Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
89 postów 76 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Bóle kręgosłupa - efekty zdrowotne 2018

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym przedstawię efekty zdrowotne jak uzyskałem po 7 latach autoterapii kręgosłupa – stan na listopad 2018

 

Osoby zainteresowane szczegółowymi opisami z lat poprzednich odsyłam do odpowiednich artykułów, w których opisywałem swoją historię powrotu do zdrowia.

 

W tym artykule bardziej skupię się na efektach zdrowotnych

 

Na początek dla niewtajemniczonych krótka historia choroby

 

Historia choroby

 

W roku 2009 stan fizyczny mego organizmu ze względu na problemy ze stawami kolanowymi i kręgosłupem w telegraficznym skrócie był taki, że fizycznie jako 49-letni facet mogłem bezpiecznie nosić ciężar 5 kg na rękę. Każdy większy ciężar groził mi już urazem kręgosłupa albo urazem stawu kolanowego. Czterdziestodziewięcioletni panowie doskonale wiedzą, jak się czuje mężczyzna z tak marną siłą. Dodatkowo jak się okazało na próbie wysiłkowej – po przejściu ok. 260 metrów tempem spacerowym o prędkości 4 km/h mój organizm przekroczył maksymalną wartość tętna dla mego wieku do 175 uderzeń na minutę. Więc cokolwiek by nie mówić – pod względem siłowo-sprawnościowym bardziej przypominałem 80-letniego dziadka niż 49-letniego pełnego życia faceta.

 

W tym stanie rzeczy wiosną 2009 roku wyjmowałem z bagażnika samochodu panele zapakowane w paczkach o wadze 5-10 kg każda. Następnie taką paczkę zanosiłem do windy, potem jechałem na 10 piętro i z windy przenosiłem je do pomieszczenia Kilka takich paczek wyjąłem i zawiozłem na górę bez większych problemów. Przy jednej z ostatnich paczek zabolało mnie coś w kręgosłupa, przy następnej było jeszcze gorzej, a przy ostatniej ból się pogłębił tak mocno, że już nie mogłem chodzić. Następnego dnia z rana, jak wstałem to fizycznie nie byłem w stanie nalać wody z kranu do czajnika, ani utrzymać własnego ciężaru ciała na nogach dłużej niż 2-3 minuty w pozycji stojącej.

 

Bóle, których nabawiłem się podczas wyjmowania paneli były dość dziwne, ale skutecznie uniemożliwiały poruszanie się.

Jedna grupa bólów była z przodu.

Pierwszy ból był na wysokości splotu słonecznego. Kiedy stałem przed lustrem to nagle okolica splotu słonecznego załamywała się w jedną stronę sprawiając ogromny ból. Ten ból udawało mi się od razu likwidować poprzez bardzo silny siłowy wyprost tułowia do góry – rozciąganie tułowia. Wtedy miałem wrażenie, jakby coś wskakiwało na swoje miejsce i było OK. Ból ten powtarzał się kilka razy w ciągu dnia. Jednak udało mi się go szybko zlikwidować.

Drugi ból to był ból w okolicy prawego kolca biodrowego przedniego. Na ten ból wszystkie leczące mnie osoby były „głuche”. Dla tych osób ten ból tak jakby nie istniał, a mnie ten ból dawał się codziennie we znaki przez 24 godz. na dobę.

 

Druga grupa bólów to był ból z tyłu pleców, okolice lędźwi.

Ból ten narastał lawinowo w skali 1-10 do wartości ponad 10 przy próbie przewrócenia się z pozycji leżenia na plecach na obojętnie który bok. Również był nie do zniesienia kiedy stałem w jednej pozycji dłużej niż 3 minuty.

 

W tym stanie rzeczy udałem rozpocząłem standardowe leczenie kręgosłupa.

Najpierw zastosowano wobec mnie farmakologię – leki przeciwzapalne i przeciwbólowe przez 2 tygodnie. Efekt było lepiej na tyle, że mogłem już chodzić i utrzymywać ciężar ciała. Jednak tak się zdarzyło, że w tamtym czasie miałem koronarografię i musiałem po zabiegu leżeć w niewygodnej pozycji przez 12 godz. w szpitalu. Po tych 12 godzinach wszystkie bóle mi wróciły i musiałem zaczynać całą terapię od nowa.

