Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
88 postów 76 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Problemy z odcinkiem szyjnym kręgosłupa a stanie na głowie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym opiszę 4 historie moich problemów z kręgosłupem szyjnym i sposoby jak sobie z nimi radziłem. Na koniec pokażę efekty zdrowotne moich działań terapeutycznych.

 

Ostatnio na forach internetowych czytam różne dramatyczne historie osób z problemami odcinka szyjnego kręgosłupa. Często osoby te do opisu dolegliwości dodają swoje zdjęcia RTG lub MRI kręgosłupa. W wielu przypadkach okazuje się, że kręgosłupy tych osób są w dużo lepszym stanie niż mój. Powstaje więc zagadkowe pytanie dlaczego przy porównywalnym stanie obrazowym kręgosłupa ze zdjęcia RTG mnie nic nie boli, a inne osoby przeżywają różne dramaty bólowe, parestezje i myślą o różnych wariantach operacji, aby ulżyć swemu cierpieniu?

 

W artykule tym opiszę 4 historie moich problemów z kręgosłupem szyjnym i sposoby jak sobie z nimi radziłem. Na koniec pokażę efekty zdrowotne moich działań terapeutycznych.

 

Drętwienia palców 2003

W roku 2003 miałem drętwienia trzech palców prawej ręki przez 24 godz. na dobę. Drętwienia były tak silne, że uniemożliwiały mi pracę na komputerze za pomocą myszki komputerowej. Jako grafik komputerowy miałem problem, gdyż fizycznie nie byłem w stanie kliknąć myszką komputerową. Palec wskazujący prawej ręki odmawiał mi posłuszeństwa, był zbyt słaby aby kliknąć myszką komputerową. Zdrętwiałe miałem 3 palce prawej ręki – kciuk, wskazujący i serdeczny. Otwieranie drzwi kluczem również sprawiało duże problemy. Włożenie klucza do zamka i przekręcenie go w zamku w wielu sytuacjach stawało się dla mnie wielkim wyzwaniem życiowym . W tym samym czasie z powodu bólu dużo bardziej mi dokuczały stawy kolanowe i odcinek lędźwiowy kręgosłupa niż szyjny. Moja wiedza medyczna była zerowa, więc nawet nie wpadłem na pomysł, że te drętwienia mogą pochodzić od odcinka szyjnego kręgosłupa. Leczenie w przychodni było skupione na stawach kolanowych i odcinku lędźwiowym, natomiast odcinek szyjny z racji tej, że nie skarżyłem się na ból był niejako na uboczu.

 

Jak sobie radziłem z drętwieniami palców? Otóż, abym mógł pracować na komputerze myszką komputerową – zamiast pracować prawą ręką – zacząłem pracować lewą ręką. Zamki zamiast otwierać prawą ręką, otwierałem lewą ręką. Na początku szło to opornie. Ruchy były kanciaste i niewygodne. Ale z czasem lewa ręka usprawniła się na tyle, że mogłem spokojnie pracować lewą ręką. W ten sposób prawą rękę niejako odciążyłem na kilka miesięcy i ona sama powolutku dochodziła do siebie.

 

