Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
90 postów 78 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Leczenie zwyrodnień stawów kolanowych za pomocą ćwiczeń

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym odpowiem na pytanie czy ćwiczenia leczą czy nie leczą?

 

Przeglądając literaturę dotyczącą leczenia i rehabilitacji narządu ruchu, a w szczególności zwyrodnień stawów kolanowych spotykam się z twierdzeniami, że ĆWICZENIA NIE LECZĄ.

 

Każdy z autorów tak twierdzących ma na ten temat swoją argumentację. I tak najczęściej w środowisku lekarskim głównym lekarstwem jest farmakologia. Jak ta zawodzi, to w ostateczności jest endoproteza stawu kolanowego. Z kolei w środowisku fizjoterapeutów obecnie bardzo duży nacisk kładzie się na terapię manualną w różnych odmianach. Fizykoterapia, czy lecznictwo uzdrowiskowe jest mniej więcej gdzieś pośrodku i raczej jest to działanie wspomagające farmakologię lub terapię manualną, a nie główne. Inne osoby bardzo duży nacisk kładą na właściwe żywienie i suplementację. O ile rehabilitacja za pomocą ćwiczeń ma jakiś sens, to leczenie ćwiczeniami brzmi dość dziwnie i praktycznie nie występuje.

 

W tym całym zamieszaniu zapomina się o Wojciechu Oczko nadwornym lekarzu królów polskich, który żyjąc w XVI wieku jako doktor medycyny sformułował twierdzenie, że Ruch zastąpi prawie każdy lek, podczas gdy żaden lek nie zastąpi ruchu

Więcej o Wojciechu Oczko znajdą Państwo tutaj https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Oczko

Dzisiaj studiując medycynę, mam wrażenie, że robi się bardzo dużo, aby działanie lecznicze ruchu uznać za działanie marginalne.

 

Powstaje więc pytanie, kto ma rację, czy XVI-wieczny doktor medycyny Wojciech Oczko, czy zwolennicy medycyny współczesnej, która bazuje na farmakologii i terapii manualnej?

 

Miałem okazję na sobie doświadczyć działania leczniczego tych wszystkich form terapii i spróbuję je Państwu przedstawić, a Państwo sami wyciągną odpowiednie wnioski.

 

W roku 2003 wiosną rozbolało się moje lewe kolano. Diagnoza – zwyrodnienia stawów kolanowych.

Zdjęcie RTG poniżej.

 

 

 

W lewym kolanie widać wyraźne zwężenie szpary stawowej typowe dla choroby zwyrodnieniowej stawów. Gdybym miał 80 lat każdy lekarz uznałby, że jest to związane z wiekiem. Natomiast ja miałem wtedy 43 lata. Powstała więc zagadka skąd takie katastrofalne zwężenie szpary stawowej. W tym stanie rzeczy fizycznie nie byłem w stanie postawić nawet jednego kroku w normalny sposób. Aby się jakoś poruszać mogłem jedynie powłóczyć nogą, co uniemożliwiało mi normalne funkcjonowanie, jak i wykonywanie pracy zawodowej. Powstało pytanie jak to leczyć?

W tamtym czasie w pierwszej kolejności udałem się do lekarza pierwszego kontaktu. Ten skierował mnie od razu do przychodni rehabilitacyjnej. W przychodni zaczęto mnie leczyć zgodnie z ówczesnymi standardami sztuki medycznej – farmakologia plus fizykoterapia. Efekt zdrowotny po 5 miesiącach tego typu leczenia był taki, że nadal fizycznie nie byłem w stanie postawić nawet jednego kroku normalnie. Ponieważ mój stan się nie poprawiał dowiedziałem się, że nigdy nie będę chodził normalnie, gdyż przyczyną zwężenia szpary stawowej jest starta chrząstka stawowa, a chrząstka stawowa się nie regeneruje. Powstało pytanie co dalej? W jaki sposób mam żyć, pracować, zarabiać na życie? Na te pytania nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Osoby do których zwracałem się o pomoc bezradnie rozkładały ręce. Jak widać w moim przypadku leczenie farmakologiczne wsparte fizykoterapią było zawodne.

Po 5 miesiącach profesjonalnego leczenia mój maksymalny zakres ruchu w stawie kolanowym lewym był taki jak na zdjęciu.

