Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
88 postów 76 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Jak usunąłem ból stopy u 85-letniej pacjentki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym opiszę, jak usunąłem trwający 35-lat ból stopy u 85-letniej pacjentki

 

Pewnego dnia w moim Gabinecie Terapii Naturalnych pojawiła się 85-letnia kobieta z dużym obrzękiem lewej stopy, stawu skokowego i podudzia. Skarżyła się ona na bóle w stawie skokowym uniemożliwiające jest normalne chodzenie, a nawet zapinanie buta.

 

Wywiad

Z wywiadu dowiedziałem się, że pacjentka ta w wieku 30 lat złamała lewy staw skokowy. W tamtym czasie leczący ją ortopeda wykonał można powiedzieć dzieło sztuki i tak zoperował staw i ustawił nogę, że pacjentka mogła bez bólu chodzić przez kolejnych 20 lat. Jednakże było coś za coś. Aby pacjentka mogła normalnie chodzić, stopa została operacyjnie ułożona w lekkim przodopochyleniu. Przy takim ułożeniu stopy chodzenie na płaskim obcasie było niewskazane, natomiast chodzenie w szpilkach było zalecane i bardzo dobrze zdawało egzamin.

Jednak w wieku 50 lat pacjentka zaczęła odczuwać bóle w lewym stawie skokowym. Standardowe leczenie tego typu bólów przez kolejne 35 lat było nieskuteczne i doprowadziło ostatecznie do sytuacji, w której nastąpił całkowity zanik ruchu w stawie skokowym, duża bolesność stawu podczas chodzenia – w skali VAS wynosząca 7, a w spoczynku 1-2, gdzie 10 to ból maksymalny nie do zniesienia, a 1 to ból minimalny, z którym można jeszcze żyć. Dodatkowo stopa, staw skokowy i podudzie były opuchnięte. Wizualnie opuchlizna powiększała te części nogi niemal dwukrotnie w porównaniu do nogi normalnej. W okolicy całego stawu skokowego aż do połowy łydki skóra była granatowo-sina.

 

 

 

Podczas badania palpacyjnego i funkcjonalnego zakres ruchu w stawie skokowym przy ruchu biernym był zerowy w każdym kierunku. Mówiąc prościej lewa noga od kolana w dół była nieruchoma jak drewniana proteza.

Ze względu na wiek – 85 lat oraz nieskuteczne leczenie przez ostatnie 35 lat – stan pacjentki był beznadziejny, a rokowania żadne.

Leczenie dotychczasowe opierało się na przyjmowaniu maści przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Leczący ją ortopeda uważał, że w tej dramatycznej sytuacji jedynym rozwiązaniem, które w jakiś sposób jest w stanie sprawić ulgę pacjentce i umożliwić jej chodzenie bez bólu był zakup obuwia ortopedycznego z 5 cm wkładką.

 

Mój punkt widzenia i potęga fizjoterapii inżynierskiej

Z mego punktu widzenia patrząc od strony medycznej – pacjentka miała w całym chorym stawie zanik układu krwionośnego (tętnic i żył), uszkodzony układ limfatyczny, uszkodzone kaletki maziowe, stwardniałe torebki stawowe 8 kości stopy, stwardniałe torebki stawowe i więzadła stawu skokowego,  które w efekcie końcowym tworzyły coś w rodzaju bardzo dużego zrostu kostnego. Do tego w złym stanie fizycznym były mięśnie stopy i podudzia wraz z ich ścięgnami, uszkodzoną powięzią. To wszystko razem wzięte sprawiało, że trójukład stopa/staw skokowy/podudzie był całkowicie nieruchomy tworząc jedną zwartą bryłę o konsystencji (twardości) kości.