Potem ze zmiennym szczęściem miałem rehabilitację w przychodni, leczenie w szpitalu uzdrowiskowym, leczenie za pomocą kinezjotapingu, leczenie akupunkturą. Każda z tych terapii (farmakoterapia, kinezyterapia, fizykoterapia (interdyn, laser, pole magnetyczne), kąpiele wodne, okłady borowinowe, akupunktura) dawała efekty podobne. Po terapii była poprawa w stylu ból kręgosłupa wyraźnie się zmniejszał lub znikał całkowicie tylko po to, aby potem samoistnie wrócić po 3-6 miesiącach. Najskuteczniejsza była kompleksowa terapia obejmująca laseroterapię, pole magnetyczne i akupunkturę. Bóle kręgosłupa znikły mi całkowicie chyba już po 5 zabiegach (przyjąłem 10 zabiegów) i wróciły samoistnie dopiero po 6 miesiącach od zakończenia zabiegów.

Łącznie leczono mnie przez 2,5 roku. W tym stanie rzeczy po 2,5 roku nieskutecznego leczenia, kiedy następnym razem bóle kręgosłupa mi wróciły podjąłem decyzję, że dziękuję lekarzom za dobre chęci i ich wkład pracy i dalej będę leczył się sam.

 

Samoleczenie bólów kręgosłupa

Decyzję o samoleczeniu podjąłem w listopadzie 2011 roku. Byłem wtedy laikiem medycznym. Miałem przed sobą dwa wyzwania życia. Pierwsze to zrobić to, czego nie udało się zrobić leczącym mnie lekarzom – wyleczyć swoje bóle kręgosłupa raz a dobrze. Drugie wyzwanie to pozbyć się bólów w okolicy prawego kolca biodrowego – którymi to nikt się nie zajmował.

 

Wszystkich zawsze interesuje jak mi się udało pozbyć tych obu rodzaju bólów.

Tajemnica sukcesu tkwi w mojej niezachwianej wierze, że to zrobię. Było tylko kwestią czasu kiedy to zrobię, albo inaczej jak długo będę czekał na pozytywne efekty zdrowotne? Drugi klucz do sukcesu to paradoksalnie fakt, że nie kończyłem medycyny, więc nie wiedziałem, że likwidacja obu rodzaju bólów była w tamtych warunkach niemożliwa. Dzięki temu miałem czysty umysł i determinację. Mówi się, że wiara czyni cuda. W moim przypadku właśnie ta wiara uczyniła cuda, a cała reszta to tylko dodatek do tej wiary. Więc najważniejszy klucz do sukcesu to pozytywna psychika. Tę miałem bez zarzutu.

 

Kolejne etapy to umiejętne wykorzystanie potencjału naszego ciała i czujników bioelektronicznych bólu zawartych w naszym ciele. Działanie tych czujników jest wyłączane lub skutecznie zakłócane poprzez zażywanie środków przeciwbólowych. Ja poszedłem zupełnie inną drogą. Odstawiłem wszelkie środki przeciwbólowe, gdyż chciałem czuć ból. Chciałem wykorzystać nieprawdopodobny potencjał najczulszego układu bioelektronicznych czujników bólu. Za pomocą tych czujników doskonale wiedziałem, która pozycja przynosi mi ulgę, a która sprawia narastanie bólu. Te czujniki również bezbłędnie informowały mnie o tym, które ćwiczenia są dla mego organizmu lecznicze, a które szkodliwe. Mając taką skromną wiedzę i umiejętność wykorzystania potencjału czujników bioelektronicznych bólu – nie pozostało mi nic innego, jak tylko konsekwentnie robić swoje.

 

Pierwszy etap terapii to pozycje ułożeniowe, które wynikają z prostych zasad biomechaniki i praw fizyki. Zauważyłem że przy pewnych ułożeniach ciała bóle się zmniejszają, przy innych narastają. W związku z powyższym przyjmowałem pozycje bezbolesne, lub najmniej bolesne. Wykonywałem te czynności kilka/kilkanaście razy dziennie.