 

 

 

W tym stanie rzeczy we wrześniu 2003 roku trafiłem na terapię za pomocą ćwiczeń – kinezyterapię. Trafiłem na rehabilitantkę która mnie doskonale rozumiała. Jej lekarstwem były tylko ćwiczenia. Moje odczucia były takie. Po jednych zajęciach ćwiczeń czułem się lepiej niż po całym pięciomiesięcznym leczeniu farmakologią i fizykoterapią. Po trzecich zajęciach byłem w stanie zacząć chodzić normalnie bez lawinowo narastającego bólu. Powstał jeszcze problem pełnego zgięcia w stawie kolanowym. Tu znowu kolejne ćwiczenia. Pamiętam, że aby wykonać zwykłe przykucnięcie na całych stopach ćwiczyłem 3 x dziennie po godzinie przez 12 miesięcy. W końcu po 12 miesiącach regularnych ćwiczeń we wrześniu 2004 roku trzęsąc się z wysiłku jak galareta stanąłem przed swoją rehabilitantką i wykonałem swój pierwszy od 17 miesięcy pełny przysiad. Dla mnie było to mistrzostwo świata, a ona też się cieszyła z mego sukcesu.

 

Wspólnie z rehabilitantką uzyskaliśmy ogromny sukces terapeutyczny. Jednak czy to był jakiś wielki sukces medyczny? Wielu specjalistów medycyny na różne sposoby twierdziło, że to nic takiego wielkiego. Po prostu udało się. Niby każdy jest w stanie coś takiego zrobić. Dziwne, że nie robi, ale tak mi tłumaczono. Jednocześnie uświadamiano mnie, że to jeszcze nie koniec, abym się za bardzo nie cieszył. Bo są to zwyrodnienia. A zwyrodnienia to są zmiany trwałe, których nikt nie pokonał, więc mam pewne jak w banku, że bóle kolana mi wrócą. Jest to tylko kwestia czasu, mogą wrócić za rok, dwa, czy pięć lat. Jedno jest pewne bóle kolan prędzej czy później mi wrócą. Choć mogłem w miarę normalnie funkcjonować to niepokój w głowie pozostał. Dla bezpieczeństwa w związku ze swoimi problemami z kręgosłupem ograniczyłem noszenie ciężarów do 5 kg na rękę. Przy takim obciążeniu czułem się bezpiecznie. Większy ciężar był już dla mego organizmu przeciążeniem i groził mi urazem kręgosłupa, albo nawrotem bólów kolan. Ostatecznie choć osiągnąłem ogromny sukces terapeutyczny za pomocą ćwiczeń, to był to sukces połowiczny, gdyż w żaden sposób nie byłem w stanie uzasadnić, że jest to sukces trwały. Wśród medycznych pesymistów powołujących się na różne autorytety medyczne byłem bez szans.

 

Szczęśliwy, że mogę nie tylko chodzić, ale nawet biegać, skakać i tańczyć przez kolejne lata, aż do listopada 2011 roku nic w temacie kolan nie robiłem. W związku z kolejnym zawodnym leczeniem moich bólów kręgosłupa w listopadzie 2011 w sposób świadomy zrezygnowałem w ogóle z leczenia wg kanonów medycyny akademickiej, a zacząłem leczyć siebie sam za pomocą ćwiczeń.

 

Zacząłem od ćwiczeń prostych, które z miesiąca na miesiąc i z roku na rok utrudniałem uzyskując spektakularne efekty zdrowotne i sprawnościowe. Znowu były dyskusje i udowadnianie mi, że na dobrą sprawę nic takiego nie zrobiłem, tylko zwiększyłem siłę i elastyczność mięśni. Oczywiście zagadką było, dlaczego inne osoby nie potrafią zrobić tego samego co ja zrobiłem, skoro to bardzo proste i dlaczego mnóstwo osób w Polsce cierpi na bóle kręgosłupa i stawów kolanowych. Znowu brakowało mi jakiegoś argumentu medycznego, który by pokazał, że jednak ćwiczenia leczą.

 

W końcu w roku 2018 po piętnastu latach od pojawienia się zdiagnozowanych zwyrodnień stawu kolanowego dla zwykłej ciekawości zrobiłem sobie zdjęcia RTG kolan. Ciekawiło mnie, czy moje ćwiczenia leczą i w jakim zakresie oraz czy powstały zmiany w stawie kolanowym wykrywalne za pomocą RTG, czy też rzeczywiście moi rozmówcy mieli rację i nic się nie zmieniło.

