Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Zabójstwo Adamowicza Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
92 posty 78 komentarzy

Terapia Naturalna Ruchem

Pasjonat Ruchu - różnorodne ćwiczenia i formy ruchowe przywracające zdrowie i sprawność ruchową

Czy można kupić zdrowie za gotówkę?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W artykule tym odpowiem na pytanie czy zdrowie można kupić za gotówkę?

 

Dziś jest 23.12.2018. Od wielu lat obserwuję pewne tendencje marketingowo-reklamowe, które sprawiają wrażenie, że zdrowie można kupić za gotówkę.

 

W TV reklamach - niemal na każdą dolegliwość dostępny jest lek lub seria leków. Przedstawiciele firm sprzedających suplementy zachwalają prozdrowotne zalety suplementacji. Na studiach medycznych wykładowcy starają się przekazać najnowocześniejszą wiedzą na temat różnych form leczenia. Oprócz tego tzw. paramedycyna rozwija się w najlepsze. Wszystko to sprawia wrażenie, że wystarczy jeden lek, może kilka suplementów, nowoczesna metoda leczenia, a jeśli ta zawiedzie to forma leczenia paramedycznego i będziemy ZDROWI. W praktyce każdy z tych elementów możemy zakupić. Ponieważ to wszystko jest od ręki, wydaje się więc, że możemy sobie zdrowie zakupić za gotówkę.

 

Jakże jest wielkie zdziwienie osób wyczekujących na wizytę u lekarza w przychodniach lekarskich. Większość z tych osób stosuje co najmniej jedną z tych form poprawy zdrowia, a efektu jak nie było tak nie ma albo efekt jest symboliczny. W mojej specjalności pacjenci latami leczą bóle kręgosłupa, stawów i wszelkich innych części ciała z psychiką włącznie, a jak bolało przed leczeniem, tak boli po leczeniu, albo poprawa zdrowia jest symboliczna. Powstaje naturalne pytanie gdzie jest błąd?

 

Na część pytania w zeszłym wieku odpowiedział kanadyjski minister zdrowia i opieki społecznej Marc Lalonde w swoich badaniach naukowych, które opublikował w 1981 roku w

A new perspecive on the health of canadians

www.phac-aspc.gc.ca/ph-sp/pdf/perspect-eng.pdf

 

W badaniach tych zajął się wpływem 4 czynników na nasze zdrowie: genetyka, środowisko, styl życia oraz opieka zdrowotna

Wg jego badań okazało się, że wyniki wpływu na nasze zdrowie w/w poszczególnych czynników są w przybliżeniu takie:

genetyka 20%

środowisko 20%

styl życia 50%

opieka medyczna (lekarska) 10%

Piszę w przybliżeniu - dla łatwości zapamiętania, po szczegóły odsyłam do w/w publikacji.

 

Co jest ważne. Jak Państwo zapewne zauważają - większość ofert poprawy zdrowia dotyczy wszelkich form "opieki medycznej" - leki, leczenie, dieta lecznicza, suplementacja itp.

Jak zbadał Lalonde - to wszystko razem wzięte stanowi tylko 10% szans na poprawę zdrowia.

Fundamentem naszego zdrowia wg Lalonda jest styl życia jaki prowadzimy, a więc to wszystko na co mamy wpływ, co sami możemy wypracować własną ciężką pracą nad sobą. Tu zasada jest prosta - podejmujemy właściwe decyzje - odzyskujemy zdrowie, podejmujemy niewłaściwe decyzje - tracimy zdrowie.

 

W tym kontekście Lalonde w sposób naukowy wyjaśnił mój spektakularny sukces w odzyskaniu zdrowia. Po prostu na pewnym etapie życia dokładnie - "od listopada 2011 roku wziąłem swoje życie i zdrowie w swoje ręce". Mówiąc inaczej - zmieniłem swój styl życia z chorego na zdrowy i odzyskałem zdrowie. Wg Lalonda może to zrobić każdy, gdyż zmiana stylu życia z chorego na zdrowy gwarantuje nam 50% sukcesu, a więc jest pięciokrotnie skuteczniejsza od opieki medycznej.

