapię, w odróżnieniu od masażysty, który stara się rozluźnić mięśnie bezpośrednim oddziaływaniem na nie, a ewentualne przemieszczenie w stawie (jeśli to ono jest źródłem dolegliwości) to efekt uboczny, który nie wiadomo czy, i kiedy nastąpi.

    Ja kiedyś żyłem z przemieszczeniem w stawie lędźwiowym trzy miesiące, dostając od medycyny bezsensowne zastrzyki. Potem przypomiałem sobie, że mam znajomego kręgarza. Cyk, i mogłem się poruszać swobodnie, ale jak napisał dyskutant, tendencja do powrotu dolegliwości, na szczęśnie nie tak ostrych, dała o sobie znać. Wystarczyło, że przez rozstargnienie podniosłem teczkę jedną ręką.

    Tyle, że po raz drugi kręgarz nie wykona takiej samej dystrakcji. Człowiek się odruchowo broni i napina tak mięśnie, że jej nie da rady wykonać. No i trzeba było małymi kroczkami dążyć do celu.
  • @interesariusz z PL 09:11:45
    No i trzeba dodać, że za moją dolegliwość nie jest wyłącznie odpowiedzialny ruch, który wykonałem, i który doprowadził do przemieszczenia w stawach,

    tylko parę lat złej, zgarbionej pozycji przy komputerze, która doprowadziła do zwyrodnienia krążków - ich spłaczczenia. Właśnie ta degeneracja doprowadziła do tego, że przemieszczenie w stawach, zablokowane przez automatyczne napięcie okolicznych mięśni, w ogóle mogło nastąpić.

    A teraz już nie ma siły, krążki prawie nieobecne, kręgi leżą na sobie, stawy między wyrostkami trwale przemieszczone, ścisk korzeni nerwowych, no i nerwy poniżej pasa powoli obumierają.

    Taka jest starość.
  • @interesariusz z PL 09:18:01
    Cześć. O pośladkach zaraz Ci powiem. Jeśli rękami dojdziesz na maxa w lewą stronę, to jeżeli pośladkami ruszasz energicznie w prawą stronę, to zmuszasz kręgosłup do tego, żeby kręgi nastawiły się do stanu idealnego. Ja po tych ćwiczeniach mogę spać na prawdę do 10 godziny rano. A przedtem już o 5.00 budził mnie kręgosłup. Trzeba tylko wytrwałości w ćwiczeniach. Teraz raz na miesiąc poświęcam około pół godziny na ćwiczenia i to mi wystarcza. Pozdrawiam.
  • @topstopjuve 20:08:57
    To nie starość. Trzeba ćwiczyć.
  • moje doświadczenia
    Dziękuję za super komentarze, więcej takich proszę.

    Moje uwagi są uzupełnieniem powyższego i dają dużo do myślenia.
    Otóż sukces kręgarza, albo terapeuty manualnego stosującego techniki twarde zależy głównie od dwóch czynników: trafnej diagnozy i bezgranicznego zaufania pacjenta do terapeuty. Jeśli pacjent nie ufa terapeucie jak małe dziecko matce, to zawsze terapia kręgarza, czy terapeuty manualnego stosującego techniki twarde będzie ryzykowna i niepewna. Trzeci temat to wiek pacjenta. Jeśli pacjent ma 20-30 lat, to jego układ kostny, mięśniowy i narządów wewnętrznych jest silny, elastyczny i wytrzymały na przeciążenia. Im więcej mamy lat i nie ćwiczymy regularnie, to te same narządy wraz z upływem lat bardziej przypominają pod względem właściwości na uszkodzenia stare prześcieradło niż nowe.
    Stąd u obu Panów pierwsze terapie manualne (kręgarskie) kończyły się sukcesem, każde następne już takie skuteczne nie były.