Bóle kręgosłupa szyjnego 2012

Ciekawą historię bólową miałem w 2012 roku. Wtedy w sobotę miałem jechać samochodem 7 godz. na kurs instruktorski trenera personalnego. Tak się złożyło że dzień wcześniej tzn. w piątek wieczorem po swoich zajęciach wykonałem na materacu przewrót w przód, a potem bez rozgrzewki wykonałem przewrót w tył. W czasie wykonywania przewrotu w tył poczułem i usłyszałem, jak coś w kręgosłupie mi chrumknęło, zabolało i kiedy wstałem z materaca, to głowę miałem skręconą w lewą stronę o jakieś 45 stopni. Próba przekręcenia głowy do pozycji normalnej powodowała lawinowo postępujący ból kręgosłupa i karku nie do zniesienia. W pierwszej wersji myślałem, że złamałem kręgosłup, ale się okazało, że kręgosłup był cały. Kiedy wróciłem do domu bolał mnie przez cały czas odcinek szyjny kręgosłupa i kark. Jak położyłem się aby zasnąć, zacząłem przeżywać horror, gdyż znalezienie jakiejkolwiek pozycji bezbolesnej ułożenia głowy – graniczyło z cudem. Z kolei w czasie zasypiania za każdym razem budził mnie bardzo silny ból kręgosłupa. Jedyne o czym wtedy myślałem, to tyle, abym za nic na świecie nie wziął środków przeciwbólowych (choć były w apteczce na wyciągnięcie ręki). Nie wiem, jakim cudem udało mi się przespać 2 godziny. Potem obolały wstałem, wsiadłem w samochód i wolniutko pojechałem na drugi koniec miasta, abym mógł zabrać na kurs mego kolegę. Ból kręgosłupa szyjnego uniemożliwiał mi bezpieczne prowadzenie samochodu, więc dałem kluczyki koledze i poprosiłem aby on prowadził samochód. Jedyną prośbę, jaką do niego miałem to taką, aby omijał dziury w asfalcie i mocno zwalniał na przejazdach kolejowych, gdyż na każde drgnienie samochodu, mój kręgosłup reagował bardzo silnym bólem.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce zrozumiałem, ze czas na autoterapię. Autoterapia była bardzo prosta. Zauważyłem, że przy pewnych ułożeniach ciała ból się zmniejsza, jest ulga, a inne ułożenia ciała powiększają ból. Starałem się więc przyjmować pozycje ciała, które zmniejszały mi ból. Patrząc z boku wiłem się po prostu jak wąż w najprzeróżniejszych kierunkach. Patrząc z mojej strony – przyjmowałem pozycje, które przynosiły mi ulgę. W miarę upływu czasu ból się zmniejszał, a ilość pozycji, w których czułem się coraz lepiej wzrastała. W efekcie końcowym całego dnia pracy nad sobą, noc przespałem bardzo dobrze. Następnego dnia kontynuowałem tę samą autoterapię. Dzięki temu bez problemu mogłem wracać do domu samochodem jako kierowca. Dokładnie w czwartek, czyli 7 dnia po urazie byłem w ok. 90% sprawny i bez bólu.

 

Bóle kręgosłupa szyjnego 2015

Pewnego dnia wstałem z łóżka z bardzo dużym ograniczeniem skrętu głowy. Skręt głowy powyżej 30 stopni w jedną stronę był silnie bolesny. Zastanawiałem się od czego to się stało. Po kilku godzinach okazało się, że dzień wcześniej jechałem samochodem jako pasażer i zasnąłem na fotelu podczas jazdy samochodem. Spałem ok. 1-2 godz. w niewygodnej pozycji siedzącej. W trakcie podróży i po podróży nic nie czułem, ale następnego dnia rano mikrouszkodzenia związane z niewygodną pozycją w czasie snu podczas jazdy dały o sobie znać w postaci bólów kręgosłupa szyjnego.

Cóż zrobiłem. Podobnie jak poprzednio przyjmowałem pozycje głowy i szyi, które przynosiły mi ulgę. Przez następne dni poprosiłem znajomą, aby wyginała mi odcinek szyjny kręgosłupa w kierunkach, które przynoszą mi ulgę. Ona po prostu siłowo powiększała mi zakres ruchu w kierunkach przynoszących ulgę. Dziś można by to nazwać jakąś formą terapii manualnej. W ten sposób po 5-6 dniach było wszystko dobrze.