 

To co zobaczyłem na zdjęciu RTG przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Aby to zobrazować ułożyłem oba lewe kolana obok siebie. Widok jak na zdjęciu poniżej.

 

 

 

To samo lewe kolano po 15 latach leczenia ruchem z punktu widzenia szpary stawowej wygląda niemal jak NOWE. Tak też się czuję. Dzięki ćwiczeniom odzyskałem zdrowie i zmieniłem strukturę swego ciała na poziomie mikro.

 

Dziś oprócz tego, że mogę chodzić, biegać, skakać i tańczyć, to równie dobrze mogę wyginać śmiało ciało, a szczególnie stawy kolanowe tak samo, jak młodzi wysportowani gimnastycy/akrobaci i to nie wszyscy. Bo się okazuje, że stanie na głowie z nogami zaplecionymi w lotosie pokazane na zdjęciu poniżej jest dla niektórych młodych akrobatów/gimnastyków poza zasięgiem ich możliwości.

 

 

 

W artykule tym pokazałem możliwości lecznicze ćwiczeń w leczeniu choroby zwyrodnieniowej moich stawów kolanowych. Każdy z Państwa jest w stanie namacalnie porównać mój stan na początku choroby w wieku 43 lat i po 15 latach leczenia ruchem.

 

Wracając do Wojciecha Oczko - nadwornego lekarza królów polskich Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Miał on absolutną rację mówiąc w XVI w., że ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale żaden lek nie zastąpi ruchu. Mój konkretny przykład to przełożenie tego powiedzenia na praktykę w XXI wieku.

 

Ja za pomocą ćwiczeń odzyskałem zdrowie i dalej je doskonalę za pomocą różnych form ruchu zbliżając się do 60-tki w zdrowiu i wielkiej sprawności fizycznej, która w wielu aspektach osiągnęła poziom wysportowanego młodzieńca w kwiecie wieku.

 

Na zakończenie powstaje naturalne pytanie dlaczego lekarze wolą leczyć lekami, fizjoterapeuci wolą terapie manualne, a dietetycy raczej skupiają się na diecie. Odpowiedź wydaje się być prosta. Każdy człowiek robi to, co lubi, w co wierzy, w czym dobrze się czuje. Osobiście nie mam nic przeciwko lekom, terapii manualnej, czy diecie, tylko trzeba wiedzieć co, gdzie i kiedy zastosować oraz znać ograniczenia każdej formy terapii. Za pomocą leków można wiele dobrego zrobić, ale szpary stawowej w stawie kolanowym się nie powiększy. Czy jest to możliwe do zrobienia za pomocą terapii manualnej? Na krótki termin może i tak, ale na długi termin przy stanach przewlekłych raczej mało prawdopodobne. Dieta z kolei dostarcza nam mikroelementów potrzebnych do życia, ale grawitacji nie pokona i szpary w stawie kolanowym nie zwiększy. Kolejny temat związany z ćwiczeniami jest taki, że ich lecznicze działanie nie jest natychmiastowe. Ćwiczenia wymagają przede wszystkim regularności, odpowiedniego dobrania i przede wszystkim właściwego wykonania. Teoretycznie każdy fizjoterapeuta, lekarz, czy dietetyk na slajdach jest w stanie przygotować odpowiednie ćwiczenia na terapię stawów kolanowych. Lecz jeśli sam regularnie nie ćwiczy, to nie ma pojęcia jak dane ćwiczenie u konkretnego pacjenta działa. Również nie ma pojęcia jak to ćwiczenie wykonać w danym konkretnym przypadku szczególnie wtedy, kiedy pacjenta coś boli. Więc na poziomie teorii niemal każdy jest mądry, ale kiedy przyjdzie do praktykowania to tylko są nieliczni, który regularnie praktykują ruch. Więc i nieliczni są w stanie wykorzystać potencjał leczniczy ruchu.

 

Wiele osób podziwia dziś mnie za determinację i regularność ćwiczeń. Ja na to patrzę inaczej. Ćwiczę nie po to, aby mnie ktoś podziwiał, tylko ćwiczę po to, by być zdrowym i sprawnym. Moim celem, jak wielokrotnie wspominam - jest być czynnym zawodowo fizjoterapeutą do setnych swoich urodzin, albo i dłużej będąc w pełni zdrowia i sprawności fizycznej. Więc niejako z założenia muszę prowadzić inny styl życia niż większość, która ledwo dożywa 80-tki i to często w bólu i cierpieniu. Czy mi się uda być czynnym zawodowo fizjoterapeutą do setki – zobaczymy. Czas pokaże.