    W temacie poziomu uszkodzeń o których pisze p. Interesariusz to podam tu przykład mój ostatni. Jakieś dwa tygodnie temu przyszła do mnie ok. 70-letnia kobieta z silnymi bólami kręgosłupa. Stan jej z wywiadu był taki. Złapały ją bóle kręgosłupa, ścięło ją z nóg. To są powtarzające się od lat bóle kręgosłupa, tym razem po prostu ścięło ją z nóg. Poszła do lekarza pierwszego kontaktu. Dostała serię 10 zastrzyków przeciwbólowych. Efekt - zero. Dostała kolejne 15 zastrzyków. Kiedy była na etapie brania ok. 5 zastrzyku drugiej serii efekt nadal był zero. Przyjechała do mnie samochodem - mąż ją przywiózł z miejscowości odległej od Torunia o 40 km. Sam się dziwiłem jak jej udało się do mnie dojechać z bólem kręgosłupa, ale dojechała. Obejrzałem rezonans magnetyczny. Kręgosłup był w katastroaflnym stanie. Na poziomie L3/L4 lub L4/L5 (dokładnie już nie pamiętam) krążek międzykręgowy przypominał plasterek - ok. 1/4 normalnej grubości. Na poziomie L5/S1 kręgozmyk. Na poziomie L2/L3 lub L3/L4 piękna wyraźna przepuklina jądra miażdżystego uciskająca na rdzeń kręgowy. Na innych poziomach obniżone grubości krążka międzykręgowego plus osteofity. W tym przypadku wg p. Interesariusza nie ma żadnych szans na pomoc. Fizjoterapeuta, lekarz, ani nawet i kręgarz mechaniki kręgoslupa nie zmieni nawet jeśli będzie tego bardzo chciał, nie zmieni również grubości krążka międzykręgowego. Jedyny teoretyczny ratunek to operacja kręgoslupa i sztuczne zwiększenie grubości najcieńszego jądra miażdżystego poprzez implant oraz usunięcie przepukliny kręgosłupa. W tych kategoriach zapewne by myśleili neurolog, ortopeda i neurochirurg i byloby to prawidłowe myślenie.
    Ja mam swoje doświadczenie w tym temacie. Położyłem panią na łóżku i zastosowałem swoje terapie manualne miękkie i deliktane, do tego dodałem swój subtelny masaż, oraz ćwiczenia bierne plus jedno lub dwa ćwiczenia czynne. Pacjenta zszokowana wyszła ode mnie bez bólu. Przekonuje mnie ona, że po tym pierwszym zabiegu udało mi się dokonać cudu - bo zlikwidowałem jej bóle kręgosłupa. Pytanie - kto wyjaśni anatomicznie co takiego ja zrobiłem? Drugie pytanie - kto jest w stanie swoje przypuszczenia potwierdzić jakimś sensownym badaniem? Rezonans magnetyczny subtelnych zmian w tkankach, które dokonałem nawet nie wykaże.
    Więc o tym, co jest beznadziejne, a co nie jest beznadziejne zawsze decyduje indywidualny przypadek.
    Drugi temat, który chcę przekazać Panu Interesariuszowi to dość zadziwiające zjawisko w sanatorium, w którym pracuję. Pacjenci, których masuję twierdzą, że nigdy w życiu takiego masażysty jak ja nie widzieli (w sensie pozytywnym), albo widzieli raz lub dwa razy w swoim życiu. Byli to ich zdaniem najlepsi masażyści jakich w życiu spotkali. A oni przecież po sanatoriach w Polsce i za granicę jeżdżą od 10-20 lat regularnie co roku lub kilka razy w roku. Mi się wydaje, że w swoim masażu nic nadzwyczajnego nie robię. Nie przypuszczam, by te pochwały mówili do mnie w sposób grzecznościowy. Zastanawiałem się dlaczego tak jest, że widzę pacjenta geriatrycznego pierwszy raz w życiu na oczy. Przychodzi do mnie z bólem, a wychodzi bez bólu. To jest zagadka,. Częściowo tę zagadkę już rozwiązałem - odpowiedzi kwalifikują się w tej chwili już na książkę na temat fizjoterapii. Będę o tym pisał w kolejnych artykułach.

    Więc reasumując - niezależnie od tego, co kto nam mówi, że jesteśmy beznadziejnie chorzy, to zawsze jest to jakaś teoria lub hipoteza obarczona większym lub mniejszym błędem trafności. Tu trzeba realnie patrzeć na rzeczywistość. Bo jeśli np. mięsień jest całkowicie zerwany, to tu cudów nie ma - jedynym ratunkiem przywrócenia pracy mięśnia jest operacja i jakieś techniki zszycia tego mięśnia. Ale jeśli mięsień nie jest całkowicie zerwany, to tu możliwości terapii jest mnóstwo i wiele z nich nie jest w ogóle zbadanych, a są skuteczne w działaniu.

    Kolejny temat to bardzo dużo zależy od naszej własnej pracy nad sobą.
    Jeśli czujemy ciało tak, jak ja czuję swoje ciało i regularnie ćwiczymy - jesteśmy wygrani. jeśli Tego nie czujemy, to musi za nas to zrobić ktoś inny. A z tym kimś innym to różniej bywa. Pomoże lepiej lub gorzej, ale nikt nigdy w 100% nie wejdzie w nasze ciało.