 

Bóle kręgosłupa szyjnego 2015 inny wariant

Któregoś dnia okazało się, że siedząc na krześle, przy pewnych ruchach głową pojawiał się znienacka bardzo silny ból kręgosłupa szyjnego z lewej strony. Te bóle były mocno denerwujące, gdyż zawsze kiedy siedziałem i coś robiłem, to w najmniej oczekiwanym momencie przy jakimś ruchu głową silny ból kręgosłupa szyjnego dawał mi się we znaki. Wielką zagadką była przyczyna tego bólu i w ogóle diagnostyka tego, co to jest za ból. W tym temacie zgłosiłem się do ok. 10 masażystów i fizjoterapeutów z prośbą, aby mnie zdiagnozowali. Tu w zależności od tego na kogo trafiłem uzyskiwałem jedną z poniższych odpowiedzi:

  1. nie wiem

  2. idź do lekarza

  3. nie mam czasu

W tamtym czasie z góry wiedziałem, że wizyta u lekarza zakończy się przypisaniem jakichś tabletek, których i tak bym nie brał. Więc wizyta u lekarza nie miała sensu. Postanowiłem więc sam siebie zdiagnozować Zrobiłem to tak. Położyłem się na brzuchu i poprosiłem swoją znajomą, której ufam, aby siadła mi okrakiem na udach i uciskała z łokcia kręgosłup raz z prawej strony, raz z lewej strony. Uciskanie zaczęła od kości ogonowej idąc co centymetr w górę przy każdym następnym uciśnięciu. Wiedziałem, że prędzej czy później dojdziemy do miejsca bólowego. W ten sposób doszliśmy do miejsca,w którym aż podskoczyłem z bólu. Było to dokładnie to miejsce które mnie bolało. Ponieważ moja znajoma nie miała pojęcia o medycynie, ani nawet o anatomii, więc pojawił się problem, jak ma mi przekazać które miejsce mnie boli. Z tym problemem poradziliśmy sobie tak, że wziąłem atlas anatomiczny i poprosiłem ją pokazała mi na zdjęciu miejsce w którym mnie boli. Okazało się, że miejsce bolesne było na poziomie c6/c7 z lewej strony tuż przy kręgosłupie, Ponadto dokładnie w tym miejscu miałem jakieś wybrzuszenie (coś w rodzaju wystającego bąbla). Wykonując ruchy głową w zakresie bezbolesnym – to wybrzuszenie się zmniejszało. I na odwrót wykonując głową ruchy bolesne – to wybrzuszenie się powiększało.

W ten sposób znając lokalizację bólu oraz jego mechanizm przystąpiłem do autorehabilitacji. Tym razem były to pozycje ułożeniowe ciała, autoterapia manualna polegająca na pogłębianiu zakresu ruchu przynoszącego ulgę oraz ćwiczenia rehabilitacyjne przynoszące ulgę. W tym przypadku czas trwania autorehabilitacji aż do całkowitego zaniku tego wybrzuszenia i uzyskania pełnego bezbolesnego zakresu ruchu wynosił ok. 6 miesięcy.

 

Co można zrobić samemu?

Jak Państwo zauważyli w każdym z tych 4 przypadków nie brałem żadnych środków przeciwbólowych. Takie moje podejście do terapii bólu związane jest ze specyfiką działania środka przeciwbólowego. Owszem przynosi on ulgę w bólu, ale jednocześnie zakłóca naturalne czucie ciała. Pod wpływem środka przeciwbólowego ból rzeczywiście się zmniejsza lub znika całkowicie, ale nie ma to wpływu na zaburzoną biomechanikę ciała. W takiej sytuacji pod wpływem środków przeciwbólowych wykonujemy tysiące ruchów pogłębiających mikrouszkodzenia patrząc z punktu widzenia biomechaniki ciała i jednocześnie o tym nie wiemy, gdyż środek przeciwbólowy likwiduje ból i w ten sposób zakłóca naturalne czucie bólu. Ja natomiast chciałem czuć ten ból w każdej niewłaściwej z punktu widzenia biomechaniki pozycji ciała. Dla mnie dużo ważniejsze było czucie bólu i własnego ciała niż to, żebym nie czując bólu pogłębiał mikrouszkodzenia niewłaściwymi ruchami ciała. Dzięki czuciu własnego ciała w każdej chwili miałem nieprzekłamaną informację o tym, które ruchy dla mego ciała są właściwe, a które są niewłaściwe. Dzięki takiemu rozwiązaniu miałem nieograniczone możliwości autoterapii. Bez środków przeciwbólowych jest bardzo łatwo poznać mechanizm bólu, czyli takie ruchy i pozycje ciała, które powiększają ból lub go zmniejszają. Jednocześnie człowiek bez środków przeciwbólowych jest bardzo wyczulony na ból.