Wiek pacjentki (85 lat) komplikował mocno sytuację, ponieważ zgodnie z teorią starzenia się zmiany, które przez 35 lat nastąpiły w jej w/w trójukładzie były zmianami nieodwracalnymi. Dodatkowo ten przewlekły i chroniczny ból sprawiał, że pacjentka była bardzo czuła na dotyk. Można powiedzieć, że w kontekście dotyku i masażu pacjentka miała objawy przeczulicy.

 

Powstało naturalne pytanie, co ja mogę zrobić w tej beznadziejnej sytuacji, skoro moi poprzednicy ze specjalistycznym wykształceniem medycznym przez 35 lat byli bezradni? Teoretycznie byłem bez szans. Jednak jak wielokrotnie podkreślam pomiędzy teorią, a praktyką często zachodzi bardzo duża różnica. Tak też było i w tej sytuacji.

 

W przypadku tej pacjentki zastosowałem swoją fizjoterapię inżynierską, w myśl której fakt, że przez 35 lat żaden lekarz specjalista nie potrafił pomóc tej pacjentce zlikwidować bólu i przywrócić ruchu w stawie skokowym nie jest równoznaczny z tym, że tego zrobić się nie da.

Drugi temat dotyczący wieku jest taki, że każdy kto mnie zna wie, jaki mam stosunek do teorii starzenia się. Uważam, że jest ona niedopracowana i posiada wiele luk, niedopowiedzeń i przynajmniej na moim ciele i ciałach wielu moich pacjentów się nie sprawdza.

Trzeci temat, to skoro sam potrafiłem w swoim stawie kolanowym powiększyć zakres ruchu z 45 stopni do ponad 180 stopni. Oznacza to, że mam wystarczającą wiedzę i umiejętności aby uruchomić i powiększyć w sposób bezpieczny zakres ruchu nie tylko stawu kolanowego, ale także każdego innego stawu.

 

To moje niekonwencjonalne podejście do beznadziejnej sytuacji zdrowotnej 85-letniej pacjentki sprawiło, że jej przypadek potraktowałem jako wyzwanie swego życia i mocno zaangażowałem się emocjonalnie. Zastosowałem tu też potęgę swojej wiary w sukces. Od samego początku do końca wierzyłem, że uda mi się pacjentce pomóc pokonać ten ból. Przystąpiłem więc do swoich naturalnych terapii.

 

