Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
84 posty 74 komentarze

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Jak pokonałem rwę kulszową? Przypadek 1

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W poście tym opiszę po kolei sposób w jaki u pacjenta pokonałem rwę kulszową w stanie ostrym i sprawiłem, że ból zniknął, a pacjent wrócił do normalnego życia.

 

Stan początkowy

W ostatnim czasie trafił do mnie 21-letni pacjent – chłopak, z objawami rwy kulszowej w stanie ostrym. Jego historia powrotu do zdrowia jest bardzo ciekawa i pouczająca. Otóż pewnego dnia zadzwonił do mnie i powiedział, że ma bardzo silne bóle kręgosłupa. Aby mógł jako tako funkcjonować z bólem bierze codziennie 4 tabletki ketonalu. No i pytanie, czy mógłbym mu pomóc? Poprosiłem pacjenta, aby przyszedł do mnie następnego dnia do gabinetu i nie brał w tym dniu o ile to możliwe żadnych środków przeciwbólowych, a jeżeli jest to niemożliwe, to aby mi powiedział na jakiej dawce będzie w gabinecie. Moja prośba ma uzasadnienie takie, że środki przeciwbólowe jakkolwiek zmniejszają ból pacjenta i nieco polepszają jego komfort życia, to dla mnie zakłócają badania diagnostyczne i terapię.

 

Diagnostyka

Po przeprowadzeniu wywiadu wstępnego dowiedziałem się, że bóle kręgosłupa nastąpiły kilka dni przed wizytą u mnie po dźwignięciu zbyt dużego ciężaru. Oznaczało to, że był to świeży uraz i należało zachować szczególną ostrożność. Pacjent przed wizytą u mnie zamiast 4 tabletek ketonalu wziął tylko jedną, co dla mnie konkretnie oznaczało, że badania diagnostyczne i tak będą lekko przekłamane oraz że muszę zachować szczególną ostrożność podczas terapii. Ponieważ pacjent nie miał żadnych badań obrazowych, więc jedynymi badaniami diagnostycznymi mogły być tylko moje testy kliniczne. Z wywiadu wynikało, że pacjent miał rwę kulszową, więc dla potwierdzenia diagnozy wstępnej zastosowałem test „Palce-podłoga” oraz Test Laseque,a.

Poprosiłem więc pacjenta, aby stanął do mnie bokiem i wykonał skłon w przód. Chciałem zmierzyć odległość od palców do podłogi przed terapią, aby mieć porównanie do odległości po terapii. Jakież było moje zdumienie kiedy pacjent będąc pod wpływem 1 tabletki ketonalu był w stanie odchylić się od pionu o jakieś 10-15 cm i dalszy skłon wykluczał ból pojawiający się w kręgosłupie.

 

 

 

Test Laseque'a był podobny. W pozycji leżącej już po oderwaniu prostej nogi w kolanie o kilka centymetrów pacjent odczuwał silnie narastający ból wzdłuż nogi i w odcinku lędźwiowym kręgosłupa.

 

Dodatkowo przeprowadziłem diagnostykę palpacyjną w celu wykrycia przykurczów mięśni na ciele pacjenta.

 

Terapia

Moja terapia była prosta i wynikała bezpośrednio z mojej koncepcji modelu matematycznego kręgosłupa. Zgodnie z tym modelem pacjent miał uszkodzony krążek międzykręgowy w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. A więc była to swego rodzaju rana, która zachowywała się taka samo jak każda inna rana. Ciało się broniło przed powiększeniem się rany wytwarzając silne napięcia mięśni wokół kręgosłupa i wzdłuż nerwu kulszowego. Wytwarzany w ten sposób ból w sposób naturalny uniemożliwiał pacjentowi skłony i dźwiganie ciężarów. Moim celem było zlikwidowanie bólu poprzez „przekonanie” układu mięśniowo-powięziowego pacjenta, aby się rozluźnił. Cel swój osiągnąłem za pomocą masażu rozluźniająco-przeciwbólowego zgodnie z zasadą Ardnta-Schulza. Mówiąc prościej musiałem dobrać taki masaż, który rozluźni napięte struktury ciała i zlikwiduje ból. Z racji tej, że masaż to moje bardzo czułe i wszechstronne narzędzie pracy – nie miałem z tym problemu. Po masażu pacjent poczuł wyraźną poprawę samopoczucia i ból wyraźnie się zmniejszył.