Wykorzystałem znajomość tego mechanizmu bólu do autorehabilitacji. W każdym z w/w przypadków zaczynałem zawsze od bezbolesnych pozycji ułożeniowych, tzn. szukałem takich pozycji ułożeniowych głowy, ciała, rąk, w których ból był jak najmniejszy, albo znikał całkowicie.

Wraz z bezbolesnymi pozycjami ułożeniowymi pojawiały się możliwości ruchowe pogłębiające tę pozycję. Możemy to nazwać pewną formą terapii manualnej. Terapia ta przypominała coś w rodzaju porannego przeciągania się tylko, że w kierunkach i ułożeniach ciała takich, które przynosiły mi ulgę. Z kolei to wszystko razem wzięte było wskazówką do ćwiczeń, które przynoszą ulgę lub całkowicie likwidują ból.

Dzięki tym prostym zabiegom – mój organizm bardzo szybko się regenerował, a bóle szybko znikały. Najwięcej czasu zajęła mi autorehabilitacja drętwień palców w 2003 roku oraz likwidacja bólu w ostatnim przypadku. Likwidacja bólu w ostatnim przypadku zajęła mi ok. 6 miesięcy.

 

Powstaje też naturalne pytanie co ma zrobić osoba, która nie potrafi funkcjonować bez środków przeciwbólowych? Ma inne podejście do środków przeciwbólowych niż ja, albo nie potrafi poradzić z bólem tak jak ja sobie radziłem? W takiej sytuacji zalecam udać się do lekarza, zrobić notatki i punkt po punkcie stosować jego zalecenia do czasu, aż ból się wyciszy. Po wyciszeniu się bólu kolejna kontrolna wizyta i dalsza rehabilitacja zgodnie z zaleceniami lekarza lub fizjoterapeuty do czasu aż nastąpi pełny powrót do zdrowia o ile jest to możliwe.

 

Jest jeszcze coś, co odróżnia mnie od innych osób z problemami kręgosłupa. Jest to moje osobiste doświadczenie i wiedza o leczniczych właściwościach ćwiczeń, a ogólnie o ruchu. W praktyce wygląda to tak, że dla większości pacjentów moment, w którym ból (dyskomfort, drętwienia) znika jest niemal równoznaczny z zakończeniem leczenia/rehabilitacji. Dla mnie to dopiero początek kolejnego wielomiesięcznego, a czasami nawet wieloletniego okresu terapii, tzw. utrwalanie tego dobrego, co zrobiło już leczenie i rehabilitacja. Zatem w moim przypadku ja dalej regularnie ćwiczyłem i ćwiczę różne formy ćwiczeń ogólnousprawniających i wzmacniających, które traktuję dalej jako autorozwój siłowo-sprawnościowy i autorehabilitację. Okazuje się, że w czasie dolegliwości bólowych w naturalny sposób ograniczamy naszą aktywność fizyczną. To z kolei sprawia, że jesteśmy słabsi. Wraz z wiekiem mechanizm utraty siły i sprawności jest coraz silniejszy i szybszy. W skrajnych sytuacjach tydzień choroby, czy braku ruchu z powodu choroby sprawia, że stajemy się słabi pod względem siłowym jak dziecko. To właśnie w tym czasie jesteśmy najbardziej narażeni na powrót dolegliwości bólowych. W tym przypadku osłabione mięśnie nie radzą sobie z czynnościami życia codziennego i pojawiają się kolejne ogniska bólowe, kolejne mikrouszkodzenia, urazy. Potrzebne jest kolejne leczenie, które za każdym razem jest trudniejsze do realizacji z powodu pogłębienia mikrouszkodzeń związanych z niedoleczeniem stanu poprzedniego. W moim przypadku tego nie ma. Regularne ćwiczenia dostosowane za każdym razem do możliwości mego organizmu sprawiają, że organizm mój się regeneruje i wraca do normy.