Terapia

Na początku skupiłem się na usunięciu opuchlizny nogi. Osiągnąłem to stosując moją ulubioną kombinację drenażu limfatycznego, masażu piórkowego, masażu tkanek głębokich, masażu rozluźniającego. Dzięki tym delikatnym formom masażu udało mi się pokonać przeczulicę pacjentki na dotyk, a opuchlizna wyraźnie się zmniejszyła. Następnie terapię kontynuowałem stosując dodatkowo delikatną terapię punktów spustowych. Po zlikwidowaniu opuchlizny i części punktów spustowych przystąpiłem do swoich ulubionych ćwiczeń. Dla mnie ćwiczenia to raj. Moja koncepcja ćwiczeń była zgodna z moją teorią ruchu. Wg tej teorii staw rusza się tylko wtedy, kiedy organizm produkuje maź ułatwiającą bezbolesny ruch. W przypadku pacjentki przez ostatnie 35 lat mechanizm wytwarzania mazi został zaburzony i wytwarzanie mazi zanikło. Aby uruchomić ten mechanizm na nowo zastosowałem ćwiczenia bierne poruszając ręką stopę pacjentki we wszystkich kierunkach. Robiłem to zgodnie z prawem Arndta-Schulza w myśl którego zbyt mały bodziec nie wywołuje żadnych zmian, bodziec na poziomie 70-100% zakresu ruchu wywołuje korzystne zmiany w stawie, a bodziec przekraczający 100% zakres ruchu jest destrukcyjny. W przypadku pacjentki staw był nieruchomy, więc każdy mój ruch to było 100% zakresu ruchu i wszystko zależało od moich umiejętności pracy na górnej granicy leczniczego działania prawa Arndta-Schulza. Z tym akurat nie miałem żadnego problemu, gdyż takie czynności wykonuję na swoich stawach codziennie, więc w przypadku pacjentki czułem się jak ryba w wodzie. Na początku zgodnie z przewidywaniami nic się nie działo. Stopa ani drgnęła, ale tym się nie przejmowałem. Po prostu robiłem swoje. Wiedziałem, że zgodnie z moją teorią ruchu przećwiczoną na moim ciele prędzej czy później uruchomię u pacjentki mechanizmy wytwarzające maź konieczną do uruchomienia stawu skokowego. Po miesiącu staw zaczął się ruszać w granicach ok. 1 milimetra, co uznałem za ogromny sukces zdrowotny. Potem była kontynuacja mojej terapii ćwiczeń biernych i staw zaczął się ruszać u mnie w gabinecie w zakresie 1-2 cm (do środka i na zewnątrz). Jednak po zakończeniu terapii w gabinecie, stopa pacjentki nie była przygotowana do wykonywania ćwiczeń czynnych, wiec staw skokowy dalej był nieruchomy. W tej sytuacji na kilku spotkaniach terapeutycznych nauczyłem pacjentkę jak ma chodzić i na co ma zwrócić uwagę podczas chodzenia. Zadałem jej też ćwiczenia czynne do domu. Również u siebie w gabinecie zacząłem stosować ćwiczenia czynne stopy, stawu skokowego, kolanowego oraz biodrowego. Ponieważ chciałem się dostać jak najgłębiej w struktury stawu, aby ożywić obumierające tkanki – zastosowałem również zabiegi prądowe TENS oraz INTERDYN. I tak malutkimi kroczkami zakres ruchu powiększał się z miesiąca na miesiąc. Obecnie po kilkunastu miesiącach terapii staw skokowy został uruchomiony na tyle, że pacjentka w płaskim obuwiu może chodzić bez bólu i bez problemu. Zakres ruchu biernego w stawie skokowym w kierunku do środka i na zewnątrz wynosi ok. 10 cm. W kierunku przód tył ok. 3-5 cm. Pacjentka również samodzielnie jest w stanie poruszać palcami i stawem skokowym. Zakres samodzielnego ruchu czynnego stawu skokowego wynosi ok. 1-3 cm.

 

Marzenie życia i jego realizacja

Jakieś 3 miesiące temu Pacjenta powiedziała mi, że marzyła przez całe swoje życie aby nauczyć się tańczyć i poprosiła mnie, abym ją nauczyć tańczyć. W młodości nie miała takiej możliwości, potem złamała nogę, potem w wieku 50 lat nastąpiły bóle stawu i było nieskuteczne leczenia tego stawu. Te wszystkie przeszkody uniemożliwiły jej realizację tego marzenia. W tej chwili pacjentka w wieku już 86 lat może to swoje marzenie życia zrealizować i uczy się u mnie tańczyć. Jest w stanie samodzielnie wsiąść do autobusu i przyjechać do mnie na zajęcia i bez bólu stopy i stawu tańczyć na zajęciach. Obecnie pacjentka bez problemu zatańczy ze mną walca, fokstrota, tango i nawet Rock and Rolla. Dodatkowo pacjentka ta chodzi do mnie regularnie na jedyne w Polsce zajęcia profilaktyki zdrowotnej 85+, w których to usprawnia dalej swoje ciało dla własnego zdrowia i przyjemności.

 

 

 

 

W ten prosty sposób udało mi się dokonać rzeczy niewiarygodnej, a mianowicie przywróciłem pacjentce ruchomość stawu skokowego, zlikwidowałem opuchliznę i bóle stawu skokowego (ogólnie nogi), wróciłem jej radość życia i sprawiłem, że to, co przez 35 lat było niemożliwe dla moich poprzedników, dla mnie stało się naturalnie prostym zadaniem do wykonania wg zasad fizjoterapii inżynierskiej - bóle znikły. Pacjentka od kilku miesięcy żyje i porusza się bez bólu. No i najważniejsze - w wieku obecnie 86 lat realizuje swoje marzenie życia - TAŃCZY.