Kolejnym elementem była edukacja zdrowotna pacjenta. Moim zdaniem kluczem do sukcesu zdrowotnego było zachowanie się pacjenta poza gabinetem i radzenie sobie z bólem w warunkach domowych. W związku z powyższym nauczyłem pacjenta przyjmowania różnych pozycji ułożeniowych ciała, za pomocą których ból redukował się do zera, albo wyraźnie się zmniejszał. Nauczyłem pacjenta jak ma radzić z bólem w warunkach domowych. Ponieważ pacjentowi był potrzebny masaż rozluźniający przyciwbólowy kilka razy dziennie, więc dodatkowo nauczyłem jego narzeczoną prostych technik tej formy masażu. Narzeczona pacjenta miała bardzo miły i delikatny dotyk więc nauka prostych technik masażu rozlużniającego przeciwbólowego poszła gładko. Również ona uzyskała ode mnie wskazówki jak ma reagować na ból swego narzeczonego, co robić, a czego nie robić.

Czas trwania wizyty ok. godziny. Pacjent poczuł się zdecydowanie lepiej.

Na kolejnych wizytach w/w terapię uzupełniłem o zabiegi fizykoterapii, których celem było przyspieszenie procesu gojenia się rany pochodzącej od uszkodzonego krążka międzykręgowego. Zastosowałem więc zabiegi INTERDYN na dwóch wizytach. Na kolejnych dwóch zastosowałem ultradźwięki. Oba te zabiegi służyły mi zawsze jako coś w rodzaju rozgrzewki przez moim właściwym masażem rozluźniająco-przeciwbólowym. Dodatkowo zacząłem stosować wybrane techniki masażu tkanek głębokich oraz masażu tajskiego w celu większego rozluźnienia mięśni i przyspieszenia powrotu do zdrowia.

Poza tym na każdej wizycie zacząłem wprowadzać po kilka ćwiczeń rehabilitacyjnych z mego programu „Stop Dolegliwościom Kręgosłupa”.

 

Efekty zdrowotne

Efekty zdrowotne mojej terapii rwy kulszowej przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Bóle cofały się wręcz w sposób lawinowy, a pacjent bardzo szybko wracał do zdrowia.

Po czwartej wizycie pacjent odstawił leki przeciwbólowe i funkcjonował normalnie bez bólu i bez środków przeciwbólowych.

Po szóstej wizycie było nadal zero bólu, pacjent wykonywał już pełny zakres ruchu, mógł wyginać bez bólu kręgosłup w każdym kierunku.

Dla porównania zrobiłem mu test „Palce-podłoga” po 4 i po 6 spotkaniu

 

 

 

Po 4 spotkaniach pacjent zrobił ładny skłon w przód ale przy lekko zgiętych nogach. Po 6 spotkaniach przy skłonie w przód osiągnął odległość palców od podłogi równą 7 cm, co w medycynie uznawane jest za normę skłonu człowieka ze zdrowym kręgosłupem.

 

Powstaje więc naturalne pytanie, czy pacjent w ciągu tak krótkiego okresu czasu został cudownie uzdrowiony? Z mego doświadczenia wynika, że jest to mało prawdopodobne. Młody, silny organizm plus odpowiednio dobrana skuteczna terapia sprawiły, że chore tkanki bardzo szybko się rozluźniły i wzmocniły na tyle, że pacjent spełnia normy zdrowego człowieka. Jednocześnie jest to złudne, gdyż pełne zagojenie się rany to proces trwający 3-12 miesięcy w zależności od rodzaju rany. Zatem optymistycznie patrząc cieszę się z tego, że pacjent żyje bez bólu i może normalnie funkcjonować, ale do pełni zdrowia dużo mu jeszcze brakuje.