 

Drugi etap terapii to ćwiczenia. O ćwiczeniach wtedy wiedziałem tyle, że mają działanie lecznicze, lecz nie wiedziałem, które i jakie ćwiczenia będą dla mego organizmu lecznicze, a które destrukcyjne. Tu bazowałem na eksperymencie wykorzystując czujniki bioelektroniczne bólu. Po prostu wykonywałem dane ćwiczenie w ciemno. Część ćwiczeń i ich sposobów wykonywania przynosiły mi ulgę, część wręcz przeciwnie – dyskomfort. Te które przynosiły mi ulgę kontynuowałem, ten które przynosiły dyskomfort odrzucałem. W ten sposób wypracowałem doświadczalnie swój program Stop Dolegliwościom Kręgosłupa.

W efekcie końcowym po 6 miesiącach samoleczenia zlikwidowałem swoje bóle kręgosłupa. Ostatnie bóle kręgosłupa miałem gdzieś marcu/kwietniu 2012 roku (dziś jest listopad 2018).

 

W temacie bólów prawego kolca biodrowego sytuacja była bardziej skomplikowana, gdyż zagadkowy był mechanizm tych bólów. Wg mego osobistego odczucia miałem wrażenie, że przyczyną tych bólów jest ułożenie mego tułowia w pozycji skrętnej w pionie powodujące napięcia i przeciążenia na poziomie prawego kolca biodrowego przedniego. Problem polegał na tym, że nikt nie potrafił tego potwierdzić. Osoby, które prosiłem, aby obejrzały moje ciało twierdziły, że żadnych skręceń nie widzą. Ostatecznie w latach 2015 roku udało mi się samemu te skręcenia odkryć i nad nimi zapanować w efekcie końcowym uzyskując 100% likwidację bólów prawego kolca biodrowego. Skręcenia tułowia były rzeczywiście trudno zauważalne gołym okiem.

 

Następne etapy samoleczenia to utrwalanie osiągniętych sukcesów zdrowotnych zgodnie z zasadą stopniowania trudności. Na tym etapie samoleczenia potrzebna była już szczegółowa wiedza z zakresu anatomii, fizjologii, biomechaniki, fizjologii, zasad treningu oraz anatomii, więc tę wiedzę sukcesywnie zdobywałem i uzupełniałem na kursach trenera personalnego, kursach instruktorskich fitness różnych specjalności, kursie instr. hatha jogi oraz na studiach z fizjoterapii, a następnie wdrażałem w życie. Ta wiedza plus moja determinacja, regularne ćwiczenia oraz pasja ruchu doprowadziły mnie do bardzo imponujących efektów zdrowotnych. Efekty te z roku na rok były coraz bardziej spektakularne. Poniżej przedstawiam państwu kilka efektów siłowo-sprawnościowych z okresu listopad 2018.

 

 

 

 

 

 

 

Warto zaznaczyć, że obecnie mam skończone 58 lat i jest to tylko cząstka ćwiczeń które obecnie wykonuję jako 58-latek. Oczywiście – nie jest to szczyt moich możliwości. Czuję w sobie jeszcze duży zapas możliwości siłowo-sprawnościowych, które w następnych latach po opanowaniu kolejnych poziomów trudności – ujrzą światło dzienne.

 

Na zakończenie pojawia się pytanie

 

Dlaczego moja autoterapia bólów kręgosłupa po 7 latach odniosła tak spektakularny sukces zdrowotny?

 

Kluczem do sukcesu w mojej autoterapii jest wykorzystanie potęgi wiary w sukces, a następnie potencjału mojej samoświadomości własnego ciała oraz wykorzystanie niezgłębionych możliwości informacyjnych pochodzących od czujników bioelektronicznych bólu zawartych w naszym organizmie. To wszystko zostało połączone z rzetelną wiedzą z zakresu fizyki, biomechaniki, fizjologii, medycyny oraz zasad prowadzenia treningu i wdrożone w życie zgodnie z zasadą stopniowania trudności. Jest to terapia indywidualna i celowana na schorzenia indywidualnej osoby, czyli mnie. Jednak aby teorię przełożyć na praktykę to trzeba praktykować, czyli regularnie ćwiczyć – i ja to właśnie robię.

 

Życzę wszystkim czytelnikom spektakularnych efektów zdrowotnych co najmniej takich samych jak moje.

 

 

Janusz Danielczyk

Pasjonat ruchu

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

www.pasjonatruchu.pl

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930