 

Warto by jeszcze zwrócić uwagę na definicję zdrowia. Wg WHO

Zdrowie jest stanem pełnego, dobrego samopoczucia/dobrostanu (wellbeing) fizycznego, psychicznego i społecznego, a jednostki lub grupy muszą mieć możliwość określania i realizowania swoich dążeń, zaspokajania potrzeb, a także zmiany środowiska bądź radzenia sobie z nim. Dlatego zdrowie jest postrzegane jako zasób życiowy, a nie cel życia. Zdrowie jest pojęciem pozytywnym, obejmującym zasoby osobiste i społeczne oraz możliwości fizyczne, a nie tylko brakiem-obiektywnie istniejącej-choroby, czy niepełnosprawności.”

https://ekaloria.pl/zdrowie/

 

Definicja ta jest dobra na potrzeby nauki, pisania artykułów naukowych, czy prowadzenia badań naukowych. Określa pewne wartości w sposób bardzo ogólny wystarczający na potrzeby nauki.

 

W praktyce jednak jeśli się bliżej przyjrzymy tej definicji to się okaże, że jest ona nieprecyzyjna. Podam prosty przykład z mojej praktyki fizjoterapeutycznej. Mam dwóch pacjentów. Pierwszy ma zwyrodnienia i przepukliny kręgosłupa i czuje się dobrze, nic go nie boli, jest pełen życia. Na dobrą sprawę czuje się tak dobrze, że nie ma potrzeby chodzenia do lekarza. Drugi pacjent to skrajne przeciwieństwo pierwszego. Wg badań lekarskich jest zdrowy. Badania krwi w normie, wg rezonansu nie ma zwyrodnień, nie ma przepuklin, a jednocześnie zwija sie z bólu. Ten pacjent dla odmiany odwiedza różnych lekarzy, szuka u nich ratunku, a oni są bezradni, gdyż wg badań lekarskich pacjent jest zdrowy.

 

Ja - kiedy byłem chory przeżywałem podobną sytuację. Kiedy nosiłem ciężary o wielkości 5 kg na rękę, nie forsowałem się, nie wchodziłem po schodach wyżej niż na trzecie piętro, nie biegałem, to było całkiem nieźle. Kiedy zrobiłem spacer ok. 2 km to czułem to w nogach przez cały dzień, ale wg definicji zdrowia można by uznać, że pod względem psychiki byłem zdrowy. Ratowały mnie badania obrazowe, gdyż miałem zwyrodnienia stawów kolanowych, zwyrodnienia kręgosłupa, więc zawsze mogłem uważać się za chorego. Ten stan trwał od roku 2003 do listopada 2011.

 

Kiedy w listopadzie 2011 podjąłem decyzję, że sam wrócę do zdrowia i będę mógł robić to co zechcę i w końcu cieszyć się życiem bez bólu - miałem przed sobą nie lada wyzwanie, gdyż powstało automatyczne pytanie, czy dam radę być lepszy od opieki medycznej? Wtedy jeszcze nie znałem badań Lalonda. Jednak swoje działania prozdrowotne oparłem na swojej zmianie stylu życia. W moim przypadku tą zmianą była koncentracja na ćwiczeniach. W ćwiczeniach i pracy nad sobą szukałem ratunku. Po latach okazało się, że moja decyzja to był strzał w dziesiątkę. Z czasem ten ruch udoskonaliłem pod względem wiedzy i wykonania i doprowadziłem niemal do mistrzostwa. Dzięki temu stawałem się z roku na rok coraz szybszy, silniejszy, sprawniejszy, bardziej wytrzymały. W końcu doszedłem do tego, że w wieku 58 lat zacząłem ustanawiać swoje nowe spektakularne efekty zdrowotne. Mam na tyle dużą wytrzymałość fizyczną i psychiczną, że mogę jednocześnie prowadzić firmę, studiować medycynę (fizjoterapię) razem z młodymi i prowadzić praktykę fizjoterapeutyczną oraz rozwijać swoje różne zainteresowania. Kiedy porównam swoje możliwości siłowe i wytrzymałościowe to obecnie jestem ok. czterokrotnie silniejszy i bardziej wytrzymały w wielu aspektach życia i pracy. Automatycznie jawi się pytanie - który z pracodawców nie zechciałby mieć czterokrotnie wydajniejszego pracownika niż ma obecnie? Albo który pracownik nie chciałby być czterokrotnie bardziej wydajny. Który facet nie chciałby być czterokrotnie silniejszy, czy bardziej wytrzymały do tego, co prezentuje obecnie?