 

Stanie na głowie

Na zakończenie przedstawię być może pewien fenomen medyczny dla jednych, a dla mnie codzienną pracę nad sobą, a mianowicie pokażę jak połączyć dyskopatię i stany zwyrodnieniowe odcinka szyjnego kręgosłupa ze staniem na głowie?

 

Otóż w roku 2015 uczestniczyłem w kursie instruktorskim hatha jogi. Byłem już na tyle sprawny i autozrehabilitowany, że mogłem wziąć udział w takim kursie. Jednak na zaliczenie kursu wymagane było stanie na głowie. Miałem 54 lata i nigdy w życiu przedtem takiej formy stania na głowie nie robiłem, więc musiałem się nauczyć tego stania na głowie od zera. Przyjąłem tu zasadę stopniowania trudności, czyli zacząłem od wykonywania elementów prostych i bezpiecznych, a kiedy je opanowałem, to potem przeszedłem do ćwiczeń coraz bardziej skomplikowanych. Najtrudniejszym momentem było uniesienie nóg w górę i stabilne stanie na głowie. Każdy upadek groził urazem kręgosłupa szyjnego. Potrzebna była więc asekuracja. Do nauki stania na głowie przystąpiłem niemal od końca. Zacząłem się zastanawiać, czy da się upaść tak, aby sobie nie zrobić krzywdy. Okazało się, że jest to możliwe, jeśli po utracie równowagi bardzo szybko wykona się przewrót. Przewroty nie sprawiały mi wtedy problemu. Ponadto ćwiczyłem na materacu, więc wejście w pozycję stania na głowie stosunkowo szybko nie było dla mnie problemem. Dużym problemem było utrzymanie równowagi podczas stania na głowie. Tutaj potrzebna była asekuracja, czyli osoby, które mnie znają i którym ufam. Takie osoby znalazłem. Kiedy miałem asekurację mogłem się spokojnie skupić na utrzymywaniu równowagi w pozycji odwróconej. W ten sposób poznawałem zachowanie swego ciała w takiej pozycji. W końcu stanie na głowie zrobiłem i kurs instruktorski hatha jogi ukończyłem bez problemu.

 

Z czasem jednak dla własnej przyjemności zacząłem to ćwiczenie utrudniać i nauczyłem się stania na głowie wchodząc do pozycji z prostymi nogami i schodząc z prostymi nogami.

Kolejny etap trudności to płynne (wolne) wejście do stania na głowie z prostymi złączonymi nogami i zejście z prostymi rozwartymi nogami.

Ostatni pomysł jaki przyszedł mi do głowy, to stanie na głowie bez podparcia rękami.

W końcu po wielu treningach na przełomie mego 58 i 59 roku życia w 2018 r. udało mi się pierwszy raz w życiu stanąć na głowie bez podpierania się rękami. Przykład mój pokazuje, że wiek nie ma większego wpływu na nasz rozwój siłowo-sprawnościowy pod warunkiem, że wiemy jak to zrobić.

 

W ten sposób niejako udowodniłem namacalnie, że w moim przypadku: dyskopatia, zwyrodnienia kręgosłupa, zapewne jakaś przepuklina kręgosłupa docelowo nie mają żadnego wpływu na to, jak się czuję i co mogę zrobić ze swoim ciałem. Jedynym lekarstwem w moim przypadku są tylko regularnie uprawiane ćwiczenia. Efekt zdrowotny jaki uzyskałem stosując autoterapię autoterapię odcinka szyjnego kręgosłupa opartą na ruchu można zawsze porównać z każdą inną formą terapii. Każdy inny terapeuta odcinka szyjnego kręgosłupa może zawsze spróbować nauczyć stania na głowie siebie lub swego pacjenta z problemami odcinka szyjnego kręgosłupa, zrobić mu zdjęcie i porównać z moimi osiągnięciami i moim staniem na głowie.