 

Oddaję teraz głos pacjentce.

 

Jedyne co przychodzi mi teraz do głowy to, że jest Pan UZDROWICIELEM i "ręce Pana leczą". Dziękuję Panu za sprawienie, że po 35 latach życia w bólu otrzymałam niejako drugie życie i mogę teraz cieszyć się życiem bez bólu.

 

 

Janusz Danielczyk

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa
Pasjonat Ruchu

www.pasjonatruchu.pl

Prywatny Gabinet Terapii Naturalnych

 

KOMENTARZE

  • pytanie nie w mej naturze
    ale tym nie mniej zadam,

    jechałem autobusem 15 godz,

    odczuwam teraz jakbym miał w połowie martwą stopę, zdrętwiałą, z upośledzonym czuciem,

    stan utrzymuje się trzeci dzień,

    a najdziwniejsze jest to, że po odpoczynku nocnym nie mija.

    Jaką diagnostykę mogę przeprowadzić ?
  • ps. dziękuję za ćwiczenia równowagi
    uwaga pod notką
  • @interesariusz z PL 13:03:56
    Panie Interesariuszu
    Dziękuję za pytanie. Jest ono bardzo interesujące i jednocześnie inspirujące. Pyta pan, jaką diagnostykę przeprowadzić?
    W Pana przypadku biorąc pod uwagę to, że trochę znam historycznie Pana dolegliwości i fakt, że wszystko nastąpiło po 15 godz. jeździe autobusem - poszedłbym w kierunku diagnostyki neurodynamicznej. Czyli mówiąc krótko w pierwszej kolejności sugeruję udać się do fizjoterapeuty biegłego w testach neurodynamicznych oraz uzupełniająco proszę rozważyć wizytę u neurologia, który leczy przyczynowo, a nie objawowi za pomocą tabletek.
    Wg mnie martwa i zdrętwiała stopa jest wynikiem ucisku jakiejś części ciała na nerw. Pozostaje tylko zagadką, która część ciała naciska na nerw łączący kręgosłup lędźwiowy ze stopą. Możliwości jest wiele, gdyż podczas podróży wygniótł Pan nerw kulszowy inne nerwy, a dodatkowo przeciążył Pan kręgosłup cały, a szczególnie lędźwiowy. Stąd poszukiwania ucisku rozpocząłbym od zbadania odcinka lędźwiowego i poszukał przepukliny, osteofity, dyskopatii, jakiegoś innego przemieszczenia któregoś kręgu - mam nadzieję, że tylko chwilowego np. skręcenie. Wtedy krąg bezpośrednio, albo jakaś inna struktura odcinka lędźwiowego uciska na nerw prawdopodobnie kulszowy i daje u Pana dyskomfort w stopie. Idąc w dół - siedział Pan, więc pośladek i mięśnie wokół pośladka w tym m. gruszkowaty został przeciążony. W związku z powyższym po podróży mięsień lub grupa mięśni została po podróży w przykurczu i ugniata nerw kulszowy w rejonie pośladka. Ale idąc dalej siedział Pan 15 godz., więc cudów nie ma są przykurcz uda i łydki, a tam również przechodzi nerw kulszowy jak drucik, aż do samej pięty. W związku z powyższym cała droga od odcinka LS kręgosłupa aż do samej pięty wymaga wymacania, rozluźnienia i usunięcia różnych przykurczy. To zrobi Panu fizjoterapeuta, bo neurolog na to nie będzie miała czasu, albo nie będzie nawet wiedział jak to zrobić. Natomiast neurolog ma swoją wiedzę i swoje testy w zakresie różnego rodzaju testów neurologicznych, które niejako uzupełnią diagnostykę fizjoterapeuty. W efekcie końcowym cokolwiek by nie mówić, to należałoby uciśnięty nerw odciążyć, przykurcze usunąć i sprawić by Pan poczuł się jak młody bóg. Jest to do zrobienia. Jeśli będzie miał Pan farta, to są szanse, że uda się to zrobić na jednej wizycie. Jeśli problem jest trudniejszy i problem jest już przewlekły, czego wykluczyć się nie da, to będzie potrzeba więcej spotkań plus ćwiczenia własne w domu.
    Tak ja to widzę.
    Oczywiście masaż stopy nie zaszkodzi, tak samo nie zaszkodzi masaż łydki, uda, pośladka i kręgosłupa. Ponieważ jestem zwolennikiem działania dwustronnego, więc jest u Pana duuuuuuuuuuuuuuużo pracy rehabilitacyjnej do zrobienia.
    Życzę wytrwałości i cierpliwości.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu 14:49:27
    pierwszą sprawą jest stwierdzenie, czy stopa jest