 

Pokazałem pacjentowi zakres ruchu w skłonie, do którego ma dążyć w procesie dalszej rehabilitacji. W ten sposób pacjent namacalnie wie, że taki zakres ruchu jest możliwy nawet w wieku 59 lat, a nie tylko w wieku 21 lat. Pacjent wie również, że choć osiągnął normę zdrowego człowieka, to jeszcze jest przed nim wiele miesięcy pracy nad sobą, aby osiągnął tę pewność, że rwa kulszowa mu się nie powtórzy.

 

 

 

Podsumowanie

Przykład mego pacjenta pokazuje, że rwa kulszowa nawet w fazie ostrej jest stosunkowo łatwa do opanowania jeśli zastosuje się odpowiednio dobraną skuteczną terapię. Moja forma terapii bazuje na moim własnym doświadczeniu w likwidowaniu własnych bólów kręgosłupa plus do tego stosuję własne patenty fizjoterapii inżynierskiej. W przypadku tego pacjenta zastosowałem po kolei: wywiad, testy diagnostyczne funkcjonalne Palce-podłoga, Laseque'a, dodatkowe testy własne (których nie opisywałem) polegające na sprawdzenie zakresu ruchów w stawach biodrowych, kolanowych i kręgosłupa, szczegółową diagnostykę palpacyjną, za pomocą której wykryłem wszystkie napięte struktury na ciele pacjenta. Po zdiagnozowaniu problemu przystąpiłem w sposób planowy do usuwania bólu za pomocą: pozycji ułożeniowych bezbólowych, masażu rozlużniająco-przeciwbólowego, edukacji zdrowotnej pacjenta i jego narzeczonej w zakresie pracy nad sobą w ramach indywidualnej rehabilitacji domowej, nauczyłem jego narzeczoną prostych technik masażu rozluźniająco-przeciwbólowego, nauczyłem pacjenta jak ma się zachowywać kiedy wróci ból lub zacznie narastać ból. Dla przyspieszenia procesu gojenia się uszkodzonych tkanek zastosowałem zabiegi fizykoterapii interdyn oraz ultradźwięki. Całość uzupełniłem odpowiednio dobranymi do stanu pacjenta ćwiczeniami z mego programu „Stop Dolegliwościom Kręgosłupa”. Całość uzupełniłem wybranymi technikami masażu tkanek głębokich i masażu tajskiego, których celem było rozluźnienie napiętych mięśni i zlikwidowanie bólu. Czas trwania jednej wizyty 50-60 min.

 

Janusz Danielczyk

Pasjonat Ruchu.

www.pasjonatruchu.pl

 

KOMENTARZE

  • ciekawe
    gdy miałem podobne kłopoty, jeszcze przed powstaniem przepukliny, to ketonal w zastrzykach działał jak placebo, tj. efekt ledwo zauważalny.

    Zawsze zachęcałem Pana, aby dawał Pan nauki, zamiast opowiadać tylko historie.

    Mógł Pan nauczyć czytelników, jak robić ów masaż rozlużniająco-przeciwbólowy, czy też prawidłowo interpretować próbę Laseque'a.

    To by się ludziom przydało, naprawdę przydało.