 

Ja swoją autoterapię zaczynałem od zdrętwiałych 3 palców prawej ręki w roku 2003. Fizycznie wtedy nie byłem w stanie kliknąć nawet myszką komputerową. Potem w latach 2012-2015 miałem różne urazy kręgosłupa szyjnego. Jeśli weźmiemy pod uwagę mój RTG kręgosłupa, to wyraźnie widać dyskopatię, niewielkie stany zwyrodnieniowe, możemy się również domyślać przepukliny jądra miażdżystego powodującej drętwienia palców.

Na obrazie RTG stan mego kręgosłupa jest bardzo podobny, a w wielu sytuacjach dużo gorszy niż kręgosłup na zdjęciach RTG pacjentów dramatycznie opisujących swoje zdrowie i beznadziejność sytuacji. Ja także miałem swoje dramaty związane z odcinkiem szyjnym kręgosłupa. Jednak forma autoterapii długofalowej oparta na regularnych ćwiczeniach sprawiła, że mój dramat zamienił się w zdrowie i radość z życia. Po kilkuletnich regularnych ćwiczeniach osiągnąłem stan zdrowia taki, że staję na głowie bez podpierania się rękami. A tego nie potrafi wykonać większość zdrowych, w sile wieku młodzieńców ze zdrowymi kręgosłupami.

 

Dziś jako fizjoterapeuta, trener personalny oraz instruktor hatha jogi i innych specjalności fitness mam ogromną wiedzę teoretyczną i przede wszystkim praktyczną o potędze leczniczej ruchu. Jednak kiedy zaczynałem autoterapię to tak jak większość z Państwa nie miałem żadnej wiedzy medycznej. Miałem tylko marzenia, aby palce prawej ręki nie drętwiały na tyle bym mógł kliknąć myszką komputerową. Z kolei przy bólach kręgosłupa marzyłem o tym, abym mógł funkcjonować bez bólu kręgosłupa. To, co wtedy robiłem to słuchałem „głosu” swego ciała stosując pozycje ułożeniowe ciała, w których ból się zmniejszał, albo znikał całkowicie. Do znalezienia pozycji ułożeniowej, która przynosi nam ulgę nie jest potrzebna jakaś wysokospecjalistyczna wiedza z medycyny. To może zrobić każdy.

 

Jak pokazuje praktyka – realia życia nie są zero-jedynkowe. Stąd każdy przypadek chorobowy trzeba rozważać indywidualnie. W moim przypadku z racji tej, że się mocno usamodzielniłem – istotą mego sukcesu zdrowotnego są trafne: diagnostyka oraz leczenie krótko i długoterminowe. U mnie wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Jeśli ktoś nie ma takich możliwości trafnej autodiagnozy i autoterapii, jak ja, to musi skorzystać z pomocy lekarza, fizjoterapeuty, osteopaty lub innego specjalisty znającego dany problem chorobowy. Moje zalecenie jest takie, że łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. Drugie to takie, że chorobę w stadium początkowym łatwo się leczy, natomiast wyleczenie choroby w stadium przewlekłym często graniczy z cudem. Więc za każdym razem zróbmy wszystko, co tylko jest możliwe, aby chorobę w stadium początkowym jak najszybciej rozpoznać (zdiagnozować) i całkowicie wyleczyć. Przy obecnym rozwoju medycyny jest to w większości przypadków możliwe. Jeśli ktoś ma już stan przewlekły, to taka osoba zasadniczo wymaga planowego i długotrwałego leczenia przez ludzi z bardzo dużym doświadczeniem i dużą wiedzą w zakresie leczenia danej jednostki chorobowej. Musimy pamiętać o tym, że im większy jest stan przewlekły tym bardziej na siebie nakładają się różne jednostki chorobowe i tworzą się nowe wzajemnie się zazazębiające dolegliwości, np. osoba chora na cukrzycę ma często ok. 40 kg nadwagi, do tego bóle kolan, bioder i kręgosłupa, miażdżycę i stan przedzawałowy albo przedudarowy, do tego jeszcze często jakąś zakrzepicę, problemy z tarczycą i oddychaniem oraz stany depresyjne. Przy takiej mozaice chorobowej trudno o znalezienie jednoznacznej przyczyny dolegliwości chorobowych i trudno jednoznacznie opracować skuteczne leczenie. Z drugiej jednak strony ten stan nie powstał z dnia na dzień, tylko jest efektem tego, że gdzieś w początkowym stadium leczenia coś zostało zlekceważone, zaniedbane, niewyleczone.