 

Życzę wszystkim czytelnikom spektakularnych efektów zdrowotnych co najmniej takich samych jak moje.

 

Janusz Danielczyk

Pasjonat ruchu

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

www.pasjonatruchu.pl

Prywatny Gabinet Fizjoterapii

KOMENTARZE

  • @Autor
    Potwierdzam zasadność i skuteczność ćwiczeń, niezależnie od wieku.
    Polecam również aseksualne używanie komputera na stojąco (dostępne są odpowiednie pulpity).
    Łatwiej odejść od kompa, bez odrywania zasiedziałej sempiterny.
  • @1abezmetki 02:49:43
    cha cha - dawno nie słyszałem tego zacnego słowa "sempiterna" ... dostałem nie raz w sempiternę pasem, ale to była poprzednia epoka geologiczna ;)

    [dla łacinników: semper + aeternus]

    pozdr
  • @MacGregor 10:25:40
    "chodzi o to, żeby język giętki..."
    My pleasure Sir.
    Kind regards,
  • witam,
    życzliwie patrząc na Pana publikacje,
    nadmieniam, że zamieszczanie zdjęć RTG wielkości znaczka pocztowego mija się z celem, jeśli jest nim zobrazowanie choroby.

    Z drugiej strony, to zwyrodnienie to tylko zwężenie szpary. Co mają robić ci, którym pojawiają się narośla kostne?
  • @1abezmetki 02:49:43
    niestety, z ćwiczeniami jest jak z homeopatią,
    mogą poprawiać, lub pogarszać stan,

    największym wyzwaniem są te, które początkowo pogarszają stan,
    do nich trzeba mieć mistrza.