    Serdeczności
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu
    Nie nalezy lekcewazyc zadnych boli kregoslupa!
    Nie nalezy tez ufac lekarzowi rodzinnemu, ktory nie wysyla do specjalisty (a tu w Norwegii rodzinni nie wysylaja do specjalistow!)!


    Mam bole kregoslupa od dawna, bardzo dawna i jakos z nimi zylam. Bolal mnie bardziej, lub mniej, raz (jakies nascie lat temu) powalil mnie z nog calkowicie (bo nioslam mojego synalka od kolezanki do domu).

    Zawieziono mnie do lekarza, zapisal mi silne tabletki przeciwbolowe i tak sobie lezalam, nie ruszajac nawet palcami, bo cokolwiek bym nie robila bolalo okropnie.., ale na szczescie to przeszlo.

    Natomiast chroniczny bol kegoslupa pozostal i mimo, ze skarzylam sie lekarzowi rodzinnemu/stalemu (szczegolnie od jakis kilku lat), ten zamiast skierowac mnie do specjalisty, ''zbadal mnie'' i jak zwykle w Norwegii nic nie stwierdzil. Tacy sa tu lekarze rodzinni/stali! Nie wiem jak ich nazwac, bo slowo lekarz do nektorych z nich nijak nie pasuje.

    Tu musze dodac, ze kilka lat temu przytylam jakies KILKA kilo (prawdopodobnie dlatego, ze ze wzgledu na bol kregoslupa przestalam byc aktywna, unikalam ruchu), lecz czulam sie jakbym przytyla kilkadziesiat kilo... Nogi, kregoslup odmiawialy posluszenstwa, oprocz tego mrowki chodzace po nogach, brak czucia kilku palcow nog.... Czulam sie jakbym wazyla TONY (teraz schudlam)!
    Najgorszy bol kiedy stalam/stoje, pochylalam/pochylam sie...

    Ostatnio bedac w Polsce nosilam wode do picia i jak mnie rozbolal..., to trafilam w koncu do ortopedy i ten badajac mnie stwierdzil, ze cos nie gra, ale dla pelnego obrazu skierowal na rentgen i okazalo sie, ze kregoslup nie ma zgodnych z fizjologia wygiec (jakis tam zanik lordozy..., nie mam teraz przy sobie papierow z diagnoza, wiec moze nie pisze sie lordoza...)

    Dostalam tabletki przeciwbolowe. Ludzie, coz za niesamowita ULGA!
    Nie wiedzialam, zapomnialam jak czlowiek czuje sie kiedy kregoslup nie boli!
    Lekka, aktywna...

    Na marginesie, chyba wsrod polskich lekarzy jest jakas moda na Tramadol, bo kiedy rozmawiam z Polakami (mieszkajacymi w Polsce), okazuje sie, ze wszyscy z bolami czegokolwiek dostaja tramadol...

    Ale NAJWAZNIEJSZE jest ze oprocz tabletek zalecil mi cwiczenia wzmacniajace miesnie, ktore 'trzymaja' kregoslup, ktore sa ''gorsetem''.

    Nie wiem co najlepiej wybrac, bo sa cwiczenia w wodzie, sa inne...

    Boje sie tez zle wyksztalconych, zlych fizjoterapeutow..., bo jak w kazdym zawodzie, rowniez wsrod fizjoterapeutow sa nygusy i tych sie boje!

    Acha i na marginesie ostrzegam przed tabletkami, ktore nazywaja sie Naproxan, czy Naproksan...

    Te tabletki zapisala mi internistka twierdzac, ze sa lepsze od Tramadolu. Moze sa lepsze, ale na pewno nie dla mnie!

    Po nich (jednej tylko) czulam sie jakbym miala grype razy 1000! Cale cialo, ogolny moj stan byl fatalny!


    Pozdrawiam!
  • @Pasjonat Ruchu 21:32:10
    no cóż, taki już jestem, że zawsze starałem się zrozumieć, co mi kręgarze robią,

    no i dowiedzieć się, czy sam mogę sobie pomóc,

    nie rozumiem, dlaczego Pan napisał "W tym przypadku wg p. Interesariusza nie ma żadnych szans na pomoc.",

    Gdy miałem przepuklinę krążka, to było z 5 lat później po moich doświadczeniach ze znajomym kręgarzem, a dostałem jej w wyniku choroby, to pojechałem do wawy, gdzie w gabinecie masażu chińskiego, naprawdę brutalną manipulacją zrobili to co niemożliwe - "wcisnęli pastę do zębów z powrotem do tutki"

    pozdrawiam

    jeśli Pan chciałby napisać, na czym polega pański masaż bez publikowania, to pisać można na

    interesariusz embrion interia kropka pl

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031