 

Mój przykład stania na głowie bez podpierania się rękoma proszę potraktować w kategoriach niezbadanych możliwości regeneracyjnych naszego organizmu. Poza osobami po udarze mózgu nie spotkałem jeszcze nikogo, kto bez udaru mózgu w wieku 43 lat miałby tak zrujnowany kręgosłup jak mój, że fizycznie nie byłby w stanie kliknąć myszką komputerową. Z drugiej strony też trudno znaleźć mi osobę 52 lat, która miałaby problemy z zaśnięciem z powodu bólu kręgosłupa szyjnego. To były moje punkty startowe, z których zaczynałem powrót do zdrowia.

Dziś po 15 latach od drętwień palców oraz po 3 latach od ostatnich bólów kręgosłupa niby z „tym samym kręgosłupem” bez problemu staję na głowie w różnych wariantach ułożenia rąk i nóg, a także staję na głowie bez podpierania się rękami. Jest to niby „ten sam kręgosłup”, ta sama dyskopatia, te same stany zwyrodnieniowe, być może ta sama przepuklina, ale niejako naturalnie – bo za pomocą ruchu – odnowiony i zregenerowany, który bez problemu radzi sobie z wyginaniem się w każdym kierunku bez bólu.

Nie każdy musi stawać na głowie, ale przypuszczam, że każdy w wieku 59 lat chciałby żyć bez bólów kręgosłupa odcinka szyjnego i bez różnego rodzaju drętwień palców, rąk, czy jakichś dziwacznych bólów barku i karku.

 

Na zakończenie kilka fotografii

 

1. RTG mego kręgosłupa szyjnego z roku 2003 – miałem wtedy 43 lata i drętwienia 3 palców prawej ręki takie, że fizycznie nie byłem w stanie kliknąć myszką komputerową.

 

 

 

Na zdjęciu widać wyraźnie zniesioną lordozę szyjną tak wielką, że zmieniła się w nienaturalną kifozę szyjną. Widać również dyskopatie i niewielkie zmiany zwyrodnieniowe. Z tytułu tego, że miałem drętwienia palców można się domyślać, że na co najmniej jednym z poziomów miałem przepuklinę jądra miażdżystego.

 

Powstaje naturalne pytanie, czy dziś po 15 latach mój kręgosłup jest w stanie lepszym czy gorszym? Obecnie mam 59 lat. Teoretycznie może być tylko gorzej.

Praktycznie poniższe zdjęcia i moje stania na głowie mówią same za siebie.

 

2. Stanie na głowie z nogami prostymi i rozwartymi – wykonałem je specjalnie dla Państwa dokładnie wczoraj 20 sierpnia 2018 roku.

 

 

 

3. Stanie na głowie bez podporu rąk – wykonane w lipcu 2018 roku na plaży w Kołobrzegu.

 

 

 

Życzę wszystkim dużo zdrowia i radości z życia.

 

 

Janusz Danielczyk

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa
Pasjonat Ruchu

www.pasjonatruchu.pl

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930