    ----------------------------------
    o co chodzi z tą "aseksualnością"?
  • Elastyczny bandaz mnie pomaga.Po prostu trzyma kolano w kupie.
    https://www.youtube.com/watch?v=0cqUZjjxak0
  • @interesariusz z PL 19:02:05
    ""o co chodzi z tą "aseksualnością"?""
    -A o to, żeby "nie p........ć godzinami na stojąco", jak jaki "kwadratowy" (ludowe, ironiczne określenie I sekretarza, za jego "siermiężność",ćmił np. papierochy m-ki "Giewont", synonimiczne z PRLem, jak żyletki "Rawa Lux", połówkami w drewnianych "lufkach", w opinii ludowej, najzdrowszych, jeśli z wiśniowego drzewa!).
    -Tak naród niewdzięczny przed świętami, komentował przemówienia Gomułki kiedy ten, uzasadniając kolejne podwyżki cen żywności, argumentował, że przecież rekompensowały je obniżki cen lokomotyw i statków pełnomorskich ( w czasach, kiedy jeszcze jeszcze mieliśmy stocznie z prawdziwego zdarzenia):-))
  • zdjęcie obrazowe
    Dziękuję wszystkim za ciekawe komentarze
    W nawiązaniu do wielkości mego zdjęcia RTG na ekranie mego monitora ma ono wymiar ok. 10x14 cm. Jest ono w na tyle dobrej rozdzielczości, że przy wymiarach dwukrotnie większych, czyli 20x28 cm jest ono bardzo dobrze czytelne i ma wielkość mniej więcej dwukrotnie większą od rozmiaru zdjęcia RTG na kliszy. Więc nie jest źle.
    Natomiast jeśli ktoś czyta moje artykułu ze smartfona, to rzeczywiście ma problem, ale zawsze może przejść na komputer i ciekawsze zdjęcia obejrzeć na komputerze lub je powiększyć w jakimś programie graficznym.
    Kolejny temat z tym związany, to wydaje mi się, że Pan Interesariusz zbyt wielką wagę przywiązuje do wiarygodności zdjęcia RTG pod względem diagnostyki. Aby ukazać o co mi chodzi posłużę się przykładem dotyczącym badania dużo dokładniejszego od RTG jakim jest rezonans magnetyczny.
    Otóż przychodzą do mnie 3 grupy pacjentów:
    Grupa 1 - to tacy pacjenci, którzy wg MRI w ogóle nie powinni do mnie przyjść, gdyż ich kręgosłupy czy inne części ciała są tak zniszczone, że wydaje się, że nie pozostaje im nic, tylko łóżko i bardzo silne środki przeciwbólowe. A jednak pacjenci sprawnie się poruszają, a nawet biegają i to bez bólu, albo z niewielkim bólem
    Grupa 2 to ich przeciwieństwo - wg MRI są zdrowi. Nic im nie powinno dolegać. A przychodzą do mnie i zwijają się z bólu.
    Grupa 3 to bardzo dziwna grupa, u której to co widać na rezonansie nie ma nic wspólnego z ich dolegliwościami np. pacjent na MRI ma przepuklinę jądra miażdżystego na poziomie C6-C7 i na dobrą sprawę powinien mieć drętwienia palców i jakieś bóle w okolicy szyi, a zamiast tego boli go gdzieś w łopatce i np. w łokciu.
    U tych pacjentów wynik rezonansu magnetycznego nie ma nic wspólnego, albo ma niewiele wspólnego z jego problemami bólowymi.
    Podobnie i u mnie patrząc od strony pacjenta. Na RTG widać zmniejszenie szpary w stawie kolanowym. Wszystko wskazuje na to, że to zwężenie szpary stawowej to tylko jakaś niewielka cząstka przyczyn. Problem u mnie polegał na tym 15 lat temu - podobnie jak u wielu pacjentów obecnie - że skupiono się tylko na tej szparze, nie zbadano mnie dokładnie i leczono wg ówcześnie przyjętych standardów leczniczych. Takie leczenie wg standardów medycznych traktuje się naukowo, czyli dla X% pomaga, a dla Y% nie pomaga. Ja byłem akurat w tej grupie osób, której takie standardy lecznicze nie pomagały.
    Patrząc od mojej strony jako pacjenta wtedy fizycznie nie byłem w stanie utrzymać własnego ciężaru ciała na własnych nogach, czyli idąc do sklepu mogłem pójść zakupić co najwyżej gazetę a i tak w obie strony szedłbym powłócząc nogą. To był początek - rok 2003. Teraz po 15 latach mogę pójść do tego samego sklepu po gazetę, ale z żoną na placach. Żona waży ok. 64 kg. Proszę więc porównać ciężar gazety i ciężar mojej żony. Możemy przyjąć, że gazeta waży dla prostoty obliczeń 1 kg (wynik mocno zawyżony). Z kolei żona waży 64 kg. Więc swoją wytrzymałość powiększyłem 64-krotnie co w przeliczeniu na procenty daje 6400%. Zatem można zadać pytanie każdemu pacjentowi co by zrobił, aby wytrzymałość swocih bolących stawów powiększyl chociaż dwukrotnie (o 200%) mając nadzieję że to zmniejszy ból. Pacjent zrobi dużo, a w skrajnych przypadkach przyjedzie na leczenie z drugiego końca Polski. Ja tę wytrzymałość zwiększyłem o 6400%. Tego nie zrobią wg mnie żadne leki, ani żadna inna terapia. Jedyna możliwość osiągnięcia tak spektakularnego zwiększenia wytrzymałości stawu to tylko odpowiednio dawkowane ćwiczenia. Ja to właśnie zrobiłem i wygrałem. Odzyskałem zdrowie i tego wszystkim życzę. Pokazałem, że za pomocą ruchu można odzyskać zdrowie i poprawić wytrzymałość swoich tkanek - w tym przypadku o 6400%. W innych sytuacjach udało mi się tę wytrzymałość tkanek powiększyć jeszcze więcej. I to jest potęga lecznicza ruchu.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk
  • @Pasjonat Ruchu 20:02:32
    szanowny Panie,
    moja przeglądarka podaje, że zdjęcie kolan ma 199×137 pikseli,

    to jak większa ikona.
  • @interesariusz z PL 20:29:02
    Rzeczywiście ma Pan rację. Oryginał jest w takiej rozdzielczości, o jakiej Pan pisze, a na ekranie monitora mojego wymiar po przeskalowaniu jest taki jak napisałem. U mnie na ekranie 22 calowego monitora wszystko widać bez zarzutu.
    Jeśli Pan potrzebuje większy wymiar, to proszę podać maila, to prześlę go Panu w większej rozdzielczości.

    Pozdrawiam
    Janusz Danielczyk

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31