    - faktycznie zdrętwiała, np. w wyniku niedotlenienia, brak właściwego przepływu krwii,
    - niby zdrętwiała, czyli efektu czysto nerwowego, o którym Pan pisze,

    odczucie, jego "barwa", jest odpowiednia dla faktycznego zdrętwienia, jednakże to normalnie ustępuje w kilkanaście sekund, czy kilkugodzinne niedotlenienie w wyniku zatrzymania obiegu krwii podczas snu na siedząco mogłoby dać taki wielodniowy efekt?

    jeśli nie, to rzeczywiście pozostaje walka z niby zdrętwieniem, czyli próba masażu nerwów całej kończyny, a nie tylko stopy.
  • @interesariusz z PL 15:28:04
    To, co Pan opisuje i bardzo dobrze rozważa, to jest 100% ucisk na nerw. Wtedy on się zachowuje tak, jak Pan opisał.
    Ale często jest tak, że jest ucisk na nerw i blokuje on pracę nerwu na poziomie np. 20-50%. Wtedy nerw jest niedokrwiony, broni się przed taką sytuacją, kurczy się i daje na zewnątrz sygnały takie, jak u Pana, że nie czuje Pan zdrętwienia stopy wielkiego typu 100%, tylko niewielkie np. 20-30% bo chodzić Pan może, ale jednocześnie czuje Pan, że stopa nie jest Pana. W tym przypadku mamy częściowo zajęty uciskiem nerw. Takie możliwości częściowego ucisku na nerw są w okolicach odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Jest tu praktycznie nieskończona ilość możliwości, gdyż wystarczy, że się przesunie krąg milimetr w kierunku nerwu i jakaś struktura będzie go uciskała. Wystarczy, że zrobi Pan skręt w jedną stronę i ucisk zniknie, albo zmaleje. Potem wyprostuje się Pan znowu inne ułożenie kręgów, potem znowu Pan się schyli, potem wyprostuje itd. Jeśli ucisk jest stały to nerw się zaczyna bronić. Kurczy się. W tym przypadku te same ruchy, które dzień wcześniej były dla nerwy OK, od tej chwili stają się ruchami rwącymi, bo nerw jest skurczony i przy tym samym skłonie w przód się rwie. To wszystko dzieje się na poziomie mikro. Tam odległości są wielkie. Kolejny temat nerw przez długi czas niedorkwiony zamiera, wyłącza się, potem go trzeba odbudować, odżywić i znowu gimnastyka bo jak to zrobić? Jestem na razie na poziomie kręgosłupa. Jeśli zejdziemy niżej, to mamy tkanki miękkie. Niby jest lepiej, ale tylko w teorii. W praktyce mało kto oprócz mnie zajmuje się przykurczami mięśni. A te przykurcze ma każdy z nas. I taki przykurcz może uciskać na nerw. Kręgosłup uciska na powierzchni ułamka milimetra, a przykurczony mięsień może uciskać na powierzchni kilku centymetrów. Ucisk niby mniejszy, ale większa powierzchnia ucisku i znowu nerw jest niedokrwiony, i się kurczy, obumiera i daje o sobie znać w taki lub inny sposób w miejscu gdzie jest uciskany, albo w drugim końcu np. w stopie.
    Wg mnie u Pana właśnie ucisk na nerw jest na poziomie mniej więcej 20-50% w sposób stały lub zmienny. Nie wiadomo gdzie. Więc potrzebne są testy neurodynamiczne, aby zawęzić obszar ten ucisku do mniejszego obszaru i tym obszarem dokładniej się zająć tak, aby ucisk ten usunąć.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu 21:23:19
    W temacie diagnostyki neurodynamicznej chodziło mi o to, że dobrze wykonane testy neurodynamiczne są w stanie zawęzić miejsce ucisku na nerw do określonego obszaru, bo w konsekwencji ma bardzo duże znaczenie rehabilitatyjne. Bo jeśli za pomocą testów wyjdzie, że ucisk na nerw wywoływany jest przez struktury kręgosłupa, to wtedy koncentrujemy się tylko na odcinku lędźwiowym i krzyżowym kręgosłupa. Wtedy ucisk na nerw usuwamy za pomocą odpowiedniej terapii manualnej uzupełnionej ćwiczeniami. Odżywienie nerwu możemy uzyskać za pomocą odpowiedniej farmakologii, fizykoterapii, dietoterapii. I na dobrą sprawę po tygodniu zapomina Pan o temacie.
    Jeśli się tego szybko nie zrobi i z głową to potem problem się powtarza, narasta, staje się przewlekły, co w konsekwencji sprawia, że dużo trudniej jest takie problemy leczyć, w niektórych sytuacjach stany przewlekłe są już tak zaawansowane, że sukces leczniczy graniczy z cudem.
    Więc zachęcam do jak najszybszej diagnostyki i jak najszybszego uporania się z Pana problemem.
    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu 21:35:16
    zaczynam się przekonywać do hipotezy nerwowej (niby drętwienia), bowiem zastosowanie wyciągu (ciśnieniem wewnątrz brzucha) wykazuje i jakiś przykurcz z lewej strony krzyża, i zmienia odczucia ze stopy,