    A tak. ktoś zrobi sobie krzywdę, gdy w warunkach urazu wykona skłon diagnostyczny w przód, aby zmierzyć owe 7 cm.
  • @interesariusz z PL 09:17:06
    Panie Interesariuszu.
    Nie podejmuję zdalnej nauki masażu, czy odczytywania jakichkolwiek testów. Są do tego odpowiednie kursy, szkolenia, studia i tam osoby zainteresowane powinny się udać po naukę. Mogę się podjąć jedynie nauki indywidualnej w formie lekcji 1x1, ale w tym przypadku osoba zainteresowana musi do mnie przyjechać i się uczyć.
    Drugi temat z tym związany, to aby osiągnąć mistrzostwo, a przynajmniej pewność, w tym co się robi to nie wystarczy jakiś opis w książce, czy film instruktażowy w internecie. Potrzeba na to wielu godzin treningu.
    Więc Pana idea, że da się coś nauczyć poprzez internet nawet jeśli ja to łopatologicznie opiszę - jest zbyt mocno wygórowana.
    Trzeci temat to moje historie. W czasach kiedy ja miałem medyczną gwarancję, że nigdy więcej nie będę chodził normalnie - to jedyną nadzieją na lepszą przyszłość były właśnie podobne historie, które obecnie sam opisuję. Nie zawsze dotyczyły one stricte moich dolegliwości, ale ważne było, że komuś coś się udało wrócić do zdrowia. A skoro komuś się udało, to są równie dobre szanse, że i mnie się uda wrócić do zdrowia. Nikt mi nie podał gotowej recepty - zrób to i to, a będziesz zdrowy. Zasadniczo niemal wszystko musiałem sobie sam wypracować na zasadzie prób i błędów. Dzięki temu odzyskałem zdrowia, a teraz w tematach takich jak bóle kręgosłupa, czy stawów osiągnąłem poziom zdrowotny, który tak jakby z innej planety. Z jednej strony cieszę się, że w końcu mogę bawić się swoim ciałem, z drugiej chcę dać ludziom z podobnymi problemami przynajmniej cień nadziei, że nie wszystko stracone, że dużo fajnych rzeczy można w temacie swego zdrowia polepszyć.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu 19:29:30
    Test Laseque'a bardzo dobrze jest opisany w tej książce

    Testy kliniczne w badaniu kości, stawów i mięśni
    Klaus Buckup, Johannes Buckup, red. wyd. pol. Dariusz Białoszewski, red. wyd. pol. Anna Słupik 978-83-200-4806-3

    Poniżej przykładowy link na tę książkę - każdy może ją sobie zakupić w tej księgarni, albo w innej - jak komu pasuje

    https://medbook.com.pl/ksiazka/pokaz/id/12859/tytul/testy-kliniczne-w-badaniu-kosci-stawow-i-miesni-buckup-buckup-bialoszewski-slupik-wydawnictwo-lekarskie-pzwl