 

Okazuje się więc, że nawet definicja zdrowia przyjęta przez WHO jest bardzo uproszczona i nie obejmuje wszystkich aspektów życia człowieka.

 

W moim przypadku powrotu do zdrowia jest jeszcze jedna ciekawa rzecz. Przez cały czas wiele osób próbowało mnie na wszelkie sposoby przekonać do specjalnych diet, suplementacji, czy leków wspomagających. Nie mam nic przeciwko dobrej diecie, suplementacji, czy przeciwko odpowiednio dobranym lekom. Lecz na swoje potrzeby jako lekarstwo wybrałem tylko ruch. Więc mam czystą sprawę. Nic poza ruchem ani nie zakłóca, ani nie wspomagało mego powrotu do zdrowia. Nic też poza ruchem - nie ma wpływu na moje obecne zdrowie.

Mówiąc inaczej na swój powrót i utrzymanie zdrowia wg Lalonda zmieniłem swój styl życia na styl oparty na różnych formach ruchu. Na specjalne diety, suplementacje oraz leki zawsze będę miał czas, a póki co nie są mi one potrzebne. Ruch zapewnia mi zdrowie, sprawność i witalność potrzebną do realizacji swoich marzeń.

 

Wracając do pytania: czy możemy zdrowie kupić za gotówkę? Owszem jakiś fragment zdrowia może i da się kupić za gotówkę. Z reguły to jest lepiej po leczeniu niż przed leczeniem - nawet jeśli efekty zdrowotne są tylko symboliczne. Po lekach, suplementacji, czy diecie wiele osób czuje się lepiej, są silniejsze, sprawniejsze ból znika, albo się wyraźnie zmniejsza. To są fakty, ale często na krótki termin. Wg Lalonda jest to tylko 10% sukcesu zdrowotnego.

 

Praktyka pokazuje, że żaden lek, żadna dieta, żadna suplementacja nie sprawi, że pacjent stanie się przez to na długi termin silniejszy, sprawniejszy, wydajniejszy. Te cech jakoś nie ma ujętych w definicji zdrowia. Mało tego - nie możemy ich kupić. Wielu sportowców oddałoby fortunę, aby kupić siłę i zdobyć mistrza olimpijskiego, czy świata w jakiejś dyscyplinie sportu. Wiele osób chorych oddałoby fortunę aby pozbyć się bólu, chorób nowotworowych, zwyrodnień, przepuklin, a jednak pieniądze są tu bezużyteczne.

Potrzebna jest zmiana stylu życia z chorego na zdrowy i to daje 50% szans na poprawę zdrowia. Więc krótko mówiąc zdrowie jest w "naszych rękach", a nie w naszych pieniądzach. Zdrowie wymaga od nas nieustannej dobrze zaplanowanej pracy nad swoich ciałem i psychiką, a nie traktowania zdrowia jako towaru, który możemy sobie zakupić na rynku lub w hurtowni.

 