    stopa jest zdrętwiała po zewnętrznej stronie, dwa małe palce i brzeg stopy,

    Jeśli może udzielić Pan jakiś porad tu, publicznie, lub pocztą, tutejszą lub ogólną, będę wdzięczny, bowiem straciłem rozeznanie w aktualnych możliwościach miejscowych terapeutów,

    zresztą, gdy przed wielu laty miałem trzyletni przykurcz mięśni przykręgosłupowych nikt mi i tak nie pomógł, tylko przypadek we własnej działalności terapeutycznej,

    a więc jestem zwolennikiem metody "pomóż sobie sam"
  • @interesariusz z PL 10:42:24
    Rzeczywiście w wielu sytuacjach najskuteczniejsza metoda i natychmiastowa to jest "pomóż sobie sam".
    Wychodząc Panu naprzeciw - postaram się na weekend, albo tuż po weekendzie napisać oddzielny artykuł pt. "jak się pozbyć w warunkach domowych tego typu dolegliwości, jakich się Pan nabawił".
    Tu oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że zakres terapii, a szczególnie ćwiczeń będzie pewnie w niektórych sytuacjach daleko wykraczał poza możliwości Pana, czy kogokolwiek innego z podobnymi problemami, ale jest to już ryzyko osoby ćwiczącej. Więc będę zalecał szczególną ostrożność. Ale z drugiej strony postaram się wytłumaczyć tak by osoba ćwicząca nie ćwiczyła na "ślepo", tylko aby wiedziała do czego dany ruch jest potrzebny i co mniej więcej powinna czuć.
    Zobaczymy, czy zdalnie uda mi się Panu pomóc.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031