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @interesariusz z PL 22:52:34
    Panie Interesariuszu
    Bardzo dziękuję za ciekawe i twórcze komentarze. Może to dziwnie zabrzmi, ale od dłuższego czasu są one dla mnie pozytywną twórczą inspiracją.
    W wielu aspektach tego, co Pan opisuje ma Pan rację.
    Wydaje mi się też, że choć w szczegółach się nie do końca zgadzamy to w istocie sprawy myślimy o tym samym, a mianowicie o tym, że jak kogoś boli kręgosłup nawet bardzo mocno, to nie jest to równoznaczne z tym, że musi się to zakończyć operacją nawet jeśli autorytety medyczne tak zalecają.
    W praktyce realizacja tego, by pacjentowi pomóc skutecznie w pokonaniu choroby czy własnych ograniczeń napotyka na trudności, gdyż każdy organizm, a nawet psychika inaczej reaguje na chorobę i terapię. Stąd też jest wiele różnych metod skutecznej terapii, często metody te wzajemnie się uzupełniają albo nawet i wykluczają.
    Jeśli chodzi o Pana, to super, że Pan trafił na książkę prof. Rakowskiego - Kręgosłup w stresie. Kiedy prof. Rakowski pisał tę książkę, to w temacie kręgosłupa siedział już pewnie kilkadziesiąt lat i miał wszystko fajnie logicznie poukładane w jedną sensowną całość. Dodatkowo Pan w sposób właściwy odczytał tę książkę i dzięki niej odzyskał Pan zdrowie. Nie pamiętam, czy prof. Rakowski tę książkę napisał już jako profesor, czy też człowiek z doktoratem. Więc miał Pan również za sobą jakiś autorytet medyczny.
    Z kolei jeśli chodzi o moje metody terapii, to ja dopiero niejako wchodzę w temat. Kilka lat praktyki to jest NIC. Mam wiele niewiadomych, brakuje mi jeszcze jakiejś sensownej logicznej całości. Wiele tematów terapeutycznych opartych jest o moje prywatne doświadczenie i intuicję, którą wypracowuję oraz o doświadczenie ruchu, którego na dobrą sprawę chyba nikt medycynie nie traktuje poważnie. Mam tu oczywiście na myśli praktykę, a nie teorię, bo w teorii ruch to oczywiście kinezyterapia, którą się stosuje od dawna. Natomiast nie znam nikogo z medycyny poza mną, kto w swojej ofercie terapeutycznej kinezyterapię ceni bardziej niż np. terapię manualną. Nie mam też doktoratu z medycyny, więc niejako wartość tego co robię jest mniejsza w porównaniu z wartością tego co opisują różne autorytety naukowe.
    Odnośnie masażu, to podam Panu prosty przykład z mojej praktyki. Swego czasu przyszła do mnie ok. 65-letnia pacjentka ze zdiagnozowanym kompresyjnnym złamaniem kręgosłupa. Była ona z mężem. W tym stanie krytycznym nie dała się nawet dotknąć. A jednak zacząłem masaż rozluźniający dotykając ją delikatnie ok. 30 cm miejsca złamania. Po 15 minutach delikatnego masażu mogłem masować jej całe plecy z kręgosłupem włącznie gdzie chciałem i jak chciałem. Wydawało mi się, że jest już fajnie. Zachęciłem jej męża do nauki masażu rozluźniającego. Kiedy obserwował to, co robiłem wydawało się to banalnie proste. Po krótkiej nauce przystąpił on do masażu. Po jego najdelikatniejszym masażu - jaki potrafił tylko zrobić - pacjentka skakała z bólu "niemal pod sam sufit". Pytanie dlaczego. Po nim ja ją masowałem - robiłem z nią co chciałem - niemal zero bólu. Okazuje się, że on nie miał takiego czucia w palcach jakie ja miałem. Więc w tym przypadku odradziłem mu jakiekolwiek masaże i ograniczyłem masaże tylko i wyłącznie do moich osobistych.
    Panie Interesariuszu - mamy zupełnie różne doświadczenia w powrocie do zdrowia i to jest super, bo na to samo patrzymy z innej perspektywy. Pana pytania są dla mnie zawsze ulubionymi pytaniami. Będą kolejne artykuły. W kolejnych artykułach będę opisywał inne historie. Dzięki Pana pytaniom być może niektóre artykuły poprę zdjęciami lub filmami, aby ludziom lepiej przybliżyć to o co mi chodzi.
    W każdym razie - mam w tej chwili sporo sukcesów terapeutycznych w różnych schorzeniach. Są różne metody terapii, choć fundamentem mojej terapii jest zawsze ruch w takiej czy innej formie. Będę te historie sukcesywnie publikował i będzie mi niezmiernie miło, jak Pan zada mi kolejne pytania, a powtórzy te same.
    Ja sam również się rozwijam. Osiągnąłem pod względem sprawnościowym nieprawdopodobne możliwości, które publikować by zdrowym dać wizję rozwoju, a chorym pokazać, że zdrowie można odzyskać.
    W miarę upływu czasu sam nabiorę wprawy w pisaniu i pewnie prędzej czy później napiszę artykuł, w którym Pana i moje doświadczenie powrotu do zdrowia uda się połączyć w jedną wzajemnie uzupełniającą się całość.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031