Z okazji świąt Bożego Narodzenia wielu moich pacjentów dziękuje mi za pomoc w powrocie do zdrowia. Jedni mogą normalnie poruszać ręką, inni chodzić bez bólu w kolanie, czy stopie, a u jeszcze innych ból kręgosłupa zniknął całkowicie, albo zmniejszył się na tyle, że można z nim żyć. Cieszę się z tego ogromnie, ale zawsze powtarzam, że sukces zdrowotny to w 20% moja zasługa, a w 80% to praca własna pacjenta nad sobą, albo jak kto woli to zmiana stylu życia pacjenta z chorego na zdrowy. Ja mogę tylko pacjentowi zwrócić uwagę na pewne niedoskonałości złego stylu życia. Mogę pacjentowi pomóc znaleźć przyczynę dolegliwości, czy określić złe nawyki. Przez jakiś czas mogę być osobą, która w tego pacjenta wierzy i namacalnie pomaga zlikwidować ból, czy sprawić, że to co było niemożliwe stanie się możliwe. Lecz nie zmienia to statystyk, że to co zrobię to tylko 20% sukcesu. Resztę musi dokonać sam pacjent, czyli zmienić swój styl życia z chorego na zdrowy. Na początku te zmiany stylu życia będą wg moich wskazówek, a z czasem pacjent będzie już na tyle samodzielny, ze sam sobie poradzi bez mojej pomocy.

 

Coraz częściej widzę też moich znajomych, którzy widząc moje sukcesy zdrowotne nabrali chęci i sami dążą do sukcesu zdrowotnego. Do tej pory od kilku ostatnich lat nigdy nie ćwiczyli, a już zaczynają ćwiczyć. Niektórzy dawno temu byli sportowcami, regularnie ćwiczyli i przez ileś lat o zdrowych aspektach ruchu niejako zapomnieli. Dziś wracają do swoich zdrowych nawyków, regularnych treningów i pracy nad sobą. Efekty zdrowotne i radość z ich życia widać już namacalnie, co bardzo mnie cieszy.

 

Tym też optymistycznym akcentem kończę życząc Państwu dużo zdrowia i radości życia niezależnie od wieku. Szczególne życzenia przekazuję osobom tzw. starszym wobec których współczesna medycyna często zawodzi. W takich sytuacjach zawsze warto pamiętać o tym, że zdolności regeneracyjne naszego organizmu są ogromne i niezbadane. To, że dziś czuję się paskudnie i jestem bardzo słaby nie jest równoznaczne z tym, że tak ma być wiecznie. W takich przypadkach zawsze warto wrócić do badań Lalonda wg których opieka medyczna to tylko 10% sukcesu zdrowotnego, a zmiana stylu życia to aż 50% sukcesu zdrowotnego. W tym kontekście niezależnie od wieku zawsze warto wrócić do regularnych ćwiczeń i pracy nad sobą nad swoim ciałem i psychiką. Pozytywnych możliwości zdrowotnych w regularnych ćwiczeniach i pracy nad swoim ciałem i psychiką jest mnóstwo. Wystarczy zainteresować się tematem, a informacji na te tematy jest mnóstwo w internecie i w publikacjach medycznych ogólnie dostępnych. Pozostaje tylko zmienić styl życia, dobrać odpowiednie dla wieku i schorzenia ćwiczenia i po prostu robić swoje, a prędzej czy później pozytywnie odpowie na te zmiany organizm w odpowiednio pozytywny sposób.

 Na zakończenie warto zawsze pamiętać, że kiedy bolało mnie kolano, to fizycznie nie byłem w stanie postawić nawet jednego kroku normalnie, a kiedy bolał mnie kręgosłup, to fizycznie nie byłem w stanie nalać wody z kranu do czajnika. W tamtym stanie zdrowotnym tak jak każdy chory myślałem o jednym - aby się tego paskudnego bólu pozbyć. Kiedy przekracza się 50-tkę to najczęściej różne choroby dają się nam we znaki. Tak samo było również i ze mną. W wieku 51 lat zmieniłem swój styl życia, zacząłem regularnie ćwiczyć. Mój organizm zareagował w sposób nieprawdopodobnie pozytywny nagradzając mnie nie tylko czterokrornie większą siłą i wytrzymałością, ale również spektakularnym powrotem do siły i sprawności z czasów młodości. Dziś czuję się tak, że odzyskałem zdrowie. Nie mnie nie boli. Jestem pełen zapału i twórczych marzeń. A zdjęcia mówią same za siebie.

 

 

 

 

 

Janusz Danielczyk

Pasjonat ruchu

Szkoła Zdrowego Kręgosłupa

www.pasjonatruchu.pl

 

Prywatny Gabinet Fizjoterapii

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031